Motto:
„Niemiec szefem ECS,
Co to, do k....y nędzy,
jest?”
/ sąsiad – poeta /
Witam.
Przypomnijmy – był to
rok 1980, po serii strajków w całej Polsce, w sierpniu powstała
„Solidarność” – liczący 10 milionów członków ruch
społeczny, który, po wielu „perturbacjach” (prowokacje,
morderstwa, Stan Wojenny, Okrągły Stół, „wolne” wybory –
ale wcześniej wizyta Jana Pawła II!), doprowadził do
niepodległości Polski i wyzwolenia całej „sowieckiej Europy”,
od NRD, przez Litwę, Bułgarię, aż do Kazachstanu.
To wszystko jest zasługą
Polaków, co nie wszystkim się podoba – dla takich Niemców i
innych „Europejczyków”, punktem zwrotnym był „upadek muru
berlińskiego”, który przecież bez „Solidarności” stałby do
dzisiaj, a „Niemcy z NRD” nadal modlili by się przed portretem
tow. Ericha Honeckera!
Powtórzmy – to wszystko
dzięki „Solidarności”, z Lechem Wałęsą na czele, przy
której takie „Powstanie Spartakusa” to mały pikuś – a jakoś
dziwnie (o Spartakusie było wiele!), o fenomenie Solidarności żaden
„światowy” film nie powstał - może dlatego, że Spartakus nie
grał w toto-lotka?
Przypomnijmy i to – po
II wojnie światowej „wielkie zwycięskie mocarstwa” takie jak
USA, Wielka Brytania, Francja, bez żadnego wstydu oddały Polskę (i
duży kawał Europy!), w trwającą pół wieku prawie niewolę
sowiecką, prosto w objęcia „batiuszki” Stalina, największego
mordercy w dziejach świata!
I teraz ci „wieczni
obrońcy demokracji wszelkiej” mają czelność pouczać nas, co i
jak mamy robić, gdy sobie tę wymarzoną wolność sami
wywalczyliśmy? Mało tego - demokracji chcą nas uczyć Niemcy,
główni sprawcy tego barbarzyństwa, którzy w dodatku, o ironio,
dzięki nam mogli się zjednoczyć!
A wczoraj, podczas
obchodów 75. rocznicy D-Day (lądowanie aliantów w Normandii!),
widzimy taki obrazek - brytyjska premier, ta nieszczęsna Theresa
(jaja z brexitem!) May, przedstawia królowej Elżbiecie II szefów
delegacji „zwycięskich aliantów”, a w pierwszym rzędzie stoi
tam kanclerz Niemiec Angela Merkel!
No tak, wojnę wywołali
wszak nie Niemcy, tylko Naziści – głupota, komedia, parodia,
idiotyzm czy celowe działanie?
Wracamy do Polski.
I dla uczczenia tego
wspaniałego zjawiska na miarę światową, jakim była
„Solidarność”, powołano w roku 2007 Europejskie Centrum
Solidarności, z siedzibą w Gdańsku, którego celem miało być
„upowszechnianie dziedzictwa „Solidarności” w Polsce i innych
krajach, oraz czynne uczestnictwo w budowie tożsamości
europejskiej”.
I co mamy dzisiaj?
Z „dziedzictwa
Solidarności” bezczelnie robi się burdel!
Szefem ECS jest niejaki
Basil Kerski (nazwisko przybrane – bo arabskie nie pasowało?),
całe życie, poza dzieciństwem spędzonym w Iraku (a czym „skorupka
za młodu nasiąknie …), pracujący dla Niemców, a w jej
władzach aż roi się od przedstawicieli „Solidarności
Salonowej”(Frasyniuk, Krzemiński, Borusewicz, Lis, Dudek,
Grabowska, Hall i tym podobni „bojownicy o wolność naszą i
waszą), a z „drugiej strony” nie ma nikogo!
I teraz, z okazji 30
rocznicy „pierwszych wolnych wyborów”, całe to bractwo, wraz z
godną następczynią zamordowanego na „owsiakowej imprezie”
prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, niejaką Aleksandrą
Dulkiewicz, wsparta przez kilku innych „niezależnych samorządowców
z Platformy” (Poznań, Wrocław, Warszawa. Łódź), urządziło
sobie w Gdańsku „sabat czarownic”!
Przypomnijmy, co to za
okazja – w czerwcu 1989 roku (I tura – 4, II tura – 18), odbyły
się w Polsce pierwsze „prawie wolne” wybory parlamentarne, gdzie
do Sejmu „czerwoni” (PZPR plus ZSL i SD) zagwarantowali sobie 65
procenta miejsc, „całe” 35 „oddając” Solidarności,
natomiast do Senatu faktycznie były wolne, bez żadnych „ustawek”
czy, formalnie choćby, ograniczeń.
Kandydaci „Komitetu
Obywatelskiego” przy Lechu Wałęsie zdobyli wszystkie „przyznane”
im miejsca w Sejmie – 161 mandatów, oraz 99 procent w Senacie –
99 mandatów.
„Czerwoni” ponieśli klęskę, bo przepadła cała ich „lista krajowa” (sami partyjni bonzowie!), co zmusiło ich (a oni Solidarność?), do zmiany ordynacji wyborczej – lista wróciła, co i tak „Czerwonym” wiele nie dało – w sumie wygrała Solidarność!
„Czerwoni” ponieśli klęskę, bo przepadła cała ich „lista krajowa” (sami partyjni bonzowie!), co zmusiło ich (a oni Solidarność?), do zmiany ordynacji wyborczej – lista wróciła, co i tak „Czerwonym” wiele nie dało – w sumie wygrała Solidarność!
I tę właśnie rocznicę
- „prawie wolnych” wyborów (tak nawiasem – jeżeli coś jest
„prawie wolne”, to nie jest wolne!) - cała ta antypolska zgraja
postanowiła wykorzystać do walki z Prawem i Sprawiedliwością, a
jedno trzeba im przyznać – żadne świętości dla nich nie
istnieją!
Po ataku na Prezesa (II
Wieże!), po ataku na Kościół (wcześniej, przed wyborami
samorządowymi film „Kler”, teraz „film” Sekielskich!), po
ataku na „polską tradycję” (wszelkie formacje Ruchu LGBT,i
pardon, Q), został im tylko atak na Solidarność (prześladowanie
Wałęsy!), oraz na Prawo i Sprawiedliwość – oni „łamią
demokrację”, prześladują „polskie sądy” (atak na „najwyższa
kastę”), „wasza telewizja, nasz internet” (on, który był za
„acta” i jest za „acta 2”!), przekupują elektorat (500+ i
pozostałe!), chcą „wyprowadzić Polskę z UE!), oraz tak w ogóle
– PiS to faszyści, antysemici, rasiści, oraz ksenofoby i homofoby
do kwadratu!
Ale to wszystko „pikuś”
- podczas tych „gdańskich dni wolności” ci „obrońcy
demokracji” czekali na jedno – wystąpienie „krula Europy”,
byłego szefa Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, byłego
polskiego premiera (ja do Europy się nie wybieram!), Donalda
Franciszka Tuska.
I stało się – Donald
wystąpił!
I stało się – Balon
pękł!
Jeżeli blady, spocony i
wyraźnie znerwicowany Donald Tusk, pokrzykujący w stylu „naćpanego
gimnazjalisty” , że wy „potraficie dowalić”, że „musicie
być cwani”, że „zrobicie im numer”, „jesteście siłą
dobra, nie zła”, nie jesteście „antypisem”, „uśmiechnijcie
się, smutasy nie wygrywają, czy „amerykańskie” „musicie
ciężko pracować ”(a mówię to wam ja, symbol europejskiego
lenistwa!), czy „strzał z biodra”, porównanie Wałęsy do
Czarneckiego (polski hymn!), czy uderzenie w kolano z haubicy
(opowieści o chińskim „Placu Tian'anmen!), czy w końcu zdanie
wprost samobójcze, „wygrajmy wybory do Senatu” (bo do Sejmu nie
mamy szans?) - ma być „zbawcą totalnych”, to sprawa jest jasna
jak „słońce Peru” – w polskich wyborach parlamentarnych
(połowa września!), Prawo i Sprawiedliwość spokojnie przekroczy
50 procent poparcia!
A opowieści „lewackich
lektorów” typu „Sierakowski”, że „Tusk wygłosił świetne
przemówienie”, tylko to potwierdzają.
Bo o tym, że
przewodniczący Rady Europejskiej powinien być „daleki od
krajowych rozgrywek politycznych”, nie tylko w Polsce, nie ma co
pisać?
Konieczne słowo
wyjaśnienia – kilka razy padło tu nazwisko Lecha Wałęsy,
przywódcy Solidarności.
Podczas tych „prawie
wolnych wyborów” byłem mężem zaufania Komitetu Obywatelskiego
Lecha i dałbym się wtedy za niego pokroić na kawałki, był dla
mnie „głosem wolności” słuchanym na trzeszczących (komuniści
zakłócali!) falach „Radia Wolna Europa” i naszym Wodzem.
Dzisiaj wiemy, że Wałęsa
był Bolkiem, że współpracował z SB (Służba Bezpieczeństwa w
PRL, najlepsi z najgorszych!), ale potwierdzono tylko lata 70. bodaj
– jak było później (choć z SB można było wyjść podobno
tylko „nogami do przodu”), nie wiemy. I tu mam do Lecha żal –
lata 70. były okrutne, ludzie znikali bez śladu za byle co, tylko
ktoś, kto nie ma o tym pojęcia, może tu być sędzią – Lechu,
gdybyś się do tego przyznał, wszyscy byśmy ci wybaczyli! Ale
nie – Lechu, podpierając się Wachowskim (jego nie tylko szofer!),
poszedł w zaparte, a nawet jeszcze gorzej – nie ta „współpraca”,
ale to, co wyprawia dzisiaj (ostatni kwiatek – ta Walentynowicz
była gorsza od SB!), kompletnie go dyskwalifikuje – pisałem już
lat temu wiele – Lechu, nie mów już nic więcej, idź na
zasłużoną (bo „plusy dodatnie” przebiją „plusy ujemne”?),
emeryturę!
Ale Lechu nie słucha –
i to jest już tylko jego problem.
Wracamy do obchodów „Dnia
Wolności”.
O wyczynach osobników
typu „szofer Frasyniuk” (publiczne obściskiwanie się z kumplem
„komuchem” Kwaśniewskim), nie ma co pisać – sami się
anihilują, by „polecieć Prezesem”, ale oprócz widocznych gołym
okiem takich idiotyzmów (patrz również uliczny atak prezydent
Dulkiewicz (Wolne Miasto Gdańsk!), na Premiera!, czy publiczne
wystąpienia (występki?) pozostałych „samorządowców” (patrz
choćby występek „prezydenta stołecznego miasta Poznania” Jacka
Jaśkowiaka - „Apeluję, abyśmy byli monolitem” - całkowicie
zaślepionego „walką z PiS-em”), naprawdę ważne jest co innego
– plan tego „towarzystwa” (21 tez – jak 21 postulatów
Solidarności?), by rozwalić Polskę!
Trudno jakoś było (i
jest!) ustalić, kto jest tego autorem, ale wiele wskazuje na to,
że inicjatywa wyszła z Fundacji Batorego (pisałem tutaj już dawno
– dlaczego oni, jako jawni wrogowie Polski, mogą jeszcze działać
w „tym kraju”?), polskiej macki „finansisty Sorosa”, jawnego
wroga Polski i nie tylko - każdego państwa, dla którego
„chrześcijańskie wartości” to podstawa wszelkiego działania!
A na czym ten plan polega?
Na „decentralizacji
państwa”, co samo w sobie zbyt strasznie nie brzmi, ale tak to już
u „lewaków” jest – wszystkie swe paskudne cele kryją pod
„ładnymi hasłami”.
Przykładów są tysiące,
podajmy tylko dwa, nieco niby z boku:
Hasło - „obrona krów”,
a chodzi o „dzikie stado z Deszczna”. Uaktywniło się już tutaj
wiele „lewackich organizacji” pod hasłem „Obrona życia dla
zwierząt” (może jednak pisowski minister rolnictwa te krowy
uratuje?), ale jest jeden problem – te same „lewackie
organizacje” nawołują do „prawa do powszechnej aborcji”,
czyli – „obrona życia zwierząt” tak, „obrona życia ludzi”
nie!
Można by powiedzieć,
idiotyzm – ale czy tylko?
Hasło - „obrona życia
ludzkiego” - w Holandii dokonano „eutanazji na życzenie” 17-to
latki, która żyła w tak ciężkiej depresji, że „cierpienia jej
były wprost nieludzkie”, i holenderscy urzędnicy i holenderscy
lekarze wydali zgodę na jej śmierć – decyzja zgodna z
holenderską konstytucją!
Można by powiedzieć, że
potworny idiotyzm – ale czy tylko?
Na pewno nie, ale oba te
przykłady mówią jedno – gdy w Polsce wygra „postępowa
lewica”, a Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską,
przygarnęła tę właśnie „lewicę” do swej „Koalicji
Europejskiej”, to mamy przerąbane!
Projekt samorządowców
polskich „21 Tez” wart jest być może osobnego omówienia, ale
tu nie ma teraz czasu i miejsca – jest to projekt całkowitego
rozbicia Polski jako Państwa, a cel jest tylko jeden – tak
podzielona, na kilkanaście „Regionów” Polska, z których każdy,
wg marzeń tych antypolskich zdrajców, „dostawał by pieniądze z
Europy”, nie miała by w tejże Europie żadnego znaczenia – a to
jest ciągłe (pomimo udawanych oficjalnych prób pojednania)
marzenie Niemiec, oraz ciągłe (pomimo braku oficjalnych prób
pojednania), marzenie Rosji.
A czy ktoś, kto dąży do
spełnienia marzeń „niemiecko – rosyjskich”, absolutnie
sprzecznych z „marzeniami polskimi” (wolna, suwerenna, silna,
bogata i niezależna Polska!), zasługuje na głos Polaków?
Absolutnie nie!
A ponad 30 procent Polaków
wciąż na tych zdrajców głosuje!
A powiedzmy raz jeszcze,
nie sięgając do czasów Mieszka Pierwszego – 123 lata zaborów
(Prusy, Austria, Rosja), I wojna światowa, 20 zaledwie lat
niepodległości (tu Polacy pokazali, co to znaczy Ojczyzna!), II
wojna światowa, 5 lat okrutnej okupacji niemieckiej (6 milionów
Polaków zamordowano!), 45 lat okupacji sowieckiej (setki tysięcy
ofiar!), oraz 30 lat zaledwie „wolności”, opanowanej głównie
przez „Polaków myślących inaczej” - czerwoni, zieloni, różowi!
I powiedzmy jasno – po
takich przejściach 30 procent to zaledwie 30 procent.
Wrócimy do tego –
Polska jest wielka!
Ale słowo jeszcze o mym
Poznaniu.
Niedługo kolejna „Parada
Równości” środowisk LGBT, i pardon, Q, były wybory „Pierwszego
geya Europy”, będą wybory „Najlepszej polskiej lesbijki”
(marzeniem organizatorów jest wejście z tym do Europy!), pedalska
grupa Stonewall rzuca Prezydentowi projekt „Karty LGBTQ+ (!) dla
miasta Poznania, a w tegorocznej (!) edycji Pride Week odbędą się
„warsztaty tanga dla par jednopłciowych” (co na portalu
epoznan.pl okraszone jest zdjęciem „czule obejmujących się dwóch
panów”), a co organizator (?) reklamuje - „Jeśli poznasz takie
tango, prawdopodobieństwo uzależnienia od niego wynosi 99,9
procent”!
Pytanie krótkie – czy
Poznań ma jeszcze Prezydenta?
Na dzisiaj koniec, ale to
nie wszystko!
Do zobaczenia.
Tagi:
Biuletyn, Solidarność,
Wałęsa, Spartakus, LGBT i Q, Polska, Jacek Jaśkowiak, Prezes,
Poznań, Frasyniuk, eutanazja, Platforma Obywatelska, Prawo i
Sprawiedliwość, Dulkiewicz, wolne miasto Gdańsk, PZPR, ZSL, SD,
Okrągły Stół, polski Kościół, Fundacja Batorego, Donald Tusk,
Angela Merkel, II wojna światowa, ECS, Jan Paweł II, zabory,
samorządowcy, stan wojenny, wolne wybory, NRD, tango,
D-Day.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /