Motto:
„Czekam, aż wszystkie,
za przeproszeniem, stare kurwy wymrą, głosujące na PiS, i w końcu
władza w kraju trafi w normalne ręce”.
/ uczestnik
/uczestniczka?/ warszawskiego „Marszu Równości” /
Witam.
Właśnie ulicami
„stołecznego miasta Warszawy” przeszedł „Marsz Równości”.
Kolejna hucpa stowarzyszeń spod znaku „LGBT i Q”, których
przedstawiciele stanowią jakiś niewielki procent ( 2 do 5?)
polskiego społeczeństwa, a którzy domagają się dla siebie praw
godnych większości, a poza tym – świadomie, po chamsku, bez
żadnych zahamowań, próbują zniszczyć „katolickie podwaliny
polskości”, jaja sobie robiąc z „wielkanocnych procesji”
(wielka „katolicka pipa” na marszu gdańskim – gdzie rej
wodziła prezydent Dulkiewicz!), czy z „katolickiej mszy” na
marszu warszawskim (gdzie rej wodził prezydent Trzaskowski!), a
„mszę prowadził” tam nieco zapomniany już „były naczelny
gey III RP”, niejaki Szymon Niemiec.
Dokładne opisywanie tych
bezeceństw nie ma sensu, każdy może obejrzeć to sobie w sieci –
ale sprawa jest jasna – jak długo jeszcze państwo polskie nie
będzie na to reagować?
Bo tak poza wszystkim –
jakieś paragrafy w „polskich kodeksach karnych” chyba jednak na
to są?
„Imprezę” otworzył,
patronat jej dając, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski „Dobrze
się bawimy”, dodając - „nie każdy musi chodzić na Paradę
Równości, ale każdy powinien szanować prawa mniejszości”!
Platforma, wciąż dla jaj
zwana Obywatelską, zupełnie już traci autorytet, jaki niedawno
jeszcze niby miała – jaki prawdziwy Polak (bez cudzysłowu!),
zagłosować może teraz na partię, która świadomie niszczy
„katolickie podwaliny” jego państwa?
Dodajmy tu fragment B.
poprzedniego:
„Ale słowo jeszcze o
mym Poznaniu.
Niedługo kolejna „Parada
Równości” środowisk LGBT, i pardon, Q, były wybory „Pierwszego
geya Europy”, będą wybory „Najlepszej polskiej lesbijki”
(marzeniem organizatorów jest wejście z tym do Europy!), pedalska
grupa Stonewall rzuca Prezydentowi projekt „Karty LGBTQ+ (!) dla
miasta Poznania, a w tegorocznej (!) edycji Pride Week odbędą się
„warsztaty tanga dla par jednopłciowych” (co na portalu
epoznan.pl okraszone jest zdjęciem „czule obejmujących się dwóch
panów”), a co organizator (?) reklamuje - „Jeśli poznasz takie
tango, prawdopodobieństwo uzależnienia od niego wynosi 99,9
procent”!
Pytanie krótkie – czy
Poznań ma jeszcze Prezydenta?”
No właśnie – to
nachalne promowanie „pedalstwa wszelkiego” dotyczy nie tylko
Warszawy, czy Poznania, ale większości „wielkich miast polskich”
(Wrocław, Kraków, Gdańsk, czy Łódź taka, są tu blisko!), co
można by podsumować tak – czy mieszkańcy „wielkich polskich
miast” są „idiotami pożytecznymi”, czy idiotami po prostu?
Nie odpowiemy tu
kategorycznie, bo wymagało by to „wielkich badań naukowych”,
ale kto miałby je przeprowadzić?
Odpowiemy intuicyjnie,
nikogo nie zabijając (wszak jesteśmy Europejczykami!) –
mieszkańcy „wielkich polskich miast” zostali „dokładnie
zmanipulowani” przez propagandę Platformy, wciąż dla jaj zwanej
Obywatelską, oraz przez ponad ćwierć wieku działania „mediów
głównego nurtu” /wraże media!/ (GW-no, TVN, Polsat, TOK FM, oraz
wszelkie ich mutacje /Super Stacja!/, czy inne takie!), w tym TVP za
poprzednich rządów – wszyscy oni walili w PiS jak w „antypolski
bęben” - 24 godziny na dobę!
I ci „młodzi,
wykształceni z wielkich miast” (choć tak naprawdę byli to
wyborcy „starzy i bez matury”), na to poszli – musimy głosować
na Platformę, bo tylko ona może uratować Polskę!
Dzisiaj „mieszkańcy
wielkich polskich miast” nie są już chyba „idiotami” żadnymi?
To wielkie zadanie dla
Prawa i Sprawiedliwości, które jakby niebezpieczeństwa tego nadal
nie widzi – a pozyskanie elektoratu wyborców z „wielkich miast”
to podstawa (choć głosy „pozostałych wyborców” wciąż
szanować trzeba!), do wielkiego zwycięstwa „na jesieni” - by
Prawo i Sprawiedliwość wygrało z poparciem ponad 50 procent, a
takie musi być, by Polskę uratować!
A PiS na „prowincji
wielkiej” chyba nadal śpi (choć niby w „centrali” działa!),
ale patrząc choćby na Poznań – nic się nie dzieje!
A przecież – właśnie
„na prowincji wielkiej” (Poznań, Wrocław, Gdańsk, Kraków!),
PiS musi działać bez przerwy i do przodu – bo wygrana tutaj (lub
choćby „mała porażka”!), może sytuację w kraju zmienić
diametralnie – nie tylko w gminach (80 procent za!), ale i w
miastach, PiS może wygrać – ale trzeba na to pracować!
Pracować właśnie tak,
24 godziny na dobę – o innych miastach trudno mi tu mówić, ale o
Poznaniu mogę to powiedzieć – tutaj PiS sprawę wciąż (jak
długo jeszcze?), po prostu olewa!
Dowodzik jakiś?
Proszę bardzo – w
„poznańskich mediach” Prawa i Sprawiedliwości jakoś za bardzo
nie widać!
Można powiedzieć – nas
tam nie chcą, nas tam nie lubią, dlatego nas tam olewają!
Ale – czy po to jesteśmy
„poznańskimi władzami PiS”, by się na to godzić?
Na pewno nie – a jak nie
umiemy sobie z tym poradzić, to po prostu won – musimy zmienić
miejscowe władze, bo jak długo można czekać?
Przykładzik z wyborów
roku 2011, gdy z ramienia PiS kandydowałem tu na posła do Sejmu III
RP (nawiasem - jako jedyny bodaj ówczesny kandydat napisałem na
wyborczej ulotce - „Chcesz IV RP, głosuj na mnie!”- a to, że
poznaniacy mnie wtedy olali, to szczegół wzmianki nie wart!) -
„słuchaj, bez jaj, my tu możemy liczyć najwyżej na jeden
mandat, dwa to byłby sukces, nie warto się wysilać”! - to słowa
jednego z najważniejszych wówczas w Poznaniu działacza PiS!
Teraz to chyba już się
zmieniło?
Mam nadzieję, ale jakoś
tego za bardzo w Poznaniu nie widać.
Reasumując, bo już późno
– totalne lewactwo (PO, ZSL, SLD, Nowoczesna, Zieloni), wsparci
przez „polskich samorządowców z wielkich miast”(a wszyscy ci
„obrońcy demokracji” chodzą na pasku „bojowców” z LGBT i,
pardon, Q), chce jednego tylko – upadku Polski jak państwa
suwerennego, niezależnego, wolnego, niepodległego i samorządnego
– czy możemy na to pozwolić?
Na pewno nie.
I musimy popierać Prawo i
Sprawiedliwość – nie dlatego, że jest to formacja najlepsza na
świecie, ale dlatego, że lepszej dzisiaj w Polsce nie mamy!
Czyli – poznański PiS
do boju!
I nie dajcie się
zwariować tej wielkiej, nie tylko polskiej, ale europejskiej wprost
agresji środowisk LGBT i Q – oni są nie tylko „grabarzami
wolnej Europy”, bo to jest pewne, ale sami podkładają głowę pod
topór – gdy Europa LGBT i Q zwycięży, to będzie jej, ale też i
ich koniec – wszak „muzułmańscy uchodźcy” tylko na to
czekają!
Albowiem w „Europejskim
Kalifacie”, a taki jest już bliższy, nim nam się wydawać może
(Francja, Niemcy, Skandynawia cała), pierwszym celem będą właśnie
„przedstawiciele formacji LGBT i Q” - bo muzułmanie wiele mogą
ścierpieć „chrześcijan wciąż jednak szanując, bo ci w Boga
wierzą!), ale „pedalstwa” oficjalnie nie tolerują, chociaż –
czy ich prorok Mahomet, czy sam Allah nawet, nic tu sobie do
zarzucenia nie mają?
Reasumując – PiS musi
być czujny i działać musi konsekwentnie, całą Polskę mając na
uwadze – a wtedy będzie dobrze!
A wracając do tytułu
(LGBT i Q!), i motta (stare kurwy!) – LGBT i Q Polski nie
zniszczy!
Do zobaczenia.
Tagi:
Biuletyn, LGBT i Q,
Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Prawo i Sprawiedliwość, Allah,
europejski kalifat, Mahomet, marsz równości, poznański PiS, Jacek
Jaśkowiak, wraże media, Trzaskowski, Dulkiewicz, GW-no, TVN,
Polsat, Tok FM, IV RP.
Super wpis. Pozdrawiam i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńDzięki, zapraszam do nowszych!
OdpowiedzUsuń