Motto:
„Europa jest silna?
Jest słaba i zła.
Europa jest silna?
Niedługo dojdzie do
dna!”
/ sąsiad – poeta /
Witam.
Unia Europejska tak
naprawdę istnieje od 1 listopada 1993 roku, na mocy tzw. Traktatu z
Maastricht, będącego kontynuacją działań (Europejska Wspólnota
Węgla i Stali!), prowadzonych od końca II wojny światowej niemal,
choć formalnie (jako organizacja międzynarodowa), od 1 grudnia 2009
roku.
Od 1 lipca 2013 w skład
UE wchodzi 28 państw (razem ponad 500 milionów obywateli!), choć
pamiętać trzeba o GB – wszak Anglicy chcą Unię opuścić!
Unia Europejska, jako
projekt „dobrowolnego związku państw europejskich”, była (i
nadal jest!), pomysłem dobrym – wszak w dzisiejszym świecie, w
którym decyduje tylko siła, chamstwo i dążenie do zwycięstwa za
wszelką cenę (Rosja, Chiny, Iran, plus takie paskudztwa jak ISIS),
Europa musi zadbać o siebie!
Ale – jaka Europa?
Na pewno nie taka, jak
teraz – w UE rządzi „lewactwo”, dla którego „europejskie
wartości” to „wolność, równość, braterstwo albo śmierć”
(1793 - Wielka Rewolucja Francuska), „unowocześnione” hasłami
„równości wszelkiej ” LGBT i Q (plus jakieś kilkanaście „+”)
- to do niczego dobrego nas nie doprowadzi!
A gdy dodamy, że Unia
jest „równa dla wszystkich”, a i tak rządzą nią Niemcy, a do
tego ci właśnie Niemcy (kanclerz Angela Merkel!), zaprosili do
Europy jakieś 20 milionów „muzułmańskich uchodźców”, to
„obraz Europy” jest jasny – tego to już ta „nasza stara
Europa” nie udźwignie!
Bo z tymi „uchodźcami”
to jest tak – nie tylko, że „asymilować” się nie chcą, to
działają wg prostego schematu – gdy jest nas 2 procent,
siedzimy cicho, gdy przekroczymy 5 procent, zaczynamy mówić o
„należnych nam przywilejach”, gdy przekroczymy 10 procent,
zaczynamy żądać „tych przywilejów”, jednocześnie „mocno
krytykując”, a miejscami wręcz nawołując do zmiany „miejscowych
zwyczajów”, jak choćby Boże Narodzenie (Norwegia, Szwecja!), bo
przecież „obchody te nas obrażają”!
A „debile z Unii
Europejskiej”, w myśl „zasady równości”, przyznają im
rację!
Pisałem już tu, że
ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego nie spełniły
„pokładanych w nich” nadziei - „unijne lewactwo” nadal tam
rządzi!
A z takimi władzami –
sami Niemcy, Belg, Hiszpan, Francuz (plus „chory z nienawiści do
Polski” Holender!), a wszystko to „socjaliści” (bo nawet
niemiecki chadek to dzisiaj socjalista!) - Europa daleko nie
zajedzie!
Tu zadanie dla polskich
europosłów (a właściwie dla „pisowskich”, bo na tych
„platformianych” nie ma co liczyć – oni zawsze są „przeciw
Polsce”!), jest wielkie – cały czas, w każdej chwili, w każdym
wystąpieniu i podczas każdego głosowania, głośno muszą krzyczeć
– Europa to my, europejscy (polscy, ale i niemieccy!), wyborcy, i
żaden „lewacki układ” nic tu bez nas stanowić nie ma prawa!
Oczywistą oczywistością
jest, że nie zawsze będzie to skuteczne – ale my, polscy wyborcy,
mamy prawo oczekiwać, że „nasi europosłowie” będą w
Parlamencie Europejskim przynajmniej słyszalni – gdy nie dadzą w
odpowiednim momencie głosu, to będzie nie tylko ostatnia ich
kadencja, ale koniec „politycznej kariery”!
W Polsce Prawo i
Sprawiedliwość „spokojnie wygra” najbliższe wybory (13
września?), ale musi sprężyc się również w UE – bo Polska
sobie poradzi (Wiktoria Wiedeńska, 1683, uratowana przed
muzułmańskim zalewem Europa, Cud nad Wisłą, 1920, uratowana przed
komunistycznym zalewem Europa), ale Europa nie poradzi sobie bez
Polski!
Im szybciej „Europa”
to zrozumie, tym lepiej, ale – czy „lewackie” władze UE na to
stać?
Na pewno nie – poziom
„lewackiego zidiocenia” jest w „Europie” tak wysoki, że
dla „unijnych władz” zwycięstwo Polski to byłby „koniec ich
lewackich mrzonek”, a do tego za nic dopuścić nie mogą!
Ale „nic to”, jak
mawiał polski „Mały Rycerz” („Trylogia” Henryka
Sienkiewicza!) - Polska musi iść „po swoje”!
Czyli po „Europę
naszych marzeń” - związek państw wolnych, suwerennych i
niezależnych, będących w „europejskim układzie”, co prawda,
ale na warunkach „naprawdę europejskich” - gdzie „wolność,
równość, braterstwo albo śmierć” nie będzie tragicznym
hasłem z okresu „Wielkiej Francuskiej Rewolucji” (tysiące ofiar
złożonych na „ołtarzu rewolucji”), ale prawdziwym hasłem
prawdziwej wolności!
Bo przecież – była i
„francuska rewolucja”, była i „radziecka rewolucja”, teraz
jest „rewolucja LGBT”, a w dodatku „rewolucja muzułmańska”,
ale – Europa nie z takimi (patrz wyżej), „rewolucjami” sobie
radziła!
I musi sobie poradzić i
teraz – bo inaczej zginie!
A kto z nas,
Europejczyków, chciałby zginąć?
Do zobaczenia.
Tagi:
Biuletyn, Prawo i
Sprawiedliwość, Unia Europejska, Parlament Europejski, muzułmanie,
lewactwo, rewolucja francuska, Cud nad Wisłą, Wiktoria Wiedeńska,
mały rycerz, uchodźcy, LGBT.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /