B.N. 70/20. JESZCZE UE CZY JUŻ IV RZESZA?
Motto:
„Polak, Węgier, dwa bratanki,
i do szabli, i do szklanki,
oba zuchy, oba żwawi,
niech im Pan Bóg błogosławi.”
/ przysłowie polskie i węgierskie /
Witam.
Co do tytułu – patrząc na to, co wydarzyło się na ostatnim szczycie unjnym, chyba jeszcze UE!
Premierzy Orban i Morawiecki twierdzą, że uzyskali to, co chcieli, czyli mocne ograniczenie swobodnej interpretacji pojęcia „praworządność”, precyzyjne, w miarę możliwości, zapisanie tego i jasne sformułowanie, że mechanizm warunkowości będzie dotyczył tylko ochrony budżetu.
Przywódcy Unii i kanclerz Merkel okazują umiarkowany optyzmizm, co wydaje się potwierdzać słowa „naszych premierów” (motto – zacytowałem to przysłowie w całości, bo ogólnie znana jest raczej tylko jego „pierwsza połowa”!), a gdy dodamy, że bardzo niezadowolony z „kompromisu” jest „lewak do kwadratu”, niejaki Soros (nawet Merkel nawtykał!), to już naprawdę cieszyć się można!
O reakcjach naszej „opozycji totalnej” (w tym, niestety, Konfederacji!), to nawet pisać nie warto – chamstwo, kłamstwo, grożby i pomówienia, staropolskie określenie „ruja i porubstwo” najlepiej chyba to ilustruje – ktoś jednak na nich zagłosował?
Poziom „naszych totalnych” dobrze oddaje europejskie spotkanie Tusk-Lempart, a mocniej jeszcze fotki z niego – dwie czarne persony z czerwonymi błyskawicami na pyskach, na tle półek bez książek i z flaszką na honorowym miejscu.
Tu muszę Tuska zrozumieć – na trzeźwo z Lempart nie mógłby nikt!
I słowo o „wiarygodności totalnych” - prezydent Warszawy Trzaskowski kilka razy obiecywał (nawet jako kandydat na prezydenta RP!), że „załatwi” ulicę imienia Lecha Kaczyńskiego w Warszawie (która już była, ale „warszawiacy” ją zlikwidowali, wracając do Armii Ludowej) – i co ?
I „gówno”, mówiąc językiem tak mu bliskiego „strajku kobiet”!
Dwa słowa o naszych przyjaciołach z USA.
„USA wciąż się rusa”, jak powiedział mój sąsiad-poeta (gość jest z Podkarpacia!), a chodzi tu o dwie sprawy:
Prezydent Trump i jego „bracia Republikanie” (szkoda, że nie wszyscy!), wciąż się nie poddają, chcąc „demokratyczne przekręty wyborcze” pokazać i „wyprostować” - szanse są, ale co z tego wyjdzie?
Republikanie w Georgii „poszli po rozum do głowy” (ciekawe, czemu nie wcześniej?) i budują „największą kampanię bezpieczeństwa wyborczego”, mają już 4 tysiące (czy nie za mało jednak?), „mężów zaufania” i maksymalnie dopilnować chcą „praworządności i uczciwości” wyborów senackich. Georgia wybiera jeszcze dwóch senatorów, a układ w Senacie USA jest prosty – na 100 miejsc Republikanie mają 50, a (ponowny) wybór w Gergii przeważy. A jest to ważne, jak diabli - gdy wygrają tzw. Demokraci, to przy ewentualnym (?) zwycięstwie Bidena (chyba sklerotyk!) i Harris (zajadła lewaczka!), amerykańska „lewica” będzie miała wrota szeroko otwarte do wprowadzania wszelkich swych chorych ideologii, które mogą USA ustawić w sytuacji, przy której upadający Rzym Cezarów będzie wprost zwycięski!
Bratniej Ameryce i prezydentowi Trumpowi życzymy sukcesów (pamiętając o „lewackich akcjach” lewackich portali typu Facebook, Geogle, Youtube!) , ale wróćmy do „naszej” Europy!
„Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam germanił”, pisała dawno już temu (Rota, 1915!) Maria Konopnicka i raczej inne niż Unia Europejska zagrożenia miała na myśli, ale słowa te wciąż są aktualne!
Możemy się cieszyć, że Polska i Węgry odniosły sukces, ale jedno musimy pamiętać, skoro już tak przysłów używamy:
„Póki świat światem, nie będzie nigdy Niemiec Polakowi bratem”.
Mówi się, że „przysłowia są mądrością narodów”, zatem coś w tym musi być!
I na pewno jest – dzisiaj możemy mówić o sukcesie i cieszyć się z niego, ale o tym wszystkim pamiętać musimy – bo przewodniczącą Komisji Europejskiej jest Ursula von der Leyen (która jako minister obrony w rządzie Merkel o mało co nie rozłożyła Bundeswerhy, co można zapisać na jej plus!), a w Komisji Europejskiej rządzi „europejskie lewactwo” - mało tego, ta właśnie KE wciąż działa „na granicy prawa”, czyli bezprawnie, dodając sobie uprawnienia w żaden sposób z Traktatów Europejskich nie wynikające!
Musimy zatem być czujni, cały czas patrzeć „unijnym lewakom” na ręce i wpatrywać się w ich oblicza (mają je jeszcze?), bo tu akurat zasada „co na twarzy, to w sercu” (sam ją właśnie wymyśliłem!), ma wielkie znaczenie!
Czyli – cieszyć się możemy, ale bez przesady, bo unijne lewactwo wszystko zrobi, by swe paskudne cele (gender!), jak najszybciej w nasze codzienne życie wprowadzić. Co prawda „muzułmańscy uchodżcy”, patrząc na postępowanie „zachodnich europejczyków”, mogą im wybić z glowy te „lewackie idiotyzmy” wcześniej niż wszystkim się wydaje, ale – obojętnie, jak to w końcu wyjdzie, dla nas pozostanie wyjście jedno chyba tylko – zbudowanie wielkiego muru na Odrze, który obroni (?) nas zarówno przed „miłością” niemiecką teraz czy muzulłańską później!
Wyrazić trzeba nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale kto wie?
Słusznie prawi prezes Kaczyński, że „udało się zdobyć wszystko, co tylko było teraz do zdobycia możliwe”, ale – panie Prezesie, „czuj duch” i Biuletyn czytaj.
Bo inaczej – IV Rzesza!
Do zobaczenia.
Tagi:
Biuletyn, UE, KE, PE, Trump, muzułmańscy uchodźcy, Facebook, Geogle, Youtube, Tusk, Lempart, Orban, Morawiecki, Kaczyński, Merkel, IV Rzesza, Konfederacja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /