B.N. 15/22. CIENKA CZERWONA LINIA?
Motto:Cienka czerwona linia,
Jest – czy jej nie ma?
/ sąsiad-poeta /
Witam."Cienka czerwona linia" to tytuł świetnej książki amerykańskiego pisarza Jamesa Jonesa wydanej w roku 1962 (twierdzę, że lepsza jest "Stąd do wieczności" z 1951 roku – jedna z najlepszych powieści, jakie czytałem!), obie tworzą, plus "Gwizd" z roku 1978, coś w rodzaju "wojennej trylogii".
Są to powieści wojenne (II wojna światowa), dużo mówią o życiu w amerykańskiej armii, w sumie wydźwięk mają raczej antywojenny, ale nie antypaństwowy!
Cienka czerwona linia umieszczona była "pomiędzy rozsądkiem a szaleństwem", a jako pojęcie weszła do światowego słownictwa i używana jest do dzisiaj.
Nawet kanclerz Niemiec Olaf Scholz sformułowania tego użył, odrzucając w praktyce polską (Kaczyński!) propozycję misji pokojowej NATO (Kaczyński mówił nie tylko o NATO!), powtarzając, że żaden żołnierz NATO nie zostanie wysłany na Ukrainę – tu nadal obowiązuje "czerwona linia"!
Przy okazji – wszyscy się teraz podniecają słowami kanclerza – "że to wojna wyłącznie Putina", a ja już w B.N. 11/22 z 26 lutego napisałem:
""Kanclerz Olaf Scholz był łaskaw powiedzieć – "to nie jest wojna Rosji, to wojna Putina". Niby nic, ale jednak rzecz wielka i paskudna - czyli II WŚ, w tym holocaust, to nie była wojna Niemiec, tylko Hitlera?""
Czyli Niemcy "czyszczą" nie tylko Rosjan, ale i siebie!
Ale po świetnym przemówieniu (internet!) prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w niemieckim Bundestagu (kolejna kompromitacja Niemców – gość pogadał sobie, a teraz złożymy życzenia naszym jubilatom i porozmawiamy o covidzie!), kanclerz Scholz, który wygląda jak komiwojażer ze starych, amerykańskich filmów, powiedział i to – "porusza nas los wielu młodych Rosjan wysłanych na bezsensowną wojnę z sąsiadami"!
Brzmi to zupełnie jak artykuł na "polskim" onecie o ciężkim życiu hitlerowskich żołnierzy w Boże Narodzenie na ruskim froncie!
A dodajmy – poprzednim niemieckim kanclerzem była Angela Merkel, która na swym obfitym, enerdowsko-komunistycznym łonie przez ponad 20 lat Putina hodowała, a wcześniej Gerhard Schroeder, który do tegoż Putina na wyrobnika poszedł!
Dodawać, że niedużo wcześniejszym był niejaki Adolf Hitler, już chyba nie trzeba?
Ale jednak trzeba – wszyscy narzekają, że Putin działa jak Stalin, co ostatnio,
brutalnie atakując Ukrainę potwierdził!
Czy musimy czekać, nic nie mówiąc, aż następca Scholza wejdzie w buty Hitlera?
Bo wielcy władcy Niemiec i Rosji wielokrotnie słynną "czerwoną linię" już przekraczali (rozbiory, czy II wojna światowa choćby!), a w dodatku zawsze cierpiała na tym Polska – ile można?
Prezes Jarosław Kaczyński po raz kolejny świat zadziwił (było już kilka jego wypowiedzi, po których odsądzany był od "czci i wiary", a później okazywało się, że miał rację!), składając propozycję "nie do odrzucenia" – na Ukrainę muszą wejść "siły pokojowe", czy to NATO, czy "organizacji innych", które nie tylko "robotę humanitarną wykonać muszą", ale nie mogą być bezbronne!
Na dzisiaj "wszyscy wielcy" tego świata (Biden, Scholz, Macron), jakoś zupełnie tego nie widzą, ale nie oszukujmy się – to nie są "tuzy intelektu" – tydzień pomyślą i może zrozumieją?
A gdy dodać wypowiedź niejakiego Dymitrija Rogozina, byłego rosyjskiego wicepremiera, który na kijowską wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego zareagował tak - "Przyjedź do Smoleńska, porozmawiamy"! - to problem jest dużo większy!
Bo do wielkiej sprawy "ukraińska wojna Putina" dochodzi inna, wcale (politycznie!), może nie mniejsza – "smoleńska wojna Putina"!
Może faktycznie rację mają ci, którzy powiadają – gdy Putin padnie, to jakieś "tajne zapisy" w amerykańskich archiwach staną się jawne i "prawdziwą prawdę" o Smoleńsku nareszcie poznamy?
Bo "wpis Rogozina" mówi nam jasno – prawda o Smoleńsku leży głęboko!
Wracamy do wojny, paskudnej, brutalnej i tragicznej wojny, którą bandyta Putin, tak do niedawna hołubiony na europejskich (i polskich – patrz Tusk!) salonach, wydał niepodległej Ukrainie – a będzie jeszcze gorzej!
"Armia Radziecka" traci siły i niedomaga, ale wciąż stać ją na jedno jeszcze – ciągłe i uporczywe bombardowanie ukraińskich miast!
A te ich "nowoczesne wyrzutnie rakietowe" (kiedyś Katiusze, później BM21 /strzelałem z nich/, teraz Grad!), to broń paskudna – trafić z nich w cel "jednostkowy" jakiś to prawie niemożliwe, ale w centrum jakiegoś miasteczka, to jak najbardziej – centrum znika!
I będą to robić "do skutku", jaki by on nie był – może jednak wcześniej "szlag ich trafi"?
Wojna ta trwa już ponad trzy tygodnie, ofiary są tragicznie wielkie i straszne, a wszystko to dzieje się w XXI wieku, w "nowoczesnej" Europie, która ogląda to w tv, "płacze i protestuje", ale tak naprawdę (nie mówimy o Polsce, patrz tzw. Europa Zachodnia!), "palcem nie kiwnie", a co do "sankcji" zdanie ma jedno – sankcje, no jasne, muszą być, ale nie mogą nam zaszkodzić!
No bo przecież, czy my, Europejczycy (Niemcy, Holendrzy, Francuzi, Belgowie – samo "serce UE"!), możemy "spać w niedogrzanych mieszkaniach", płacić "za dużo" za prąd, "pić mniej drinków" niż teraz, czy "nie jeździć samochodami"?
Nigdy w życiu!
A że tam daleko Ukraińcy jacyś są mordowani?
Przecież ten, no, jak mu tam, Putin, chciał dobrze – oddajcie ruski Donbas, bo przecież Krym jest nasz i będzie OK!
Nie "umieraliśmy za Gdańsk" (1939), nie będziemy "umierać za Kijów" (2022)!
A w tym całym "ruskim syfie" niejaki Adam Bodnar, niedawny "polski" RPO, podaje coś takiego:
"Dzisiaj o 18 demonstracja pod Sądem Najwyższym w obronie zasady praworządności i niezależności sądów. Do zobaczenia".
Doprawdy, jestem spokojny, jak diabli, ale - czy na te antypolskie kreatury (Bodnar jest tu tylko przykładem!), naprawdę nie ma żadnego paragrafu?
Może PiS powinien jednak wprowadzić stan wyjątkowy (a może wojenny – wszak wojna tuż za granicą!), o który te właśnie kreatury tak niedawno "pyszczyły" – i całe to "antypolskie bractwo" po prostu zamknąć?
Wiem, wiem - zaraz KE i jej "zbrojne ramię" TSUE wyda wyrok "Polska jest, jak zwykle ostatnio, niedemokratyczna" i "postanowienie zabezpieczające" – milion euro kary za każdy dzień "do odwołania"!
A propos kar – Unia boi się "kar od zaraz" (zamknięcie NS.1, NS.2!), a sama niedawno nakazała nam zamknąć kopalnię (i tym samym elektrownię - Turów!), od ręki – bo przecież "kara dla Polski" jest OK (jacy paskudni ci Polacy są!), a "kara dla UE" to idiotyzm (jacy wspaniali ci Europejczycy są!).
Można by o tym wszystkim pisać i pisać stron ze sto, ale – po jaką cholerę?
Wszak "jaki koń jest, każdy widzi"!
A kto nie widzi, to albo "ślepy jak kret", albo "pożytecznym idiotą" jest!
Wróćmy zatem na koniec do motta – "cienka czerwona linia" na pewno jest, ale przez ostatnie pół wieku, czy wiek nawet, jakby się zmieniła – teraz to granica pomiędzy "przyzwoitością a kurestwem"!
A co do "Braci Amerykanów" – nie poddawajcie się, Biden na razie jest OK, ale – Trump może jednak wrócić!
I nie przejmujcie się, że "Chińczyki trzymają się mocno" (nasz wieszcz Wyspiański!), wszak Chińczycy idiotami nie są – oni również widzą, że "Putin daje ciała"!
Do zobaczenia.
PS.
A poza tym uważam, że Tuska należy zniszczyć!
Tagi:
Biuletyn, Polska, USA, Niemcy, Kaczyński, James Jones, Biden, Merkel, Hitler, Putin, Stalin, Scholz, Schroeder, Tusk, cienka czerwona linia, Bodnar, Zełeński, Smoleńsk, Trump, Chiny, Stąd do wieczności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /