Obserwatorzy

piątek, 16 stycznia 2026

 B.N. 03/26. DO ROBOTY, PANOWIE I PANIE!

Motto:

Raz sierpem, raz młotem,

Czerwoną hołotę!

/ hasło Solidarności /

Witam.

W roku 1950 było nas 25 milionów, urodziło się 763,1 tysiąca dzieci, zmarło 288,7 tysięcy osób, czyli byliśmy ponad 470 tysięcy na plusie, a w takim 2024 na 37,4 miliona, dzieci urodziło się prawie 252 tysiące a zmarło 408 tysiąca osób, czyli ponad 156 tysięcy na minusie.

A tzw współczynnik dzietności wynosi u nas dzisiaj niecałe 1,1 - podczas gdy tzw wskaźnik zastępowalności pokoleń to 2,1!

Jak tak dalej pójdzie, to za jakieś 50 lat będzie nas nie więcej niż 15 milionów, czyli spełnimy stare marzenie naszych europejskich przyjaciół – Polska będzie niewiele znaczącym krajem położonym pomiędzy Niemcami i Rosją, jeżeli będzie, bo już dzisiaj niemiecki kanclerz Merz powiada ze swadą – Rosja to nasz najbliższy sąsiad, współpraca jest konieczna – na razie granicy niemiecko-ruskiej raczej nie ma, a czym kończy się dla Polski współpraca Niemiec z Rosją, to nawet najgłupszy Polak wiedzieć powinien!

Stąd apel zawarty w tytule, a wbrew idiotycznym rojeniom niektórych chorych pań (w związkach homoseksualnych rodzi się więcej dzieci!), na pierwszym miejscu umieściłem panów, bo jednak bez "męskiego wkładu" wzrost urodzeń jest raczej niemożliwy!

Ale jak tu się w miarę spokojnie rozmnażać (pardon, że tak beznamiętnie, wszak i miłość jest tu potrzebna!), gdy na czele rządu stoi gość, dla którego nie tylko "polskość to nienormalność", ale i "dziecko jest utrapieniem dla kobiety", a wszelkie wraże media wychwalają "kobiety nowoczesne", dla których ważna jest kariera zawodowa, nawet rozumiana jako "ilość wejść na stronie", gdzie dana pani robi z siebie idiotkę, a dziecko jest, o ile jest, na dalekim miejscu, za kotkiem, psieckiem, ciuchami i bejmami, a z tzw facetami jest podobnie?

By założyć rodzinę i myśleć o dzieciach konieczna jest (oprócz miłości!), jakaś tam stabilizacja i pozytywna perspektywa (coś z tego osiągnięto podczas tak znienawidzonych "pisowskich rządów"!), ale czego nie ma zupełnie podczas rządów koalicji 13 grudnia (Koalicja Zła!), gdy wszelkie prawa są bezczelnie łamane zgodnie z regułami "demokracji walczącej" i wskutek stosowania "prawa, tak jak my je rozumiemy" – choć wydaje się, że nawet najgłupsze lemingi już coś zaczynają kumać, mrucząc przy połówce – coś tu, kurwa, nie gra!

Wydaje się również budzić środowisko sędziowskie oraz prokuratorzy, coraz wyraźniej widząc, że "żurkowszczyzna" w dłuższej perspektywie na pewno na zdrowie im nie wyjdzie – tak trzymać!

Coraz bliżej dna są natomiast służby specjalne i policja – ale czego można od nich wymagać, gdy rządzą nimi takie pustaki jak idiota Siemoniak czy pogłos Kierwiński?

Słowo do Braci Amerykanów i Polonii – uwaga, podobnież notowania Donalda Trumpa słabną, a już w listopadzie tzw wybory połówkowe – Izba Reprezentantów i 1/3 Senatu!

A wygrana tzw Demokratów poważnie może pozycję Prezydenta osłabić – a chyba nikt z prawdziwych Amerykanów, również tych "polskich", tego by nie chciał?

Donald Trump zdaje sobie z tego sprawę i "za granicą" idzie na całość (wbrew lewackim bredniom o Amerykanach nie zapominając!), bo to i Ukraina, i Wenezuela, i Iran, i Grenlandia, a na horyzoncie Kuba i Kolumbia bodaj – nie za wiele od razu?

Wydaje się jednak, że nie, bo dłuższa bezczynność zbyt rozzuchwaliła by Chiny i Rosję – a zwycięstwo tego wrażego duetu (gdzie Rosja powoli z roli hegemona przechodzi na pozycję młodszego brata - taka choćby Syberia już jest w połowie chińska!), byłoby prawdziwą światową tragedią!

Dobre jest to, że we wszystkich tych "konfliktach" (nawet na Ukrainie), możliwe jest jeszcze działanie gospodarcze, finansowe – sankcje, groźby, banki, układy (na Grenlandii choćby – kilku miliarderów już myśli – zielony dolarowy dywan mocno może skłonić tamtejszych Eskimosów (?) do wstąpienia na amerykańską autostradę – wszak niewiele zawdzięczają Danii, która traktowała ich gorzej niż Amerykanie Siuksów, ich kobiety okaleczając, facetów i dzieci traktując jak niejaki Mengele!).

Dobrze jest, a będzie jeszcze lepiej – stójcie przy swoim Prezydencie!

Ciekawostka – podobnież Amerykanie użyli w Wenezueli jakiejś nowej super broni, "sonicznej"- w pewnym momencie użyli czegoś, nie wiem, jak to opisać, jakaś bardzo intensywna fala dźwiękowa, nagle poczułem, jakby moja głowa eksplodowała od środka – mówi przerażony wenezuelski żołnierz!

No, no – głowy irańskich ajatollahów też eksplodują?

 Wracamy do Polski, dopóki ona jeszcze jest.

O umowie Mercosur to już gadać szkoda – "Piękna Ursula" (nadal chowając w telefonie miliardowe sms-y "szczepionkowe"!), sama podpisze umowę w Paragwaju, a tamtejsi chłopcy już mówią – jakieś tam wasze "cła i wsparcia" nam wiszą, tego umowa nie dotyczy, walcie się!

Nawiasem – Polacy drodzy, jeżeli myślicie, że umowa z Mercosur dotyczy tylko naszych rolników, to jestescie w "wielkim błędzie" – dotyczy nas wszystkich!

A to, że polski minister rolnictwa powiada – nie czytałem, to kilka tysięcy stron (a ma kilkadziesiąt!), to mały szczegół – jesteśmy przeciw!

Ale i przecież premier Donald Tusk powiedział, podobnie jak o "pakcie migracyjnym" – będziemy beneficjentami tych umów, ale przecież polski rząd jest przeciw!

Rozumiecie, lemingi drogie – umowa jest dobra, ale jesteśmy przeciw!

Bo przecież dla niemieckiego pachołka Tuska sprawy większej nie ma – zawsze przeciw Polsce!

A co do motta, które niby nic z tym co wyżej wspólnego nie ma – wręcz przeciwnie, tuskowe rządy coraz bardziej przypominają rządy tzw komuny – co prawda na razie zamykają, nie mordują, ale (możemy go przywieźć w bagażniku!) – wszystko przed nami!

Słowo o tzw ustawie o usługach cyfrowych, która miała być polskim wprowadeniem unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), czyli systemie pozwalającym nadzorować wielkie platformy internetowe, by treści tam zawarte były zabronione podobnie jak w realu – nie można kłamać, oszukiwać, hejtować (?), zakazane pedofilstwo i pornografia – pięknie!

Ale – gdy w Polsce wprowadza to minister Gawkowski, który jeszcze niedawno w czerwonym krawacie wzywał swych towarzyszy do śpiewania Międzynarodówki, to sprawa jest jasna – cenzura na Mysiej wysiada!

I każdy lewacki debil ponownie by mógł zamknąć mego Bloga od ręki, walcząc z "mową nienawiści", na podstawie powyższych zdań!

Prezydent Nawrocki na szczęście ten lewacki idiotyzm zawetował, co spotkało się z poparciem Elona Muska – brawo!

Dla każdego normalnego człowieka jasne jest, że "internetowe, ale i każde inne kurestwo" powinno być tępione, a sprawcy ujawnieni i ukarani – ale nie wedle lewackich przykazań!

I na koniec "słowo o Jurasie" – jak napisał polski onet "wielkimi krokami zbliża się 34 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy" – czyli znowu poddani będziemy wielkiej presji "bycia porządnym Polakiem", który przecież na rzecz Owsiaka swoje musi dać - bo inaczej porządnym nie będzie!

Prawidłowo zareagował sam Juras – niekiedy słyszę, jak ktoś próbuje mówić "nie daję na Owsiaka" – przez 34 lata nigdy nie zbieralismy na Owsiaka, ja nie potrzebuję takich zbiórek, w związku z tym wszystkim tym, którzy używaja tego rodzaju sformułowań: warto po prostu się puknąć w głowę!

Co racja, to racja – naprawdę warto puknąć się w głowę!

Cała ta ponad 30 letnia "zbiórka Owsiaka" to mniej niż 1 procent rocznego budżetu służby zdrowia, a gdy poznamy taki Złoty Melon choćby, żerujący na WOŚP (właściciel – Owsiak, żona Owsiaka!), oraz przypomnimy sobie jego słowa sprzed kilku lat – "my żyjemy tylko z procentów" i spojrzymy na jego brykę za pół bańki czy luksusowe mieszkanie na zamkniętym warszawskim osiedlu, czy równie luksusowy "ośrodek dla szkoleń" (podobny zbudował ks Olszewski dla ofiar przemocy, za co 7 miesięcy odsiedział w areszcie, głodując i do butelki lejąc!), to jakoś słowa "ja takich zbiórek nie potrzebuję" dziwnie słabo brzmią!

A jeżeli do tej akcji dodamy koszty poniesione przez reklamujące to zdarzenie samorządy, telewizje, banki i służby państwowe (ochrona biednych dzieci zbierających na mrozie, lot odrzutowcem choćby), to wyjdzie jak na dłoni – nie warta skórka wyprawki!

Bo gdyby pieniądze te przekazać wprost szpitalom, a nie owsiakowej fundacji (podobnie, jak dzisiejsza akcja na Orlenie – dlaczego wpływy z każdej kawy, czy dotacje z czasów powodzi - przekazywane są do fundacji, a nie wprost służbie zdrowia?), to zysk szpitali byłby o połowę co najmniej większy!

A tzw "pisowcy" (bijcie dziadygów!), wciąż pamiętają o wielkiej akcji wyborczej "walczymy z sepsą", podczas której Juras przekazał setki bilbordów i miliony zł (z własnej kieszeni?), na promocję tuskowego zwycięstwa w wyborach – co za wredne oszołomy!

Oczywistą oczywistością jest, że każdy może na Owsiaka swoje dać, jeżeli sumienie swoje na rok chce zbawić, ale bez przesady – nikt nie musi!

Przy okazji – wielkie gwiazdy sportu przekazują na licytację na rzecz Fundacji "bardzo cenne przedmioty", np tenisową rakietę (nasza Iga – rakietę z Wimbledonu!), a przecież takich rakiet ma kilkadziesiąt, w samym finale użyła ich z dziesięć - doprawdy, dość tani sposób na popularność!

Do zobaczenia.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Biuletyn / biały, bardzo biały /