Motto:
„Przysyłaj choć puste
koperty,
Chcę wierzyć, że wciąż
kochasz mnie.”
/ Piotr Szczepanik, 1964
/
Witam.
A myślałem, że „totalna
opozycja” niczym zaskoczyć mnie już nie może!
(O „najwyższej kaście”
ani słowa dzisiaj – może w końcu przejrzą na oczy?).
Osiem lat rządów
Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską (bezczelne walenie
Obywateli „w rogi”!) i pięć lat „totalnej opozycji” (sami
się tak nazwali – Schetyna!),
gdzie hasło „ulica i
zagranica” oraz działanie w stylu „im gorzej dla Polski, tym
lepiej” było na porządku dziennym, dało tysiące przykładów
(Konstytucja!), że wraże to „towarzystwo” nie cofnie się przed
niczym, byle „pisowską władzę” (wybraną w demokratycznych
wyborach!), obalić i władzę przejąć!
Ale ostatni ich pomysł
(autor to podobnież prof. Ewa Łętowska, członek PAN, były
rzecznik praw obywatelskich /1988-1992/, sędzia TK - naprawdę!), że
w razie, gdyby wybory prezydenckie odbyły się w termnie
uniemożliwiającym wybór prezydenta RP przed końcem jego kadencji
(6 sierpnia!), to jego obowiązki powinien pełnić marszałek
Senatu, bo marszałek Sejmu nie może - to już „himalaje
prawniczego idiotyzmu”!
A podpisało się pod tym
„idiotyzmem” nie tylko wielu polityków „totalnej opozycji”(co
jeszcze można by zrozumieć – wszak są „totalni”i o władzę
walczą!), ale też wiele „konstytucyjnych autorytetów” (a to
zrozumieć trudniej!), bo wszak oni „totalni” być nie powinni!
(Tak nawiasem – wszelkie
te „autorytety prawnicze” natychmiast powinny być skreślone i z
„pełnionych funkcji” zwolnione!)
Plan ten wyjawił „poseł
Kamiński”, wyjątkowa gnida (był „wielki” w PiS-ie, teraz
jest „wielki” w PSL!) - konsultowaliśmy to z całą opozycją!
A „szef PO” Budka
zaprzecza!
No, ale przecież –
wszak dla Platformy (kłamaliśmy rano, kłamaliśmy w dzień,
kłamaliśmy w nocy) – kłamstwo to rzecz naturalna!
A Konstytucja, którą ci
„totalni debile” mają na koszulkach i wszędzie nią wymachują,
mówi jasno (art. 131 ust. 1) – prezydenta RP zastępować może
jedynie marszałek Sejmu!
A marszałek Senatu
zastępować może jedynie marszałka Sejmu, nigdy prezydenta!
Wybory prezydenckie muszą
się odbyć najpóźniej 28 czerwca, bo inaczej nie da się zachować
wszelkich „konstytucyjnych terminów” - a Polska bez Prezydenta
to byłby dopiero raj dla „polskich' i „europejskich”
totalnych!
Pisałem już tutaj –
wybory powinny być najpóżniej 23 maja, wtedy już mielibyśmy to
„z głowy” i najpewniej ponowną kadencję Andrzeja Dudy – ale
to dla „totalnych” jest nie do przyjęcia!
(Nawiasem – dobrze, że
prezes Kaczyński (czytał Biuletyn?), postawił sprawę jasno –
wybory 28 czerwca najpóźniej! (i poparli to Ziobro i Gowin!), oraz
dodał spokojnie – wykorzystamy wszelkie środki, jakie przynależą
państwu, żeby prawo zostało wykonane – nareszcie, panie
Prezesie!)
Dlatego teraz „totalni”
robią wszystko (po raz drugi!), by wybory te się nie odbyły!
Tu jest jakiś „tajemny
plan Plattformy” - z jednej strony powinni „działania” w
Senacie przyspieszyć, by ich nowy kandydat Trzaskowski miał czas na
„zbieranie podpisów” (choć i tak teraz to robi, co dziennikarze
TVP udowodnili!), a z drugiej strony „Marszałek Koperta” Grodzki
sprawę przeciąga ponad wszelkie możliwości – czyżby ten „plan”
to było jednak „zastąpienie” prezydenta RP przez marszałka
Senatu”?
Jeżeli tak, to „polscy
wyborcy” nie powinni już mieć żadnych złudzeń co do „intencji
totalnych” i gremialnie zagłosować powinni na „kandydata Dudę”
- bo wszelki inny wybór to sprowadzenie Polski do roli „niemieckiego
podnóżka w UE”, co chyba dla Polaków zaszczytem zbyt wielkim być
nie może?
Co do UE – „piękna
Ursula”, szefowa Komisji Europejskiej, zapowiedziała piękny
program – Unia da 750 miliardów na „koronawirusowy kryzys”
(500 w roli „grantów”, 250 długoterminowych pożyczek), gdzie
dla Polski jest pula ogromna (zaraz po Hiszpanii i Włoszech!),
jakieś 64 miliardy euro!
Polski premier Mateusz
Morawiecki odtrąbił wielki sukces, ale zaraz pojawili się „inni
szatani” (czeska komisarz Jouvrova, niemiecki komisarz Hahn!),
którzy zapowiedzieli – pomoc nie będzie bezwarunkowa –
pieniądze będą wpłacane po spełnieniu przez państwa UE
odpowiednich warunków!
Czyli „warunków
lewackich' – węgiel, gaz, ochrona środowiska, wiek emerytalny
(?), neutralnośc klimatyczna, unijne reformy, unijna definicja
„unijnych wartości”, której nie ma – wystarczy?
Tak więc te „wielkie
pieniądze dla Polski” to nic pewnego!
Ale, wbrew pozorom, to nic
złego dla Polski stanowić nie musi – bo na dzisiaj nie tylko
Polska, ale wiele innych „unijnych” krajów (Węgry, Włochy już,
a kilka innych niebawem!), powoli dochodzi do wniosku – dzisiejsza
Unia to „wielkie Niemcy plus mniejsza, czego nie chce widzieć,
Francja”, a z tego nic dobrego dla Unii być nie może – wszak UE
to „zbiór państw” narodowych, a nie „marzenie” (polska
komunistka Luksemburg, włoski komunista Spinelli!), wyznawców
teorii Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina – jedno wielkie „państwo
europejskie”, lewackie do „bulu”!
Bo przecież „takie
państwo” to koniec UE – patrz „polityka równości”, w tym
„przyjmowanie muzułmańskich uchodźców” - jeszcze kilkanascie
lat i będzie „po zawodach” - „europejski kalifat”, marzenie
wyznawców Allaha (jesteśmy cierpliwi, wcale nie musi być wojny,
wystarczy, że ich zasiedlimy), stanie się faktem.
A „najśmieszniejsze”
w tym jest, że pierwszym celem tych „bogobojnych” wyznawców
Allaha będę ci właśnie „lewaccy” wyznawcy „polityki
równości”!
Polska, wbrew teoriom
głoszonym przez „totalnych”, jest krajem wielkim – co prawda
nie „terytorialnie”, ale dzięki swej polityce (PiS!) i dzięki
sojuszom (NATO, USA!) i położeniu geograficznemu (pomiędzy Rosją
i Niemcami!) - ważnym dla „światowego pokoju” wprost
niesamowicie!
A w tym „ważnym kraju”
ważne jest, kto zostanie kolejnym polskim prezydentem.
Na dzisiaj sprawa wydaje
się prosta – tylko Andrzej Duda!
Ale mamy przecież
kandydatów innych, podamy tylko tych „najważniejszych”:
- Kosiniak-Kamysz z
ZSL (teraz PSL) – dyszkantowy mówca, który nigdy nic mądrego
nie powiedział – i mało tego, nigdy nic dobrego nie zrobi, a
wiele złego już zrobił - patrz „podwyższenie” wieku
emerytalnego”, dla mężczyzn o lat dwa tylko, ale dla kobiet o
siedem, oraz „zajumanie” naszych „funduszy emerytalnych”!
- Robert Biedroń (Nowa Lewica, niegdyś PZPR) – największa pomyłka lewicy od lat wielu – nawet „super lewicowi” wyborcy nie są w stanie gremialnie poprzeć kandydata – homoseksualisty, pomimo jego „lewackich” opowieści o „równości wszelkiej”!
- Szymon Hołownia (TVN, bezpartyjny) – pomimo jego ciągłych opowieści o „dobrej Polsce”, popartej publicznym płaczem, nikt jakoś za bardzo mu nie wierzy – czyżby Polacy naprawdę aż takimi głupolami nie byli?
- Krzysztof Bosak (Konfederacja) – kandydat „prawicowy”, którego prawicowość opiera się tylko na słowach (bo czynów żadnych nie widać), a sens jest jeden – PiS i PO to jedno zło! A to, że głosuje zawsze prawie jak „opozycja totalna”, to chyba przypadkiem nie jest?
- Rafał Trzaskowski (Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską), który „zastąpił” Małgorzatę Kidawę-Błońską (największa pomyłka PO od lat!), a który okazać się może jej „kolejną pomyłką”! Jest teraz „kandydatem na kandydata”, a pomimo tego „zbiera głosy” (co udowodniła TVP!) i prowadzi kampanię wyborczą (Szczecin, Zielona Góra, Poznań), choć „kampanii jeszcze nie ma”! Bo, jak powiedział, to nie kampania – Ja jestem wszędzie, żeby być blisko ludzi! Wyrazić można tylko nadzieję, że „prezydent Rafał”, który „zalał gównem” Polskę od Warszawy do Gdańska i Szwecji niemal, teraz tym swym „gównem” Polski całej nie zaleje!
I tak właśnie to się
toczy – kandydat Andrzej Duda (prezydent Duda!), cały czas o dobro
Polski się troszczy, a pozostali kandydaci mają na celu tylko jedno
- „zajebać PiS”, a tym samym i „kandydata Dudę”, ale –
również Polskę!
Ale Polacy wszak idiotami
nie są?
Do zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /