Motto:
Amerykański Donald
przełożył termin,
Bo „America First”.
Polski Donald olał
obchody,
Bo „Poland Later”.
Szkoda, że Polskę
reprezentuje taki „kejter”!
/ sąsiad – poeta /
Witam.
Na „dzień dobry”
ostatni sondaż (tym razem CBOS), jak zwykle w celu dobicia
„lemingów”, wciąż (jak długo jeszcze?), popierających
„totalną opozycję”:
PiS – 47, KO – 19,
LEWICA – 9, KP – 6, RESZTA < 5.
Jak widać, bardzo to jest
bliskie mojej prognozy (B.47/19), a nawet więcej – nieraz tu
pisałem, że PiS od dawna ma już ponad 50, ciekawe, kto pierwszy
odważy się to podać?
Dla jasności – PiS to
Zjednoczona Prawica (ZP), KO to Koalicja Obywatelska (Platforma,
wciąż dla jaj zwana Obywatelską, plus jacyś samorządowcy i
jakieś niedorobione /Nowacka!/ „lewactwo”), „Lewica” to SLD
/PZPR/, Wiosna /Biedroń/ i Lewica Razem /Zandberg/, a KP to
„Koalicja Polska”, czyli ZSL plus niedobitki „Kukiza”.
Czyli – jest dobrze, a
będzie jeszcze lepiej!
I nie zmieni tego nawet
ostatnia decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa – nie mogę
przyjechać teraz do Polski!
I ładnie to uzasadnił –
w Stany uderzy zaraz huragan Dorian, ja muszę być tu na miejscu, z
moimi Rodakami!
No i się zaczęło -
„hejt totalnej opozycji” znowu (jak przez ostatnie lata – to
nic nowego!), przekroczył wszelkie normy – idiotycznych, chamskich
i bezczelnych miejscami „twitterowych wypocin” tego „towarzystwa”
nie ma co tu cytować – są na poziomie „warszawskiego szamba”,
podamy tylko jeden wpis, dziwnie z tymi „lewackimi”
korespondujący:
Janusz Korwin-Mikke
„JE Donald Trump odwołał
wizytę w Polsce "z powodu huraganu Dorian". Po zepsuciu
stosunków z Rosją, Litwą, Ukrainą, Niemcami i Francją (a, i z
UE) PiS nadwyrężyło stosunki z ostatnim sojusznikiem. Dobrze choć,
że Węgry, Słowacja i Czecho-Morawy nie pojechały do Izraela na
V3.”
Teraz już nikt chyba nie
może mieć wątpliwości, że tak przez wielu (w tym niektórych
„blogerów” na NB!), chwalona i promowana tzw. „Konfederacja”
(wciąż 2 procent poparcia!), czyli ta „prawdziwa prawica”, to
jest „ruska prowokacja” plus „kompletny idiotyzm”, i nic
więcej!
Donald Trump teraz nie
przyjedzie do Polski, wysłał tu wiceprezydenta (Mike Pence) – a
„lewackie do „bulu” Polityco (polscy szatani tam rządzą!),
już pisze - „polscy gospodarze dostaną więc zamiast wspaniałego
spektaklu drugorzędne widowisko” - a tak w tej sytuacji mogą
pisać tylko „antypolscy debile i zdrajcy”!
Oczywistą oczywistością
jest, że ranga amerykańskiej wizyty spadnie, ale – będzie tam
ponoć dwudziestu innych prezydentów i drugie tyle ministrów
ważnych, a do tego „grona” doszła ostatnio (oprócz tamtejszego
prezydenta!), niemiecka kanclerz Angela Merkel – to mało?
A wydaje się, że Mike
Pence odczyta w Warszawie list prezydenta Donalda Trumpa (który
wcześniej telefonicznie wyjaśnił prezydentowi Dudzie, o co
chodzi!), a znając poglądy i poprzednią wypowiedź prezydenta
Trumpa w Warszawie, może być bardzo ciekawie!
A poza tym – Donald
Trump jednak jeszcze do Polski przyjedzie.
Czyli – nie dał ciała.
A w Polsce wciąż
śmierdzi!
Tym razem nie chodzi o
antypolską działalność „totalnej opozycji” (PO plus pomniejsi
śmierdziele), typu „ulica i zagranica”, czy jakieś
zdradzieckie listy „Ambasadorów SB”, czy „Najwyższej Kasty”,
ale o awarię warszawskiej kanalizacji!
Miliony metrów
sześciennych ścieków komunalnych płyną wprost do Wisły, a
warszawski prezydent Trzaskowski opowiada „głodne kawałki” typu
„nic się nie stało, nie ma mowy o katastrofie”!
A sprawa jest jasna –
kilka tygodni takiego syfu załatwi pół Polski (od Warszawy do
Gdańska), na amen!
W poprzednim B. napisałem
również i to:
„„Dziękować należy
Bogu, że premierem w tym czasie <Kasprowy!> nie był nikt
(Tusk, Kopacz) z Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską –
wtedy dopiero to byłaby masakra!”
I tak właśnie teraz jest
– Trzaskowski nie zrobi nic (sztab spotka się jutro!), wszystko za
niego odrobi PiS (wojewoda i minister!), a na końcu (za tydzień lub
dwa!), Schetyna i Trzaskowski powiedzą – uratowaliśmy Warszawę,
choć PiS nam przeszkadzał!””
I tak właśnie teraz
jest – prezydent Warszawy Trzaskowski, który żadnej jeszcze swej
obietnicy z „wyborów” nie zrealizował (oprócz tej
„pedalskiej”, z której też obecnie się wycofuje!), absolutnie
do rządzenia Stolicą Polski się nie nadaje – co prawda, nigdy
tej „fuchy” tak naprawdę nie chciał, tu wcisnął go Grzegorz
„Charyzma” Schetyna, by gościa się pozbyć – a dla „Rafała”
szczytem marzeń zawsze był „mandat europosła”, gdzie można
nic nie robić, ładnie wyglądać i „lewackie głupoty” (za
dużą forsę!), na „europejskim forum wygłaszać”!
I tak właśnie jest –
ten gość o niczym poważnym nie ma pojęcia (Warszawiacy – samo
go sobie wybraliście), a i teraz opowiada głupoty – nic się nie
stało, a wojsko (Błaszczak!), nam niepotrzebne!
Dobrze, że premier
Morawiecki (PiS, PiS!), wziął sprawy w swoje ręce i zarządził
akcję „wojsko, most, rurociąg, warszawskie gówno, ratunek” -
bo przecież ten „warszawski mydłek” Trzaskowski (wciąż
powtarza - wróciliśmy do sytuacji z roku 2012 /kłamstwo!/, nasi
eksperci /kłamstwo?/ oceniają!), zniszczył by w miesiąc pół
Polski!
A tak nawiasem – gdzie
są te wszelkie Amnesty International (walczymy o prawa człowieka!),
i tym podobne „lewackie” organizacje „obrońców praw
wszelkich”, podczas „warszawskiej katastrofy ekologicznej”?
Po prostu – nie ma ich.
A przecież – gdyby
Warszawa rządzona była aktualnie przez Prawo i Sprawiedliwość
(może tego w końcu doczekamy, „warszawskie słoiki”?) - to
sprawa byłaby jasna – tysiące „lewackich aktywistów”
topiłoby się w Wiśle, transparentów typu „Ten wraży PiS”
byłoby bez liku, a na warszawskim „Pałacu Kultury i Nauki” (dar
samego Stalina dla PRL!), już dawno wisiałby napis „PiS niszczy
nie tylko Konstytucję, ale i Wisłę”!
Ale za to „Soros” nie
zapłaci!
PiS idzie po zwycięstwo,
to jasne, ale „tylko” w kraju – takie „antypisowskie oazy”
jak Warszawa, Gdańsk, Kraków, Wrocław, Poznań – pozostaną!
Jak jest gdzie indziej,
dokładnie nie wiem, to ich problem w końcu, ale w Poznaniu jest
tragedia!
Na mój poprzedni wpis,
jego kwintesencja (może niezbyt poetycka, ale prawdziwa, jak
diabli!), to:
„Tu słowo do
„poznańskiego PiS-u – chyba was „pojebało”?
Nikt z „pisowców”
(nawet tych tam wymienionych!), nie zareagował – czyli znowu w
Poznaniu będzie tak – PO 50, PiS 20!
A tych „dwóch
poznańskich wybrańców” znowu powie – przecież nie mogliśmy
(bo tu nie warto!), zrobić nic więcej!
Słowo jeszcze o
„Solidarności”, wszak znowu mamy 31 sierpnia!
W roku 1980 to był ruch
społeczny na miarę światową, przy którym takie „Powstanie
Spartakusa” (setki filmów, miejsce w historii!), to był „pikuś”
- Solidarność uwolniła nie tylko Polskę, ale pół Europy –
nawet takie DDR (Niemiecka Republika Demokratyczna, część Niemiec
okupowana przez ZSRR!), niepodległość zawdzięcza nam – czy ktoś
nam za to podziękował?
A później mieliśmy
„okrągły stół” (luty – kwiecień 1989!), gdzie „komuniści”
dogadali się ze swymi „agentami”.
I później mieliśmy trzy
dekady „polskiej wolności”.
I teraz mamy „znowu”
(2005 – koalicjanci - się nie udało!), rządy Prawa i
Sprawiedliwości.
Jedynej polskiej partii,
która od ponad tysiąca lat naszej „nowożytnej historii”
(ciekawe, co było wcześniej?), postawiła na „dobro Polaków”.
I dzisiaj (sam zakładałem
u siebie Solidarność w roku 1980, więc mogę!), muszę niestety
powiedzieć – ta dzisiejsza Solidarność to już nie to samo!
Możemy świętować
rocznice, składać kwiaty i wieńce, ale sprawa jest prosta,
wystarczy spojrzeć na gdańskie ECS (Europejskie Centrum
Solidarności) – niemiecki szef z dziwnym rodowodem, a władze
opanowane przez „solidarność inaczej” - sami agenci lub „prawie
agenci”, lub „możliwi agenci” rodem z SB!
I słowo o Lechu Wałęsie
jeszcze - „wódz naszej Solidarności”, a jednocześnie „Bolek”-
czy sam wstyd za to wystarczy?
Pisałem już tutaj po
wielekroć – Lechu, nic już nie mów, pozostań „naszą ikoną”
- ale nic z tego!
Kończąc tę przykrą
frazę – Solidarność to była wielka rzecz, ale jak zwykle u nas
– nic wielkiego (zdrajcy, zdrajcy, po trzykroć zdrajcy!), wielkim
być nie może!
A zatem – świętujmy tę
naszą kolejną rocznicę, ale bez przegięcia – prawdziwa
„Solidarność” to czas przeszły!
Co wcale nie wyklucza
tego, by prawdziwi „bohaterowie Solidarności” (a takich są
tysiące!), za dokonania swe byli nie tylko nagrodzeni, ale i dumni,
i mieli prawo do powiedzenia – Solidarność była OK, a gwarantami
tego jesteśmy my!
Bo „Solidarność”, w
masie swej, na pewno była OK – a to, że została paskudnie
zmanipulowana przez niektórych swoich „działaczy” i ich kumpli
z SB - to na pewno nie nasza wina!
Na dzisiaj wystarczy.
Do zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /