Obserwatorzy

niedziela, 1 grudnia 2019

B.N. 77/19. CZY PIĘKNA URSULA URATUJE EUROPĘ?

Motto:
Piękna Ursula,
Prezes Jarosław,
Co za para!
Czy Ula się postara?
/ sąsiad – poeta /


Witam.
Parlament Europejski poparł „nową” Komisję Europejską z „niemiecką” Ursulą von der Leyen na czele (na 751 europosłów 461 było za, 157 przeciw, wstrzymało się 89), czyli wynik lepszy niż dostała sama „piękna Ursula” i od dzisiaj Komisja ta może nareszcie pracować.
Piękna Ursula” (lekarka i ekonomistka!) pięknie przemawiała, poprosiła o poparcie dla „nowego początku Europy”, dużo mówiła o przestrzeganiu praworządności, zapłakała troszkę nad Brexitem, mocno zaznaczyła konieczność zmian w systemie azylowym UE i zniszczenia modelu biznesowego przemytników (Schengen musi działać!) i równie mocno zaakceptowała „walkę ze zmianami klimatycznymi”, dodając – walka o „nowy zielony ład” to będzie podstawa naszego działania!
Powtórzmy - „Piękna Ursula” pięknie mówiła, ale – po jej lewej (!) stronie siedział wówczas Frans „Młot” Timmermans, poprzedni, a i obecny, wiceszef KE, tym razem odpowiedzialny za „nowy, zielony ład” właśnie!
Czy zatem „piękna Ursula” działać będzie „samodzielnie i niezależnie”, czy jednak „Młotowi Fransowi” wolną rękę da w dalszych paskudnych i pozaprawnych działaniach ku „zgnojeniu Polski”?
Zarówno z „europejskiego”, jak i z „polskiego” punkt widzenia dobra byłaby tu nie tylko niezależność, ale i wiodąca linia „pięknej Ursuli” - jako „zbawcy Unii Europejskiej”, poprzez powrót do jej „chrześcijańskich korzeni” - ale czy „piękna Ursula” będzie do tego gotowa?
Patrząc z punktu widzenia „prawdziwych twórców Europy”, tak być powinno - ale jak będzie naprawdę, to tylko najbliższe (a i dalsze!) działania Przewodniczącej Komisji Europejskiej (wraz z jej Komisarzami – dobrze, że jest tu „Polak z PiS-u!)
odpowiedzieć mogą – bądźmy zatem dobrej (bo co nam innego pozostało?), myśli!
A dodać tu trzeba postawę tureckiego aktualnego władcy, prezydenta Erdogana – drogi Macronie (sam sprawdź, czy nie jesteś w stanie śmierci mózgowej!), oraz dotyczącej „muzułmańskich uchodźców” - gdy będziecie nam za bardzo podskakiwać, to kilka milionów tych biedaków do Europy wam „od zaraz” wyślemy!
Po wielekroć pisałem tutaj, że w obecnej sytuacji Europy - lewackie władze, polityczny najazd „muzułmańskich uchodźców”, tylko Polska (wraz z Węgrami, czy całym „Trójmorzem” nawet, jakieś 15 państw co najmniej!), może tę naszą wspaniałą Europę uratować!
I tak faktycznie jest – bo jeżeli nie my, to kto?
Muzułmańska” już prawie Francja, podbita całkowicie Skandynawia, chore Włochy, „nic nie widzę” Hiszpania (wystarczy spojrzeć kilkaset lat wstecz – Emirat Kordoby!) ), dogorywający Beneluks, czy zdegenerowane (po raz kolejny!), patrz Angela „Willkommen” Merkel - Niemcy?
Na pewno nie – prawdziwym obrońcą Europy (wszak to dla nas kwintesencja europejskości – chrześcijaństwo!), mogą być tylko Polacy (rok 1920, Bitwa Warszawska /Cud nad Wisłą/ – uratowanie Europy przed „komunistyczną nawałą”. rok 1683, Bitwa pod Wiedniem /wiktoria wiedeńska/ - uratowanie Europy przed „muzułmańską nawałą”), to nad wyraz mocne i prawdziwe tego przesłanie – w dzisiejszych „trudnych dla Europy czasach” tylko „Polska może ją zbawić”!
A „polski kucharz z kłem narwala” tylko to potwierdza!
Ale tu mamy pewien problem – Polska zbawiająca Europę musi przedtem „zbawić Polskę”!
Prawo i Sprawiedliwość rządzi Polską już drugą kadencję – wygrało wybory w roku 2015 (samodzielnie!), i wygrało wybory w roku 2019 (samodzielnie, a głosów dostało jeszcze więcej!), a mimo tego „przegrało” Senat (choć dostało tam 48 senatorów na 100, czyli wygrało!).
Ale „opozycja totalna” (Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską, ZSL, wciąż dla jaj zwane PSL, PZPR, wciąż dla jaj zwane SLD, oraz jakieś tam „zielone czy różowe odnogi normalności i nienormalności, również samorządowej), „dostała wiatr w żagle”(Schetyna, legitymujący PZPR – patrz tow. Miller i jego „czerwoni kumple” osiadający w Parlamencie Europejskim!), krzyknęła „możemy zaistnieć” - i zjednoczyła się - „walić w PiS” to nasze naczelne zadanie!
A kwintesencją tego „antypolskiego działania” jest „totalna akcja totalnych”, patrz TVN i „red.” Bertold Kittel, który w 2001 roku zgnoił Szeremietewa, którego sąd uniewinnił, a teraz „wali w Banasia” - przypadek?
Prawo i Sprawiedliwość, choć „wciąż trzyma się mocno”, zaczyna jakieś dziwne „hołubce samobiczowania” - jeżeli jakiś nasz „ pracownik” daje ciała, to musimy go oskarżyć, co bardzo jest piękne, ale – od kilku lat wielu „pracowników totalnej opozycji” (Kwiatkowski, Gawłowski, Neumann, plus wielu innych, pomimo prokuratorskich mocnych zarzutów!), nie może doczekać się „sądowej sprawy” - niemoc PiS-u czy antypolska walka „najwyższej kasty”?
Bo co do „sprawy Banasia” - do dzisiaj nie mamy tu prokuratorskich zarzutów, a przecież poprzedni szef NIK, niejaki Kwiatkowski z Platformy, zarzuty takie miał od lat kilku, a swą funkcję sprawował do końca niemal (a ponadto na senatora RP kandydował i przy poparciu Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, mandat senatora uzyskał – w Łodzi zagłosowało na niego 80 tysięcy wyborców, a w Senacie został szefem Komisji Ustawodawczej!) - no, ale PiS musi być „bardziej święty niż papież”- zarzutów prokuratorskich co prawda nie ma, ale Banaś jest „be” i mocno prosimy, by łaskawie ustąpił!
A sprawa jest jasna – Banaś zasiadał już na kilku ważnych stołkach, a ostatnio był ministrem finansów (!), zatem opowieści, że CBA teraz „sprawdza jego zeznania podatkowe” i coś tam znalazło, to „pic i fotomontaż” - przecież gość powinien być sprawdzany na bieżąco, a na pewno przed nominacją na szefa NIK!
A „rozmowa z Banasiem” prezesa Kaczyńskiego i szefa służb wszelkich Mariusza Kamińskiego, to dla samego Prezesa, jak i dla PiS-u, kompletny obciach!
Ale największy dla tego właśnie „szefa służb wszelkich” - nawet jeżeli pan Banaś łaskawie zgodzi się na swoją dymisję (co jest wątpliwe!), następnym posunięciem Premiera powinna natychmiastowa dymisja Mariusza Kamińskiego!
Gość się po prostu nie nadaje, a „wielka karta opozycjonisty” nic tu nie ma do rzeczy (albo wiedział, a nie powiedział, albo nie wiedział – co gorsze?) – natychmiast won!
I ciekawostka – nowe bożyszcze „totalnych”, marszałek Senatu Grodzki, pomawiany jest o łapownictwo – ale to jakoś „totalnym” nie przeszkadza!
A „odbudowani czerwoni” głosem swgo szefa Włodzimierza Czarzastego chcą „obudować historię”, opowiadając komunistyczne kłamstwa o „wyzwoleniu Polski” przez sowiecką Armię Czerwoną wraz z „polską armią” z pułkownikiem Jaruzelskim!
A „oczywistą oczywistością” jest, że nastapiła wtedy (po II wojnie światowej!), jedynie zmiana okupanta – z niemieckiego na radzieckiego - i to zaledwie w „zachodniej” połowie Polski, bo „wschodnią” Armia Stalina okupowała już od 17 września 1939 roku!
A „polski” europoseł Robert Biedroń bezczelnie kłamie publicznie w Europarlamencie, że „są w Polsce miejsca – sklepy, kina, restauracje, teatry itp., do których nie mogę wejść”! Ja natomiast wiem, że są w Polsce kluby dla całej galerii LGBT i Q, do których właśnie ci „pozostali” wstępu nie mają!
Ciekawe, jak zareagują na to wszystko Polacy w kolejnych wyborach?
Juz kilka lat temu pisałem, że nie żadne tam KOD-y czy inni „uliczni obrońcy demokracji” będą najgorszym przeciwnikiem „dobrej zmiany”, ale sędziowska „najwyższa kasta”, jak sami się nazwali – dzisiaj znowu zorganizowali uliczne burdy w wielu miastach w „obronie sądów”, a ich poziom wyznaczył „solidarnościowy wielki opozycjonista” Władysław Frasyniuk, który z trybuny zaintonował okrzyk „Jebać Pisiorów”, ochoczo podchwycony przez publikę, wśrod której wielu było „totalnych poltyków” (nawet miłująca wszystkich „kandydatka” na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska!), oraz gromada aktorów-zadymiarzy, dla których każda okazja „dowalenia PiS-owi” jest dobra!
O „najwyższej kaście” i jej nawoływaniu do „odpolitycznienia sądów” (a przecież ci właśnie sędziowie „wojujący na ulicach” upolityczniają je jak diabli!), wiele już tutaj pisałe, dzisiaj jedno zdanie tylko – wśród aktualnie orzekających jest jakieś 600 sztuk sędziów, powołanych przez komunistyczną Radę Państwa – i to jest wg nich „demokratyczny” wybór?
O Poznaniu już ani słowa – prezydent Jaskowiak wygaduje takie brednie (związki homoseksualne jak najbardziej, aborcja, a może nawet eutanazja – czemu nie?), że już doprawdy nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać) - a obraz Poznania cierpi!
Całość można by podsumować tak – może i „Piękna Ursula” ma szansę zbawić Europę, ale bez współpracy z „Prezesem Jarosławem” na pewno jej się to nie uda!
A poza tym – drogi PiS-ie, nie bój ty się!
Do zobaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Biuletyn / biały, bardzo biały /