Motto:
„Zdrajcy, zdrajcy, po
trzykroć zdrajcy!”
/ Imć pan Zagłoba,
„Potop”. /
Witam.
Zanim przejdziemy do
„wielkiej polityki”, nowy sondaż (CBOS):
PiS – 44, KO – 23,
LEWICA – 10, KP – 7, KONFEDERACJA – 5.
Dla przypomnienia PiS to
ZP (Kaczyński, Gowin, Ziobro), KO to Koalicja Obywatelska
(Platforma, dla jaj zwana Obywatelską, Nowoczesna, której już nie
ma, oraz „lewackie niedobitki” typu „Nowacka” czy „Zieloni”),
Lewica to PZPR, dla jaj zwane SLD, plus Razem Zandberga, które
jeszcze niby jest, oraz Wiosna Biedronia, której już nie ma!), KP
to Koalicja Polska (ZSL, dla jaj zwane PSL, oraz KUKIZ, który „zapił
się i zniknął!), Konfederacja zaś to zbiór trzech bodaj partyjek
(Korwin-Mikke, Braun, Winnicki), które bardzo prawicowe chcą być,
ale „rosyjskie onuce”, plus „polskie pampersy”, wciąż im
na to nie pozwalają!
Czyli wynik jest OK –
PiS rządzi!
Ale wciąż jakieś 30-40
procent „Polaków” głosować chce na partie „antypolskie” -
pisałem o tym po wielekroć (123 lata zaborów, pięć lat okupacji
niemieckiej, 45 lat okupacji sowieckiej, 30 lat „polskiej
niepodległości!) - po tym wszystkim w sumie można się chyba
cieszyć (choć jest to radość poprzez łzy!), że tylko tyle?
Bo przecież – czy można
się cieszyć, że wciąż tylu Polaków głosuje za „Targowicą”?
W dniu 14 maja 1792 roku w
miasteczku Targowica (wtedy Polska, dzisiaj Ukraina), ogłoszono tzw.
Konfederację Targowicką (część polskiej magnaterii i wysokiego
duchowieństwa – ówczesna „najwyższa kasta”!), zmierzającą
do obalenia Polski i Konstytucji 3 Maja, w porozumieniu z cesarzową
Rosji Katarzyną II, przy pomocy armii rosyjskiej, zaprowadzenia w
Polsce porządku!
Efektem był II Rozbiór
Polski, rok 1993.
Okazało się, że
naprawdę Konfederacja ta zawiązana została 27 kwietnia 1792 w
Petersburgu.
W dniu 22 lipca 1944 roku
w miasteczku Chełm (wtedy i teraz Polska), komunistyczne władze
„nowej Polski” ogłosiły tzw. Manifest PKWN („polscy komuniści
– ówczesna „najwyższa kasta”!), który stwierdzał, że
jedyną władzą w Polsce są właśnie komuniści („zjednoczeni”
później w PZPR!), w porozumieniu ze Stalinem, przy pomocy armii
radzieckiej!
Efektem był (po IV
rozbiorze w 1939!), zabór Polski, rok 1944.
Okazało się, że
Manifest ten ogłoszono, po zatwierdzeniu przez Stalina, w Moskwie!
Czyli historia lubi się
powtarzać.
Choć oba te tragiczne
zdarzenia coś jednak różni:
- „zdrajcy z Targowicy” po kilku latach (krótka Insurekcja Kościuszkowska) zostali albo powieszeni albo zaocznie skazani na śmierć!
- „zdrajcy z Chełma”, pomimo „30 lat niepodległości” nigdy nie zostali skazani!
Faktycznie, historia lubi
się powtarzać – ale żeby po raz trzeci?
W dniu 16 stycznia 2020
roku Parlament Europejski przyjął antypolską ( i anty węgierską!)
tzw. Rezolucję ws. praworządności, w której stwierdził, że
„sytuacja w obu państwach się pogarsza” i apeluje do Komisji
Europejskiej i Rady Unii Europejskiej o „wykorzystanie dostępnych
narzędzi, by wyeliminować ryzyko naruszania wartości unijnych”!
Pardon, ale – co to są
„wartosci unijne”?
Za rezolucją głosowało
446 europosłów, przeciw 178, wstrzymało się 41.
(Nawiasem – dyskusja
przed była straszna, posłowie PiS robili co mogli, by prawdę
pokazać, posłowie „totalnych” robili co mogli, by prawdę
zakłamać, a „biedni europejczycy” po raz kolejny udowodnili, że
powiedzenie tow. Lenina o „pożytecznych idiotach” jest tak samo
„wciąż żywe”, jak jego autor!)
To, że za Rezolucją
głosowali „lewacy” z tzw. Europy Zachodniej, czy nawet
„Wschodniej”, może dziwić, ale nie za bardzo – wszak Polska
już od dawna (czyli od czasu, gdy w Polsce rządzi Prawo i
Sprawiedliwość!), stoi lewackim władzom Unii Europejskiej „ością
w gardle” (suwerenna, wolna, niezalezna Polska – nigdy!), ale to,
że za tą antypolską Rezolucją zagłosowali „polscy
europosłowie” (z KE czyli Platformy, wciąż dla jaj zwanej
Obywatelską, plus Wiosna, z ZSL, wciąż dla jaj zwanym PSL, z
PZPR, wciąż dla jaj zwanym SLD), to już jawna zdrada Polski – to
Targowica Totalna!
A było tych zdrajców 18,
podajmy tę listę hańby:
Adamowicz, Arłukowicz,
Belka, Biedroń, Cimoszewicz, Frankowski, Halicki, Hetman, Hubner,
Jarubas, Kalinowski, Kopacz, Lewandowski, Łukacijewska, Miller,
Sikorski, Spurek, Thun und Hohenstein.
Tu mała uwaga – wszyscy
posłowie z tzw. PSL głosowali przeciw – czyli ZSL też jest,
wbrew bredniom głoszonym przez jej szefa i kandydata na Prezydenta
RP – totalne do „bulu”!
I druga – kandydat
„lewicy” na prezydenta RP, niejaki Biedroń, nie tylko
„bezczelnie donosił” na Polskę, ale „na stojąco”,
klaszcząc mocno, cieszył się z „uchwalenia antypolskiej
rezolucji” - warto zapamiętać tę „bezczelną reakcję”
kandydata!
I osobne „gratulacje”
dla „Poznaniaków” - wybrana przes was „trojka” /na
spadochroniarzy nie głosujemy!/ (Ewa „Na metr w głąb” Kopacz,
Leszek „PZPR” Miller, Sylwia „Wiosna” Spurek!), zagłosowała
za „antypolską rezolucją” (wcześniej już Poznań olewając!),
a w dodatku jedna z nich (Wiosna!), uważa się za współautorkę
„dodatkowej klauzuli” - zabrać Polsce unijne pieniądze!
Faktycznie - „Poznań”
może być dumny!
A propos dwóch
„przypadków” podanych na wstępie – ciekawe, czy również i
obecni zdrajcy nigdy nie zostaną ukarani?
Rezolucja PE jest nie
tylko antypolska, ale i paskudnie nieobiektywna, delikatnie mówiąc
– wybór sędziów w wielu europejskich krajach (Niemcy, Francja,
Włochy, Czechy, Austria, Skandynawia cała, Hiszpania itd.!), jest
o wiele bardziej „partyjny i polityczny” niż wg zmian
proponowanych przez PiS – tu sędziów wybierają sędziowie i
politycy (w polskim Sejmie większością 3/5 głosów!), a w
większości tamtych krajów tylko politycy (jak również w wyborze
sędziów do TSUE!) - ale jakie to ma znaczenie?
Potwierdza to nieszczęsna
Komisja Wenecka (wezwana do Polski przez marszałka Senatu, który
nie ma do tego legitymacji – tym samym nie ma ona prawa pozytywnie
na to wezwanie odpowiedzieć, bo wtedy sama łamie swoje prawa!),
która do Polski przybyła, bawiła tu dwa dni i do domu wróciła, a
po kilku dniach wydała „obiektywną opinię na poziomie
światowym”!
(Komisja Wenecka –
doradcze, zbrojne ramię Rady Europy (nie Unii Europejskiej – droga
Małgorzato K-B, kandydatko na prezydenta RP z Platformy!), powstała
w roku 1990, by nowym członkom Unii, zwłaszcza tym
„pokomunistycznym” pomóc w „eurobytności”, a nazwę swą
zawdzięcza temu, że raz na kwartał organizuje sobie „sesje
wyjazdowe” w Wenecji, co kosztuje nas kilkanaście milionów euro
rocznie – można?).
Trzeba tu wyrazić
zdziwienie, że ta światowa „opinia” powstała tak szybko
(świetni tam muszą być fachowcy!), ale coś tu chyba jednak nie
gra – Komisja Wenecka przybyła do Polski 10 stycznia, a tego
samego dnia Komisarz Praw Człowieka Rady Europy (czyli organu
wysyłającego Komisję Wiedeńską do Polski!) Dunja Mijatović
(Bośnia!), napisała pismo (z notatką – upublicznić 13
stycznia!), w którym arbitralnie stwierdza - „pisowską” ustawę
trzeba natychmiast odrzucić w całości! - a Komisja Wenecka udaje,
że coś tam w Polsce robi, wraca do domu i „od ręki” publikuje
„opinię” - zgodną z wytycznymi pani Mijatović!
(Nawiasem – ciekawe ile
jest prawdy w stwierzeniu powtarzanym w kuluarach – że chłopcy z
Wenecji swą opinię znaleźli tu, na miejscu!).
Nie gra tu dużo więcej
– stwierdzenie Komisji Weneckiej, że są co prawda w Europie
państwa, w których sędziów wybierają politycy, ale to nic nie
znaczy, bo są to politycy w państwach „starej demokracji”
(Niemcy, Francja, Szwecja choćby!), ale w demokracjach „nowych”
(Polska, Albania, Mołdawia choćby!), tak być nie może – to
curiozum na miarę światową – wszak Unia Europejska w podstawie
swej ma „równość państw europejskich”!
Stare demokracje?
Patrz wyżej – polska
Konstytucja 3 Maja jest pierwszą (rok 1791!) Konstytucją w
Europie, a takich Niemiec, w dzisiejszym kształcie (i sto lat
jeszcze!), nawet wtedy nie było!
I te dzisiejsze „opowieści
o demokracji wszelkiej” zarówno ze strony Parlamentu
Europejskiego, jak Komisji Europejskiej, jak Rady Europy, jak Komisji
Weneckiej, to „europejski pic na wodę i fotomontaż”, nic z
prawdą nie mający wspólnego.
Unia Europejska (pomińmy
tu jej genezę!), powstała w roku 1993 niby (sui generis), a
tak naprawdę (w sensie prawnym!), w roku 2009!
I tu pytanie wielkie –
do czego zatem Polska (i dziewięć innych krajów!), wstąpiła w
roku 2004?
Na to pytanie żaden z
„wielkich prawników Unii” nigdy nie odpowiedział!
Prace nad „prawem
unijnym” trwały długo (podpisał to w końcu prezydent RP Lech
Kaczyński, po długim namyśle, 9 kwietniu 2008 roku, gdy „cała
Polska i cała Europa na ten podpis czekała i go wymuszała!), ale -
opisanie ich tutaj zabrało by wiele stron, ale warto zacytować tu
dwa choćby artykuły Karty Praw Podstawowych, którą zaakceptowały
wszystkie kraje Unii, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Polski:
„Artykuł 1
1. Karta nie rozszerza możliwości Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ani żadnego sądu lub trybunału Polski lub Zjednoczonego Królestwa do uznania, że przepisy ustawowe, wykonawcze lub administracyjne, praktyki lub działania administracyjne Polski lub Zjednoczonego Królestwa są niezgodne z podstawowymi prawami, wolnościami i zasadami, które są w niej potwierdzone.
2. W szczególności i w celu uniknięcia wątpliwości nic, co zawarte jest w tytule IV Karty, nie stwarza praw, które mogą być dochodzone na drodze sądowej, mających zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa, z wyjątkiem przypadków, gdy Polska lub Zjednoczone Królestwo przewidziały takie prawa w swoim prawie krajowym.
1. Karta nie rozszerza możliwości Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ani żadnego sądu lub trybunału Polski lub Zjednoczonego Królestwa do uznania, że przepisy ustawowe, wykonawcze lub administracyjne, praktyki lub działania administracyjne Polski lub Zjednoczonego Królestwa są niezgodne z podstawowymi prawami, wolnościami i zasadami, które są w niej potwierdzone.
2. W szczególności i w celu uniknięcia wątpliwości nic, co zawarte jest w tytule IV Karty, nie stwarza praw, które mogą być dochodzone na drodze sądowej, mających zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa, z wyjątkiem przypadków, gdy Polska lub Zjednoczone Królestwo przewidziały takie prawa w swoim prawie krajowym.
Artykuł 2
Jeśli dane postanowienie Karty odnosi się do krajowych praktyk i praw krajowych, ma ono zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa wyłącznie w zakresie, w jakim prawa i zasady zawarte w tym postanowieniu są uznawane przez prawo lub praktyki Polski lub Zjednoczonego Królestwa”.
Jeśli dane postanowienie Karty odnosi się do krajowych praktyk i praw krajowych, ma ono zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa wyłącznie w zakresie, w jakim prawa i zasady zawarte w tym postanowieniu są uznawane przez prawo lub praktyki Polski lub Zjednoczonego Królestwa”.
Czyli – Unia Europejska,
Rada Europejska, Komisja Europejska, Rada Europy, Komisja Wenecka,
czy inne takie – mogą nam skoczyć!
Nie mają bowiem żadnego
prawa, by nasze, polskie „zmiany w sądownictwie” w jakikolwiek
sposób kontrolować, czy oceniać nawet, lub co gorsza, narzucać!
Dlaczego zatem to robią?
Ano dlatego, że
„najwyższym marzeniem” Unii Europejskiej, dodajmy – lewackiej
Unii Europejskiej - jest dawne marzenie pewnej „polskiej
komunistki”!
Róża Luksemburg (Rozalia
Luxenburg, 1871-1919), działaczka polskiej i niemieckiej
„socjaldemokracji” (feministka, krytykowała tow. Lenina, ale -
„nie ma prawdziwego socjalizmu bez demokracji, tak jak nie ma
prawdziwej demokracji bez socjalizmu”!), już wtedy mówiła jasno
– naszym celem jest stworzenie jednego, wielkiego europejskiego,
komunistycznego państwa – czyli nie tylko „Lenin wiecznie żywy
jest”?
Europa dzisiaj to
„kontynent słaby” - miliony „uchodźców”, głównie
muzułmańskich, wciąż napływają, a miejscowe „lewicowe
władze” nic złego w tym nie widzą – a przecież „oczywistą
oczywistością” jest, że gdy ilość „uchodźców” przekroczy
jakieś 30 procent (a jest to bliskie bardzo!), to Europa (w naszym,
dzisiejszym rozumieniu – europejska chrześcijańsko!), po prostu
padnie i zamieni się w „europejski kalifat”, co od dawna jest
marzeniem „muzułmańskich mędrców”, czego wcale (patrz ich
„europejskie modły” nawet, plus Koran!), nie ukrywają.
W Polsce sobie poradzimy -
„totalna opozycja” może się natężać do woli (ulica i
zagranica!), ale i tak nie wygra – Polacy, wbrew pozorom
(Poznań!), idiotami jednak nie są – wygrywa i wygrywać będzie
nadal PiS!
Bo tylko to (choć PiS
błędy popełnia, patrz Piotrowicz choćby!), może nas uratować.
Ale nie tylko nas – może
i Europę, a nawet świat?
Tutaj akurat „polski
Senat” za przykład stanowić nie może (odrzucenie „pisowskiej
ustawy” o sądach!), ale – wszak „prezydent i Sejm” są
wolne?
A i Senat wolny niedługo
stać się może – jak długo jeszcze kilku ich senatorów z
zarzutami prokuratorskimi (pomimo nawet „polskich sądów”!) -
swą „państwową misję” sprawować będzie mogło?
Tu zadanie wielkie dla
PiS-u – wygranie batalii o „prezydenta RP” to podstawa waszych
dzisiejszych i jutrzejszych działań – ale jeżeli zagracie tu
jak w „walce o Senat”, gdzie daliście ciała koncertowo
(przynajmniej w 5 okręgach jeszcze powinien wygrać wasz kandydat,
ale nie wygrał!), a dodatkowo znowu „odpuścicie wielkie miasta”,
to macie, a również my mamy, „przejebane”!
Wtedy „opozycja totalna”
wygra, Polska przegra, a „unijne lewactwo” da na mszę w Brukseli
– wszak „Bruksela warta jest mszy” (patrz francuski Henryk IV
Wielki)!
Krótko się nie da,
niestety – Europa jest „lewacka” do oporu (ale czy USA są tu
lepsze - wszak tam również „lewactwo” wciąż bije w Trumpa!),
a Polska ma „totalną opozycję”, ale – „polska dobra zmiana”
zmienić może nie tylko Polskę, ale i Europę całą (co USA da
„dobry impuls!), a że tak będzie?
To „oczywista
oczywistość” - inaczej zarówno Polski, jak Europy, jak i USA,
nie będzie – a to byłaby katastrofa, przy której „efekt
cieplarniany” to pikuś!
Bądźmy dobrej myśli!
Bo przecież „piękna
Ursula”, nowa szefowa Komisji Europejskiej, nie pójdzie tym
„wrażym, antypolskim” tropem”?
Tak nawiasem, na koniec –
niejaki Donald Tusk, tak, ten polski premier, co to uciekł do Europy
na „merkelowski stołek”, dzień wcześniej mówiąc publicznie
„do Europy się nie wybieram, bycie polskim premierem to zaszczyt”,
był łaskaw zamieścić na Twitterze, a jak, taki wpis a propos PiS:
„Wyprowadzają Polskę z
Unii, niszczą sądy, by bezkarnie kraść, szczują jednych Polaków
przeciw drugim. Głosujesz na nich? Masz prawo. Ale nie masz prawa
dłużej udawać, że tego nie widzisz. Bo widzisz”.
Na długi komentarz nie ma
już miejsca, ale sprawa jest prosta – taką porcję chamstwa,
kłamstwa i pogardy dla Polaków nawet w sieci znaleźć trudno, a
jest tam pono wszystko – tutaj Tusk (kłamca, kłamca!), przeszedł,
co wydawało się niemożliwe, nawet siebie samego!
Polacy, trzymajcie się!
Do zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /