Obserwatorzy

piątek, 17 stycznia 2020

B.N. 03/20. TARGOWICA TOTALNA!

Motto:
Zdrajcy, zdrajcy, po trzykroć zdrajcy!”
/ Imć pan Zagłoba, „Potop”. /

Witam.
Zanim przejdziemy do „wielkiej polityki”, nowy sondaż (CBOS):
PiS – 44, KO – 23, LEWICA – 10, KP – 7, KONFEDERACJA – 5.
Dla przypomnienia PiS to ZP (Kaczyński, Gowin, Ziobro), KO to Koalicja Obywatelska (Platforma, dla jaj zwana Obywatelską, Nowoczesna, której już nie ma, oraz „lewackie niedobitki” typu „Nowacka” czy „Zieloni”), Lewica to PZPR, dla jaj zwane SLD, plus Razem Zandberga, które jeszcze niby jest, oraz Wiosna Biedronia, której już nie ma!), KP to Koalicja Polska (ZSL, dla jaj zwane PSL, oraz KUKIZ, który „zapił się i zniknął!), Konfederacja zaś to zbiór trzech bodaj partyjek (Korwin-Mikke, Braun, Winnicki), które bardzo prawicowe chcą być, ale „rosyjskie onuce”, plus „polskie pampersy”, wciąż im na to nie pozwalają!
Czyli wynik jest OK – PiS rządzi!
Ale wciąż jakieś 30-40 procent „Polaków” głosować chce na partie „antypolskie” - pisałem o tym po wielekroć (123 lata zaborów, pięć lat okupacji niemieckiej, 45 lat okupacji sowieckiej, 30 lat „polskiej niepodległości!) - po tym wszystkim w sumie można się chyba cieszyć (choć jest to radość poprzez łzy!), że tylko tyle?
Bo przecież – czy można się cieszyć, że wciąż tylu Polaków głosuje za „Targowicą”?
W dniu 14 maja 1792 roku w miasteczku Targowica (wtedy Polska, dzisiaj Ukraina), ogłoszono tzw. Konfederację Targowicką (część polskiej magnaterii i wysokiego duchowieństwa – ówczesna „najwyższa kasta”!), zmierzającą do obalenia Polski i Konstytucji 3 Maja, w porozumieniu z cesarzową Rosji Katarzyną II, przy pomocy armii rosyjskiej, zaprowadzenia w Polsce porządku!
Efektem był II Rozbiór Polski, rok 1993.
Okazało się, że naprawdę Konfederacja ta zawiązana została 27 kwietnia 1792 w Petersburgu.
W dniu 22 lipca 1944 roku w miasteczku Chełm (wtedy i teraz Polska), komunistyczne władze „nowej Polski” ogłosiły tzw. Manifest PKWN („polscy komuniści – ówczesna „najwyższa kasta”!), który stwierdzał, że jedyną władzą w Polsce są właśnie komuniści („zjednoczeni” później w PZPR!), w porozumieniu ze Stalinem, przy pomocy armii radzieckiej!
Efektem był (po IV rozbiorze w 1939!), zabór Polski, rok 1944.
Okazało się, że Manifest ten ogłoszono, po zatwierdzeniu przez Stalina, w Moskwie!
Czyli historia lubi się powtarzać.
Choć oba te tragiczne zdarzenia coś jednak różni:
  • zdrajcy z Targowicy” po kilku latach (krótka Insurekcja Kościuszkowska) zostali albo powieszeni albo zaocznie skazani na śmierć!
  • zdrajcy z Chełma”, pomimo „30 lat niepodległości” nigdy nie zostali skazani!
Faktycznie, historia lubi się powtarzać – ale żeby po raz trzeci?
W dniu 16 stycznia 2020 roku Parlament Europejski przyjął antypolską ( i anty węgierską!) tzw. Rezolucję ws. praworządności, w której stwierdził, że „sytuacja w obu państwach się pogarsza” i apeluje do Komisji Europejskiej i Rady Unii Europejskiej o „wykorzystanie dostępnych narzędzi, by wyeliminować ryzyko naruszania wartości unijnych”!
Pardon, ale – co to są „wartosci unijne”?
Za rezolucją głosowało 446 europosłów, przeciw 178, wstrzymało się 41.
(Nawiasem – dyskusja przed była straszna, posłowie PiS robili co mogli, by prawdę pokazać, posłowie „totalnych” robili co mogli, by prawdę zakłamać, a „biedni europejczycy” po raz kolejny udowodnili, że powiedzenie tow. Lenina o „pożytecznych idiotach” jest tak samo „wciąż żywe”, jak jego autor!)
To, że za Rezolucją głosowali „lewacy” z tzw. Europy Zachodniej, czy nawet „Wschodniej”, może dziwić, ale nie za bardzo – wszak Polska już od dawna (czyli od czasu, gdy w Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość!), stoi lewackim władzom Unii Europejskiej „ością w gardle” (suwerenna, wolna, niezalezna Polska – nigdy!), ale to, że za tą antypolską Rezolucją zagłosowali „polscy europosłowie” (z KE czyli Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, plus Wiosna, z ZSL, wciąż dla jaj zwanym PSL, z PZPR, wciąż dla jaj zwanym SLD), to już jawna zdrada Polski – to Targowica Totalna!
A było tych zdrajców 18, podajmy tę listę hańby:
Adamowicz, Arłukowicz, Belka, Biedroń, Cimoszewicz, Frankowski, Halicki, Hetman, Hubner, Jarubas, Kalinowski, Kopacz, Lewandowski, Łukacijewska, Miller, Sikorski, Spurek, Thun und Hohenstein.
Tu mała uwaga – wszyscy posłowie z tzw. PSL głosowali przeciw – czyli ZSL też jest, wbrew bredniom głoszonym przez jej szefa i kandydata na Prezydenta RP – totalne do „bulu”!
I druga – kandydat „lewicy” na prezydenta RP, niejaki Biedroń, nie tylko „bezczelnie donosił” na Polskę, ale „na stojąco”, klaszcząc mocno, cieszył się z „uchwalenia antypolskiej rezolucji” - warto zapamiętać tę „bezczelną reakcję” kandydata!
I osobne „gratulacje” dla „Poznaniaków” - wybrana przes was „trojka” /na spadochroniarzy nie głosujemy!/ (Ewa „Na metr w głąb” Kopacz, Leszek „PZPR” Miller, Sylwia „Wiosna” Spurek!), zagłosowała za „antypolską rezolucją” (wcześniej już Poznań olewając!), a w dodatku jedna z nich (Wiosna!), uważa się za współautorkę „dodatkowej klauzuli” - zabrać Polsce unijne pieniądze!
Faktycznie - „Poznań” może być dumny!
A propos dwóch „przypadków” podanych na wstępie – ciekawe, czy również i obecni zdrajcy nigdy nie zostaną ukarani?
Rezolucja PE jest nie tylko antypolska, ale i paskudnie nieobiektywna, delikatnie mówiąc – wybór sędziów w wielu europejskich krajach (Niemcy, Francja, Włochy, Czechy, Austria, Skandynawia cała, Hiszpania itd.!), jest o wiele bardziej „partyjny i polityczny” niż wg zmian proponowanych przez PiS – tu sędziów wybierają sędziowie i politycy (w polskim Sejmie większością 3/5 głosów!), a w większości tamtych krajów tylko politycy (jak również w wyborze sędziów do TSUE!) - ale jakie to ma znaczenie?
Potwierdza to nieszczęsna Komisja Wenecka (wezwana do Polski przez marszałka Senatu, który nie ma do tego legitymacji – tym samym nie ma ona prawa pozytywnie na to wezwanie odpowiedzieć, bo wtedy sama łamie swoje prawa!), która do Polski przybyła, bawiła tu dwa dni i do domu wróciła, a po kilku dniach wydała „obiektywną opinię na poziomie światowym”!
(Komisja Wenecka – doradcze, zbrojne ramię Rady Europy (nie Unii Europejskiej – droga Małgorzato K-B, kandydatko na prezydenta RP z Platformy!), powstała w roku 1990, by nowym członkom Unii, zwłaszcza tym „pokomunistycznym” pomóc w „eurobytności”, a nazwę swą zawdzięcza temu, że raz na kwartał organizuje sobie „sesje wyjazdowe” w Wenecji, co kosztuje nas kilkanaście milionów euro rocznie – można?).
Trzeba tu wyrazić zdziwienie, że ta światowa „opinia” powstała tak szybko (świetni tam muszą być fachowcy!), ale coś tu chyba jednak nie gra – Komisja Wenecka przybyła do Polski 10 stycznia, a tego samego dnia Komisarz Praw Człowieka Rady Europy (czyli organu wysyłającego Komisję Wiedeńską do Polski!) Dunja Mijatović (Bośnia!), napisała pismo (z notatką – upublicznić 13 stycznia!), w którym arbitralnie stwierdza - „pisowską” ustawę trzeba natychmiast odrzucić w całości! - a Komisja Wenecka udaje, że coś tam w Polsce robi, wraca do domu i „od ręki” publikuje „opinię” - zgodną z wytycznymi pani Mijatović!
(Nawiasem – ciekawe ile jest prawdy w stwierzeniu powtarzanym w kuluarach – że chłopcy z Wenecji swą opinię znaleźli tu, na miejscu!).
Nie gra tu dużo więcej – stwierdzenie Komisji Weneckiej, że są co prawda w Europie państwa, w których sędziów wybierają politycy, ale to nic nie znaczy, bo są to politycy w państwach „starej demokracji” (Niemcy, Francja, Szwecja choćby!), ale w demokracjach „nowych” (Polska, Albania, Mołdawia choćby!), tak być nie może – to curiozum na miarę światową – wszak Unia Europejska w podstawie swej ma „równość państw europejskich”!
Stare demokracje?
Patrz wyżej – polska Konstytucja 3 Maja jest pierwszą (rok 1791!) Konstytucją w Europie, a takich Niemiec, w dzisiejszym kształcie (i sto lat jeszcze!), nawet wtedy nie było!
I te dzisiejsze „opowieści o demokracji wszelkiej” zarówno ze strony Parlamentu Europejskiego, jak Komisji Europejskiej, jak Rady Europy, jak Komisji Weneckiej, to „europejski pic na wodę i fotomontaż”, nic z prawdą nie mający wspólnego.
Unia Europejska (pomińmy tu jej genezę!), powstała w roku 1993 niby (sui generis), a tak naprawdę (w sensie prawnym!), w roku 2009!
I tu pytanie wielkie – do czego zatem Polska (i dziewięć innych krajów!), wstąpiła w roku 2004?
Na to pytanie żaden z „wielkich prawników Unii” nigdy nie odpowiedział!
Prace nad „prawem unijnym” trwały długo (podpisał to w końcu prezydent RP Lech Kaczyński, po długim namyśle, 9 kwietniu 2008 roku, gdy „cała Polska i cała Europa na ten podpis czekała i go wymuszała!), ale - opisanie ich tutaj zabrało by wiele stron, ale warto zacytować tu dwa choćby artykuły Karty Praw Podstawowych, którą zaakceptowały wszystkie kraje Unii, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Polski:
Artykuł 1
1. Karta nie rozszerza możliwości Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ani żadnego sądu lub trybunału Polski lub Zjednoczonego Królestwa do uznania, że przepisy ustawowe, wykonawcze lub administracyjne, praktyki lub działania administracyjne Polski lub Zjednoczonego Królestwa są niezgodne z podstawowymi prawami, wolnościami i zasadami, które są w niej potwierdzone.
2. W szczególności i w celu uniknięcia wątpliwości nic, co zawarte jest w tytule IV Karty, nie stwarza praw, które mogą być dochodzone na drodze sądowej, mających zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa, z wyjątkiem przypadków, gdy Polska lub Zjednoczone Królestwo przewidziały takie prawa w swoim prawie krajowym.
Artykuł 2
Jeśli dane postanowienie Karty odnosi się do krajowych praktyk i praw krajowych, ma ono zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa wyłącznie w zakresie, w jakim prawa i zasady zawarte w tym postanowieniu są uznawane przez prawo lub praktyki Polski lub Zjednoczonego Królestwa”.
Czyli – Unia Europejska, Rada Europejska, Komisja Europejska, Rada Europy, Komisja Wenecka, czy inne takie – mogą nam skoczyć!
Nie mają bowiem żadnego prawa, by nasze, polskie „zmiany w sądownictwie” w jakikolwiek sposób kontrolować, czy oceniać nawet, lub co gorsza, narzucać!
Dlaczego zatem to robią?
Ano dlatego, że „najwyższym marzeniem” Unii Europejskiej, dodajmy – lewackiej Unii Europejskiej - jest dawne marzenie pewnej „polskiej komunistki”!
Róża Luksemburg (Rozalia Luxenburg, 1871-1919), działaczka polskiej i niemieckiej „socjaldemokracji” (feministka, krytykowała tow. Lenina, ale - „nie ma prawdziwego socjalizmu bez demokracji, tak jak nie ma prawdziwej demokracji bez socjalizmu”!), już wtedy mówiła jasno – naszym celem jest stworzenie jednego, wielkiego europejskiego, komunistycznego państwa – czyli nie tylko „Lenin wiecznie żywy jest”?
Europa dzisiaj to „kontynent słaby” - miliony „uchodźców”, głównie muzułmańskich, wciąż napływają, a miejscowe „lewicowe władze” nic złego w tym nie widzą – a przecież „oczywistą oczywistością” jest, że gdy ilość „uchodźców” przekroczy jakieś 30 procent (a jest to bliskie bardzo!), to Europa (w naszym, dzisiejszym rozumieniu – europejska chrześcijańsko!), po prostu padnie i zamieni się w „europejski kalifat”, co od dawna jest marzeniem „muzułmańskich mędrców”, czego wcale (patrz ich „europejskie modły” nawet, plus Koran!), nie ukrywają.
W Polsce sobie poradzimy - „totalna opozycja” może się natężać do woli (ulica i zagranica!), ale i tak nie wygra – Polacy, wbrew pozorom (Poznań!), idiotami jednak nie są – wygrywa i wygrywać będzie nadal PiS!
Bo tylko to (choć PiS błędy popełnia, patrz Piotrowicz choćby!), może nas uratować.
Ale nie tylko nas – może i Europę, a nawet świat?
Tutaj akurat „polski Senat” za przykład stanowić nie może (odrzucenie „pisowskiej ustawy” o sądach!), ale – wszak „prezydent i Sejm” są wolne?
A i Senat wolny niedługo stać się może – jak długo jeszcze kilku ich senatorów z zarzutami prokuratorskimi (pomimo nawet „polskich sądów”!) - swą „państwową misję” sprawować będzie mogło?
Tu zadanie wielkie dla PiS-u – wygranie batalii o „prezydenta RP” to podstawa waszych dzisiejszych i jutrzejszych działań – ale jeżeli zagracie tu jak w „walce o Senat”, gdzie daliście ciała koncertowo (przynajmniej w 5 okręgach jeszcze powinien wygrać wasz kandydat, ale nie wygrał!), a dodatkowo znowu „odpuścicie wielkie miasta”, to macie, a również my mamy, „przejebane”!
Wtedy „opozycja totalna” wygra, Polska przegra, a „unijne lewactwo” da na mszę w Brukseli – wszak „Bruksela warta jest mszy” (patrz francuski Henryk IV Wielki)!
Krótko się nie da, niestety – Europa jest „lewacka” do oporu (ale czy USA są tu lepsze - wszak tam również „lewactwo” wciąż bije w Trumpa!), a Polska ma „totalną opozycję”, ale – „polska dobra zmiana” zmienić może nie tylko Polskę, ale i Europę całą (co USA da „dobry impuls!), a że tak będzie?
To „oczywista oczywistość” - inaczej zarówno Polski, jak Europy, jak i USA, nie będzie – a to byłaby katastrofa, przy której „efekt cieplarniany” to pikuś!
Bądźmy dobrej myśli!
Bo przecież „piękna Ursula”, nowa szefowa Komisji Europejskiej, nie pójdzie tym „wrażym, antypolskim” tropem”?
Tak nawiasem, na koniec – niejaki Donald Tusk, tak, ten polski premier, co to uciekł do Europy na „merkelowski stołek”, dzień wcześniej mówiąc publicznie „do Europy się nie wybieram, bycie polskim premierem to zaszczyt”, był łaskaw zamieścić na Twitterze, a jak, taki wpis a propos PiS:
Wyprowadzają Polskę z Unii, niszczą sądy, by bezkarnie kraść, szczują jednych Polaków przeciw drugim. Głosujesz na nich? Masz prawo. Ale nie masz prawa dłużej udawać, że tego nie widzisz. Bo widzisz”.
Na długi komentarz nie ma już miejsca, ale sprawa jest prosta – taką porcję chamstwa, kłamstwa i pogardy dla Polaków nawet w sieci znaleźć trudno, a jest tam pono wszystko – tutaj Tusk (kłamca, kłamca!), przeszedł, co wydawało się niemożliwe, nawet siebie samego!
Polacy, trzymajcie się!
Do zobaczenia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Biuletyn / biały, bardzo biały /