Obserwatorzy

piątek, 21 lutego 2020

B.N. 11/20. „WYPIERDOLIĆ TOTALNYCH W KOSMOS!”

Motto:
Polska wciąż żyje,
Europa zdycha.
Polska daje czadu,
Europa znika?
/ sąsiad – poeta /

Witam
Pisząc swoje „felietony dla ludu” staram się używać „języka parlamentarnego” (choć gdy spojrzy się na nasz „parlament”, czy inne takie „europejskie”, to stare to polskie wyrażenie traci już chyba sens?) - ale wygląda na to, że niepotrzebnie!
Nawiasem - a propos – gest posłanki Lichockiej!
Posłanka to z niewielkim stażem, ale za to dziennikarka wielka – powinna zatem wiedzieć, co „jej koledzy” są w stanie z każdego „gestu” zrobić – ale sprawę „olała”, a dla polityka (a zwłaszcza dzienikarza!), to rzecz niewybaczalna – a zachłystywanie się „chwilową przewagą” to idiotyzm!
I choć można by ją usprawiedliwiać (wypowiedzi podczas jej przemówienia – ty sama jesteś przez przypadek, skandal, kobieto, co ty mówisz, precz, pani marszałek, proszę ją uciszyć – czy inne takie), to jednak – poseł PiS musi mieć, zwłaszcza dzisiaj, silne nerwy – a poseł Lichockiej, niestety, tego akurat zabrakło.
Ale - kto z nas nigdy nie miał ochoty „załatwić polskich zdrajców”?
A – gdy „sędzia” Żurek podobnym gestem publicznie pozdrawiał „swych przeciwników”, to nikt z „totalnych” nie krzyczał – tu jasno widać ich politykę – gdy Kali ukraść krowę, jest OK, gdy Kalemu ukraść krowę – to nie jest OK!
Naczelny Filantrop III RP Jurek Owsiak (podobnież od 1993 roku „przytulił” już 90 baniek!), był łaskaw założyć „Ruch Wypierdolenia Krystyny Pawłowicz w kosmos”, co spotkało się z wielkim uznaniem jego wielbicieli i mnóstwem paskudnych komentarzy i jego i ich.
Pani Pawłowicz (wtedy poseł PiS, teraz sędzia TK!), poczuła się urażona (słusznie chyba?) i skierowała sprawę do sądu.
A co na to Wysoki Sąd?
Oddalił powództwo w całości (sędzia Marzanna Góral plus dwie jej koleżanki, Sąd Apelacyjny w Warszawie!), mówiąc krótko - „to prawo Jerzego Owsiaka do opinii o polityku”!
Pani Sędzia Pawłowicz założy apelację – ale po co?
Jakiś rok temu Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze (też pani sędzia!), stwierdził, że określenie „suka” nie może być uznane za obelżywe, a słowo „spierdalaj” to niemal pieszczota – to, że tak akurat „pisowską minister” atakowali „kodziarze” nie ma tu chyba znaczenia?
Czyli użyte przez nas (teoretycznie - podczas każdej rozprawy sądowej!) sformułowanie - „Droga pani sędzio, jest pani zwykłą suką, a powiedzenie „wypierdalaj w kosmos” jest tu za delikatne, bo pani należy powiedzieć wprost - „spierdalaj”! - jest całkowicie uzasadnione i zgodne z prawem!
Ciekawe - gdybym coś takiego w „polskim sądzie” powiedział – jak długo jeszcze bym tam żył?
O wyrokach „polskich sądów” można by pisać i pisać – 4 lata za zabicie człowieka pałką na oczach rodziny, szybkie uwolnienie pedofila i skierowanie go do zamieszkania z ofiarami, wyrok „rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata” dla szefa ochrony poczas „zabójstwa prezydenta Adamowicza” podczas „imprezy WOŚP w Gdańsku (organizator Owsiak nie odpowiada za nic, a a szef ochrony – to najlepszy policjant w Gdańsku!), uniewinnienie „celebryty Najsztuba” za „przejechanie kobiety na pasach” (bo ta biedna staruszka za szybko na pasy weszła), plus ściganie dziennikarzy za upublicznianie zeznań kolejnych świadków w sprawie „koperty” marszałka Senatu (ciekawe, jak głośno „totalna opozycja” by wrzeszczała, gdyby podobne oskarżenia kierowane były pod adresem Marszałka Sejmu?), „dokonania” celebryty Durczoka, o „podobnych” wyrokach („sędziowie na gazie”), wcale już nie mówiąc, czy dziesiątki już „uchyleń decyzji Komisji Weryfikacyjnej” przez warszawski Wojewódzki Sąd Administracyjny (chodzi o przekręty przy „prywatyzacji warszawskich kamienic” - a tu nikt chyba nie ma wątpliwości, że bez udziału „polskich sędziów” byłoby to niemożliwe!) - ale po co?
Wszak „najwyższa kasta” to „najwyższa kasta” - i basta!
Jak widać, „społeczeństwo” może być „wkurwione” - i są tego efekty.
W Sądzie Rejonowym w Rybniku, po usłyszeniu niekorzystnego wyroku, podsądny „rzucił się na panią sędzię, uderzył ją i skopał” (onet) – sprawę uratował protokolant, sprawcę obezwładniając.
Jak się okazało, pani sędzi nic tak naprawdę się nie stało (wezwanie lekarza było niepotrzebne?) i „pracę swą” pociągnęła” dalej, sprawcę karząc więzieniem!
A przecież – od lat wielu (za „komuny już to było”!), każdy sędzia ma „pod nogą” specjalny przycisk, którym wezwać może ochronę, a poza tym – podobno u tego gościa już „przy wejściu” zarekwirowano nóż – jakim zatem prawem wpuszczono go do sądu?
A twierdzenia „sędziów totalnych”, że to „wina PiS”, to zwykłe „kurestwo kasty” - jeżeli ktoś tu jest winien (a fakt taki potępiamy w całości!), to właśnie „najwyższa kasta”, dobro obywateli mająca „od zawsze” dokładnie w „dupie”!
Spokojnie zatem można powołać społeczny ruch „Wypierdolenia najwyższej kasty w kosmos” - ale dlaczego mamy się tu ograniczać?
Jak już działać dla „dobra Polski”, to konsekwentnie i całościowo!
Powołać zatem należy „Ogólnopolski Ruch Wypierdolenia Totalnych w Kosmos”, który może przejść do historii nie tylko w Polsce (tu zasługi jego byłyby niepodważalne!), ale i w Europie (tu zasługi jego byłyby jeszcze większe, choć UE dzisiaj tego widzieć nie chce!), ale i na Świecie (tu zasługi jego byłyby wprost epokowe, choć dzisiaj Świat jest na to ślepy i głuchy!) - może taki „Ruch” właśnie byłby kolejnym (rok 1683, Odsiecz Wiedeńska – uratowanie Europy przed muzułmańską nawałą, rok 1920, Bitwa Warszawska – uratowanie Europy przed komunistyczną nawałą!) - „krokiem do uratowania świata” przez Polskę”?
Dzisiaj znowu media powróciły do „sprawy” Lecha Wałęsy, publikując nagrania rozmów „miliardera Kulczyka” z „premierem Millerem”, na temat Lecha Wałęsy właśnie – po prostu agent SB, do stoczni podwiozła go rządowa motorówka, a poza tym robił to, co chcieliśmy!
A tenże Kulczyk wprost nakazywał „reżyserowi” Wajdzie, jak film o Wałęsie zmienić i zakończyć należy – wszak to „reżyserskie curiozum” - co na to „polski salon”?
Ano, zgodnie z „polityczną poprawnością” - zupełnie nic!
Powiem raz jeszcze – Lechu drogi, nic już nie mów!
Bo przecież – w roku 1980 byliśmy wszyscy za nim, w roku 1989 już trochę mniej, ale jednak – Lechu to był nasz Wódz!
Teraz już wiemy, ale – mogłeś przecież powiedzieć – zmusili mnie, przepłacili, ale przecież byłem i teraz jestem z wami!
Ale tego nie powiedziałeś, Lechu!
Jeżeli „naszego” Lecha Wałęsy broni „komuch naczelny PRL i III RP” Leszek Miller - „przepraszam prezydenta Wałęsę, że w rozmowie z Kulczykiem powtórzyłem fałszywe pogłoski o dowiezieniu go do stoczni” i wrednie dodaje – „także wg polityki PiS to niemożliwe, przywódcą strajku był bowiem kto inny....”, to sprawa jest jasna – tu akurat Miller kłamie jak „bura suka” (bo przecież podczas „prywatnej rozmowy” powiedział prawdę?), a poza tym – czy kiedykolwiek i gdziekolwiek,(dekomunizacja, której nigdy, niestety, u nas nie było!), jakiś „aparatczyk władz PRL” powiedział prawdę?
Nigdy i nigdzie – ale czy „polscy wyborcy” (tu wracamy do najbliższych wyborów prezydenckich) – w ogóle to widzą?
A propos - „poznaniacy” wybrali (wstyd na Polskę całą!) - tegoż właśnie Millera z KC na europosła!
Teraz wybór jest prosty – albo kandydat PiS Andrzej Duda, albo kandydat antypolskiego frontu (PO czyli teraz KO, ZSL, czyli teraz PSL, PZPR, czyli teraz Nowa Lewica, Konfederacja, czyli Konfederacja (?), wg którego ma być tak, jak było” - tu nie znaczenia, kto to będzie, bo w drugiej turze (może jednak Polacy się opamiętają i Duda wygra w pierwszej!), będzie właśnie tak – wszyscy przeciw PiS!
Bo przecież – w każdym „opozycyjnym” sztabie wyborczym prym wiodą „fachowcy” rodem z PZPR, ZSL lub „ze sztabu Tuska” (co na jedno wychodzi - przypomnijmy tuskowe – panowie, policzmy głosy, przy obaleniu rządu Jana Olszewskiego!) - czyli PZPR nadal rządzi!
Czyli po raz drugi – tylko Andrzej Duda!
Ale czy poziom „Polaków w Polsce” (jak „poziom „cukru w cukrze” u Barei!), jest wystarczający?
Patrząc na „objazdową grupę koderastów”, którzy wytrwale (ciekawe - za czyje pieniądze?), podążają przez Polskę za „kandydatem Dudą”, wciąż i bez ustanku go lżąc i obrażając, można, wbrew pozorom, być optymistą – jeżeli tych zawodowych „obrońców demokracji” jest tylko tylu, to „dobra nasza”!
Mało tego – patrz aktualne „negocjacje unijne” - czy poziom „prawdziwych europejczyków” w Europie będzie wyższy od poziomu „europejskich demokratów”, dla których „europejska demokracja” to unijny zamordyzm, a wszelkie głosy „inne” to powód do „europejskiej dyskryminacji” krajów „słabszych” - nie wiadomo.
Ale - Europa wciąż jest wielka!
Ale dzięki zgodzie (Merkel!) na nieograniczony najazd na Europę tzw. „muzułmańskich uchodźców” (kilka milionów w kilka lat!), co Europę kosztować będzie wiele, a nikt dzisiaj nie wie (a raczej wiedzieć nie chce!), czym to się skończy, ale na dzisiaj sprawa jest jasna - jeżeli nic się nie zmieni, to za pięć dekad (a może i wcześniej?) - będziemy mieć tutaj „Europejski Kalifat”!
A wtedy będzie po Europie!
I wtedy znowu Polska będzie musiała Europę bronić - ale ile razy (patrz wyżej), można to robic „za friko”?
A poza tym – czy gdy Europa stanie się Kalifatem, a sama tego przecież chce (nasi kochani, muzułmańscy uchodźcy!), można ją będzie jeszcze uratować?
Trudne to będzie nad wyraz, ale dla Polski sprawa jest jasna – trzeba bronić swojej suwerenności, a jednocześnie bronić Europy!
I tak nam dopomóż Bóg.
Bo ciężkie to zadanie (Europa Boga się wyparła?), ale jedyne w swej „aktualnej rzeczywistości” - tylko państwa prawdziwie europejskie (na chrześcijańskim kamieniu oparte), mogą Europę uratować – a wszelkie „lewackie mutacje”(LGBT, „pożyteczni idioci” czy inni „marksiści”) - wprost prowadzą ją do szybkiego upadku.
A przecież nam, prawdziwym Europejczykom, wciąż zależy na tym, by Europa była europejska i wielka?
O USA ani słowa dzisiaj – wszak tam trwa taka sama akcja totalnych jak w Polsce - tu „jebać Kaczora”, tam „jebać Trumpa” - ale obaj ci „mężowie stanu” dadzą radę – wszak są mistrzami!
Do zobaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Biuletyn / biały, bardzo biały /