Motto:
Polska wciąż żyje,
Europa zdycha.
Polska daje czadu,
Europa znika?
/ sąsiad – poeta /
Witam
Pisząc swoje „felietony
dla ludu” staram się używać „języka parlamentarnego” (choć
gdy spojrzy się na nasz „parlament”, czy inne takie
„europejskie”, to stare to polskie wyrażenie traci już chyba
sens?) - ale wygląda na to, że niepotrzebnie!
Nawiasem - a propos –
gest posłanki Lichockiej!
Posłanka to z niewielkim
stażem, ale za to dziennikarka wielka – powinna zatem wiedzieć,
co „jej koledzy” są w stanie z każdego „gestu” zrobić –
ale sprawę „olała”, a dla polityka (a zwłaszcza dzienikarza!),
to rzecz niewybaczalna – a zachłystywanie się „chwilową
przewagą” to idiotyzm!
I choć można by ją
usprawiedliwiać (wypowiedzi podczas jej przemówienia – ty sama
jesteś przez przypadek, skandal, kobieto, co ty mówisz, precz, pani
marszałek, proszę ją uciszyć – czy inne takie), to jednak –
poseł PiS musi mieć, zwłaszcza dzisiaj, silne nerwy – a poseł
Lichockiej, niestety, tego akurat zabrakło.
Ale - kto z nas nigdy nie
miał ochoty „załatwić polskich zdrajców”?
A – gdy „sędzia”
Żurek podobnym gestem publicznie pozdrawiał „swych
przeciwników”, to nikt z „totalnych” nie krzyczał – tu
jasno widać ich politykę – gdy Kali ukraść krowę, jest OK, gdy
Kalemu ukraść krowę – to nie jest OK!
Naczelny Filantrop III RP
Jurek Owsiak (podobnież od 1993 roku „przytulił” już 90
baniek!), był łaskaw założyć „Ruch Wypierdolenia Krystyny
Pawłowicz w kosmos”, co spotkało się z wielkim uznaniem jego
wielbicieli i mnóstwem paskudnych komentarzy i jego i ich.
Pani Pawłowicz (wtedy
poseł PiS, teraz sędzia TK!), poczuła się urażona (słusznie
chyba?) i skierowała sprawę do sądu.
A co na to Wysoki Sąd?
Oddalił powództwo w
całości (sędzia Marzanna Góral plus dwie jej koleżanki, Sąd
Apelacyjny w Warszawie!), mówiąc krótko - „to prawo Jerzego
Owsiaka do opinii o polityku”!
Pani Sędzia Pawłowicz
założy apelację – ale po co?
Jakiś rok temu Sąd
Okręgowy w Jeleniej Górze (też pani sędzia!), stwierdził, że
określenie „suka” nie może być uznane za obelżywe, a słowo
„spierdalaj” to niemal pieszczota – to, że tak akurat
„pisowską minister” atakowali „kodziarze” nie ma tu chyba
znaczenia?
Czyli użyte przez nas
(teoretycznie - podczas każdej rozprawy sądowej!) sformułowanie -
„Droga pani sędzio, jest pani zwykłą suką, a powiedzenie
„wypierdalaj w kosmos” jest tu za delikatne, bo pani należy
powiedzieć wprost - „spierdalaj”! - jest całkowicie uzasadnione
i zgodne z prawem!
Ciekawe - gdybym coś
takiego w „polskim sądzie” powiedział – jak długo jeszcze
bym tam żył?
O wyrokach „polskich
sądów” można by pisać i pisać – 4 lata za zabicie człowieka
pałką na oczach rodziny, szybkie uwolnienie pedofila i skierowanie
go do zamieszkania z ofiarami, wyrok „rok więzienia w zawieszeniu
na trzy lata” dla szefa ochrony poczas „zabójstwa prezydenta
Adamowicza” podczas „imprezy WOŚP w Gdańsku (organizator
Owsiak nie odpowiada za nic, a a szef ochrony – to najlepszy
policjant w Gdańsku!), uniewinnienie „celebryty Najsztuba” za
„przejechanie kobiety na pasach” (bo ta biedna staruszka za
szybko na pasy weszła), plus ściganie dziennikarzy za
upublicznianie zeznań kolejnych świadków w sprawie „koperty”
marszałka Senatu (ciekawe, jak głośno „totalna opozycja” by
wrzeszczała, gdyby podobne oskarżenia kierowane były pod adresem
Marszałka Sejmu?), „dokonania” celebryty Durczoka, o
„podobnych” wyrokach („sędziowie na gazie”), wcale już
nie mówiąc, czy dziesiątki już „uchyleń decyzji Komisji
Weryfikacyjnej” przez warszawski Wojewódzki Sąd Administracyjny
(chodzi o przekręty przy „prywatyzacji warszawskich kamienic” -
a tu nikt chyba nie ma wątpliwości, że bez udziału „polskich
sędziów” byłoby to niemożliwe!) - ale po co?
Wszak „najwyższa kasta”
to „najwyższa kasta” - i basta!
Jak widać,
„społeczeństwo” może być „wkurwione” - i są tego efekty.
W Sądzie Rejonowym w
Rybniku, po usłyszeniu niekorzystnego wyroku, podsądny „rzucił
się na panią sędzię, uderzył ją i skopał” (onet) – sprawę
uratował protokolant, sprawcę obezwładniając.
Jak się okazało, pani
sędzi nic tak naprawdę się nie stało (wezwanie lekarza było
niepotrzebne?) i „pracę swą” pociągnęła” dalej, sprawcę
karząc więzieniem!
A przecież – od lat
wielu (za „komuny już to było”!), każdy sędzia ma „pod
nogą” specjalny przycisk, którym wezwać może ochronę, a poza
tym – podobno u tego gościa już „przy wejściu” zarekwirowano
nóż – jakim zatem prawem wpuszczono go do sądu?
A twierdzenia „sędziów
totalnych”, że to „wina PiS”, to zwykłe „kurestwo kasty”
- jeżeli ktoś tu jest winien (a fakt taki potępiamy w całości!),
to właśnie „najwyższa kasta”, dobro obywateli mająca „od
zawsze” dokładnie w „dupie”!
Spokojnie zatem można
powołać społeczny ruch „Wypierdolenia najwyższej kasty w
kosmos” - ale dlaczego mamy się tu ograniczać?
Jak już działać dla
„dobra Polski”, to konsekwentnie i całościowo!
Powołać zatem należy
„Ogólnopolski Ruch Wypierdolenia Totalnych w Kosmos”, który
może przejść do historii nie tylko w Polsce (tu zasługi jego
byłyby niepodważalne!), ale i w Europie (tu zasługi jego byłyby
jeszcze większe, choć UE dzisiaj tego widzieć nie chce!), ale i na
Świecie (tu zasługi jego byłyby wprost epokowe, choć dzisiaj
Świat jest na to ślepy i głuchy!) - może taki „Ruch” właśnie
byłby kolejnym (rok 1683, Odsiecz Wiedeńska – uratowanie Europy
przed muzułmańską nawałą, rok 1920, Bitwa Warszawska –
uratowanie Europy przed komunistyczną nawałą!) - „krokiem do
uratowania świata” przez Polskę”?
Dzisiaj znowu media
powróciły do „sprawy” Lecha Wałęsy, publikując nagrania
rozmów „miliardera Kulczyka” z „premierem Millerem”, na
temat Lecha Wałęsy właśnie – po prostu agent SB, do stoczni
podwiozła go rządowa motorówka, a poza tym robił to, co
chcieliśmy!
A tenże Kulczyk wprost
nakazywał „reżyserowi” Wajdzie, jak film o Wałęsie zmienić
i zakończyć należy – wszak to „reżyserskie curiozum” - co
na to „polski salon”?
Ano, zgodnie z „polityczną
poprawnością” - zupełnie nic!
Powiem raz jeszcze –
Lechu drogi, nic już nie mów!
Bo przecież – w roku
1980 byliśmy wszyscy za nim, w roku 1989 już trochę mniej, ale
jednak – Lechu to był nasz Wódz!
Teraz już wiemy, ale –
mogłeś przecież powiedzieć – zmusili mnie, przepłacili, ale
przecież byłem i teraz jestem z wami!
Ale tego nie powiedziałeś,
Lechu!
Jeżeli „naszego”
Lecha Wałęsy broni „komuch naczelny PRL i III RP” Leszek Miller
- „przepraszam prezydenta Wałęsę, że w rozmowie z Kulczykiem
powtórzyłem fałszywe pogłoski o dowiezieniu go do stoczni” i
wrednie dodaje – „także wg polityki PiS to niemożliwe,
przywódcą strajku był bowiem kto inny....”, to sprawa jest jasna
– tu akurat Miller kłamie jak „bura suka” (bo przecież
podczas „prywatnej rozmowy” powiedział prawdę?), a poza tym –
czy kiedykolwiek i gdziekolwiek,(dekomunizacja, której nigdy,
niestety, u nas nie było!), jakiś „aparatczyk władz PRL”
powiedział prawdę?
Nigdy i nigdzie – ale
czy „polscy wyborcy” (tu wracamy do najbliższych wyborów
prezydenckich) – w ogóle to widzą?
A propos - „poznaniacy”
wybrali (wstyd na Polskę całą!) - tegoż właśnie Millera z KC
na europosła!
Teraz wybór jest prosty –
albo kandydat PiS Andrzej Duda, albo kandydat antypolskiego frontu
(PO czyli teraz KO, ZSL, czyli teraz PSL, PZPR, czyli teraz Nowa
Lewica, Konfederacja, czyli Konfederacja (?), wg którego ma być
tak, jak było” - tu nie znaczenia, kto to będzie, bo w drugiej
turze (może jednak Polacy się opamiętają i Duda wygra w
pierwszej!), będzie właśnie tak – wszyscy przeciw PiS!
Bo przecież – w każdym
„opozycyjnym” sztabie wyborczym prym wiodą „fachowcy” rodem
z PZPR, ZSL lub „ze sztabu Tuska” (co na jedno wychodzi -
przypomnijmy tuskowe – panowie, policzmy głosy, przy obaleniu
rządu Jana Olszewskiego!) - czyli PZPR nadal rządzi!
Czyli po raz drugi –
tylko Andrzej Duda!
Ale czy poziom „Polaków
w Polsce” (jak „poziom „cukru w cukrze” u Barei!), jest
wystarczający?
Patrząc na „objazdową
grupę koderastów”, którzy wytrwale (ciekawe - za czyje
pieniądze?), podążają przez Polskę za „kandydatem Dudą”,
wciąż i bez ustanku go lżąc i obrażając, można, wbrew pozorom,
być optymistą – jeżeli tych zawodowych „obrońców
demokracji” jest tylko tylu, to „dobra nasza”!
Mało tego – patrz
aktualne „negocjacje unijne” - czy poziom „prawdziwych
europejczyków” w Europie będzie wyższy od poziomu „europejskich
demokratów”, dla których „europejska demokracja” to unijny
zamordyzm, a wszelkie głosy „inne” to powód do „europejskiej
dyskryminacji” krajów „słabszych” - nie wiadomo.
Ale - Europa wciąż
jest wielka!
Ale dzięki zgodzie
(Merkel!) na nieograniczony najazd na Europę tzw. „muzułmańskich
uchodźców” (kilka milionów w kilka lat!), co Europę kosztować
będzie wiele, a nikt dzisiaj nie wie (a raczej wiedzieć nie
chce!), czym to się skończy, ale na dzisiaj sprawa jest jasna -
jeżeli nic się nie zmieni, to za pięć dekad (a może i
wcześniej?) - będziemy mieć tutaj „Europejski Kalifat”!
A wtedy będzie po
Europie!
I wtedy znowu Polska
będzie musiała Europę bronić - ale ile razy (patrz wyżej),
można to robic „za friko”?
A poza tym – czy gdy
Europa stanie się Kalifatem, a sama tego przecież chce (nasi
kochani, muzułmańscy uchodźcy!), można ją będzie jeszcze
uratować?
Trudne to będzie nad
wyraz, ale dla Polski sprawa jest jasna – trzeba bronić swojej
suwerenności, a jednocześnie bronić Europy!
I tak nam dopomóż Bóg.
Bo ciężkie to zadanie
(Europa Boga się wyparła?), ale jedyne w swej „aktualnej
rzeczywistości” - tylko państwa prawdziwie europejskie (na
chrześcijańskim kamieniu oparte), mogą Europę uratować – a
wszelkie „lewackie mutacje”(LGBT, „pożyteczni idioci” czy
inni „marksiści”) - wprost prowadzą ją do szybkiego upadku.
A przecież nam,
prawdziwym Europejczykom, wciąż zależy na tym, by Europa była
europejska i wielka?
O USA ani słowa dzisiaj –
wszak tam trwa taka sama akcja totalnych jak w Polsce - tu „jebać
Kaczora”, tam „jebać Trumpa” - ale obaj ci „mężowie stanu”
dadzą radę – wszak są mistrzami!
Do zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /