Motto:
„Zdrajcy,
zdrajcy, po trzykroć zdrajcy!”
/
szlachcic Onufry Zagłoba, „Trylogia” /
Witam.
Na
wstępie wyniki ataku „chińskiego wirusa” w Polsce –
12877/644, a mamy już 3236 wyleczonych!
Na
świecie jest gorzej – 3 248 683/229 399, a w USA kiepsko – ponad
milion zakażonych, zgonów ponad 68 tysięcy - ale USA dadzą radę!
Dadzą
radę, podobnie jak Polska, która, wbrew paskudnym oczekiwaniom
„totalnych”, wciąż „wlecze się w ogonie” europejskiej
„tabeli ofiar”!
Bo
przecież, jakby to okrutnie nie zabrzmiało – jeżeli w Polsce
mamy ofiar „od początku” tyle, co w takiej Francji, Hiszpanii,
Włoszech czy GB nawet „codziennie” (Niemcy liczą to chyba
inaczej?), to możemy być z tego powodu dumni!
Na
pewno możemy, ale co to dla „totalnych”?
Dawno
tego tu nie było, niech więc będzie – ostatni sondaż
„prezydencki”, tym razem „rządowy” (?) CBOS:
Duda
– 52, Hołownia – 14, Bosak – 7, K-Kamysz – 6, K-Błońska –
5, Biedroń – 5.
I
jak się tutaj nie pośmiać z „totalnych”?
Prezydent
Duda wyraźnie prowadzi i nic dziwnego tu nie ma – wszak przez
ostatnie
pięć
lat dobitnie pokazał, że jego słowu można wierzyć, a zarzuty
„totalnych” - to „długopis”, zawsze głosuje „za PiS” -
to po pierwsze nieprawda, przypomnijmy sobie ważne „ustawy
sądowe”, które zawetował, a po drugie – przez cały okres
swej kadencji tak wychwalany teraz Bronisław Komorowski z Platformy,
wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, zawetował mniej (PO-PSL) ustaw,
niż obecny (PiS) Prezydent!
Dziwne
jest co innego – drugie miejsce kandydata TVN Hołowni (bądźmy
poważni – Szymon, telewizyjny błazen /wszak Polska to nie
Ukraina?/, prezydentem Polski?), oraz zaledwie 5 procent dla
Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, w końcu kandydatki PO, „największej
partii opozycyjnej”!
No,
ale – jeżeli kandydatka sama nie wie, czy startuje w wyborach, czy
nie – bo co pięć minut mówi co innego (pomijając jej codzienne
wpadki „językowe”!) – to czego możemy się spodziewać?
A
co do „Szymona” - na dzisiaj „bierze” część „młodych
wyborców”, ale gdy objawi źródła swego finansowania
(„miliarder” Czarnecki?), to będzie „po zawodach” - wszak aż
takimi idiotami Polacy (nawet ci młodzi – patrz wcześniej nieco
Palikot czy Petru choćby!), jednak chyba nie są?
Tak
nawiasem – żona kandydata Szymona Hołowni (podobnież pilotka
„bojowych samolotów” na leśnym poligonie!), powiedziała –
boję się co będzie, gdy Szymon wygra, bo już teraz jest ciężko
- pani Urszulo, ciężko jest, ale bez obaw, nie wygra!
A
„kandydat Bosak”, wszak kandydat „nowej, prawicowej siły”,
czyli „Konfederacji”, wciąż „bokami robi” - a pisałem już
lat temu kilka - „wyrośnijcie z pampersów”, także tych
„ruskich” - ale nie wyrośli!
O
kandydatach ZSL (Kosiniak-Kamysz), czy PZPR (Biedroń), nie ma co już
wspominać – ci „chłopcy” są już na starcie spaleni!
Tak
nawiasem – polski Sejm przegłosował właśnie „tarczę 3,0” -
za było 233 posłów, przeciw 212, a wstrzymało się 11 - czyli
„totalna opozycja” jest przeciw „pomocy Polakom” - czy może
to dziwić?
Na
pewno nie – wszak dewiza ich guru Tuska („polskość to
nienormalność”!), czy jego ministra finansów („piniędzy nie
ma i nie będzie”!), to działań Platformy, wciąż dla jaj
zwanej Obywatelską gwarancja oczywista – za „naszych rządów”
nic dobrego Polaków nigdy nie spotka!
Co
do „polskich wyborów prezydenckich” - daty wyborów nie wymyślił
PiS, ale wynika ona z „polskiej Konstytucji”, którą „totalna
opozycja” ma na koszulkach (szkoda, że nie w sercu!), od lat ponad
pięciu – muszą się one odbyć pomiędzy 100 a 75 dniem przed
końcem kadencji urzędującego prezydenta (6 sierpnia!), a ostatni
taki dzień to 23 maja 2020!
I,
jak pisałem w poprzednim Biuletynie, to najlepszy dzień na te
wybory.
Bo
dzień 10 maja, wyznaczony przez marszałka Sejmu już w lutym, gdy
atak chińskiego wirusa jeszcze nie był tak oczywisty, jest na
dzisiaj raczej nierealny – odpowiednia ustawa (pisałem i o tym,
sama „fizys” marszałka „Koperty” to gwarantuje), zamrożona
jest w Senacie na „ustawowe 30 dni”- i wpadnie do Sejmu 7 maja,
„za pięć dwunasta”!
Zatem
PiS ma tylko dwa wyjścia – albo ogłosić wybory na 23 maja, co
wydaje się na dzisiaj (nawet Gowin to popiera!), najbardziej „realną
opcją”, albo „spełnić marzenia totalnych” i ogłosić krótki
„stan wyjątkowy”, który datę wyborów przesunąć może
faktycznie „do oporu” (można go „dowolnie” przedłużać!),
na dzień dla PiS-u najlepszy!
(A
poza tym – może w trakcie tego „stanu nadzwyczajnego”, tak
przez „totalnych” wymarzonego, da się w końcu wielu z tych
„obrońców demokracji” po prostu zamknąć?).
Ale
problem jest wielki – kadencja obecnego Prezydenta kończy się 6
sierpnia, a znając metody „totalnych” (polskich i unijnych!),
każdy dzień po tym terminie byłby wielkim atakiem na urzędującego
prezydenta, że „nie jest już prezydentem”!
Ale
jeszcze większym problemem jest „stan umysłu” polskiego
społeczeństwa.
Polska,
po 123 latach zaborów (Rosja, Niemcy, Austria), po dwóch wojnach
światowych (1918, 1939), po pięciu ponad latach okrutnej
niemieckiej okupacji (1939-1945), po 40 ponad latach „sowieckiej”
okupacji (1945-1989), po trzech, z małymi przerwami, dekadach
„wolności” pod egidą „Unii Wolności i GW-na” (polscy
zaprzańcy!), wciąż jest podzielona – większość stanowią
„polscy Polacy!”, ale mniejszość (Polacy zreformowani!), wciąż
mają przewagę – oni mają „większość polskich mediów”,
oni mają swoje „autorytety moralne” (Michnik i podobne im
pomiotła!), oni mają „poparcie europejskie” - wciąż (pomimo
„nowych wyborów), lewackie władze (piękna Ursula, brzydka
Jourova, paskudny Timmermans), tzw. Unii Europejskiej!
A
przecież sprawa jest prosta – jeżeli tw. Unia Europejska nie
zmieni swego „antypolskiego” (czyli antyeuropejskiego!) kursu (tu
dodać trzeba również Węgry!), to będzie po Unii – bo tylko
Europa oparta na swych „chrześcijańskich korzeniach” (Robert
Schuman!), może jakoś tam przetrwać.
Może,
ale nie musi – bo przecież widać dzisiaj jak na dłoni, że
komunistyczne mrzonki (Róża Luksemburg, Altiero Spinelli, Engels,
Marks, Lenin!), popierane przez organizacje LGBT i pardon, Q, mają
tam silne wsparcie i pełne są ich „rewolucyjnych” dążeń do
„zbawienia świata”- a przecież „oczywistą oczywistością”
jest, że dalszy kurs „w tym kierunku” (patrz „muzułmańska
nawała na Europę”), doprowadzi do „smutnego końca Europy”, a
„europejski kalifat” będzie jej „lewackim zwieńczeniem”!
Europejski
Kalifat, który, gdy tak dalej to pójdzie, będzie nie tylko jej
„zwieńczeniem”, ale i jej końcem – a jest to marzenie
milionów wyznawów Allaha, a ich „wodzowie” dawno już
powiedzieli – nie trzeba nam wojny, po prostu ich zasiedlimy!
I
tak od Polski przeszliśmy do Europy – ale czy Europa może istnieć
bez Polski, ale czy Polska może istnieć bez Europy?
Pytanie
jest trudne, odpowiedź też – ale tak na dzisiaj odpowiedź można
dać jedną – wbrew pozorom, Polska bez Europy może sobie
poradzić, Europa bez Polski raczej już nie.
Ale
– wcześniej Polska musi poradzić sobie z „opozycją totalną”.
I
na pewno sobie poradzi.
Wszak
„Polaków” jest u nas więcej niż „Antypolaków”?
Patrz
tytuł – na pewno tak!
Można
by o tym pisać i pisać (patrz „najwyższa kasta” i koniec
prezes Gersdorf) - ale po co?
Wszak
„Polaków” jest u nas więcej niż „Antypolaków”!
Do
zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Biuletyn / biały, bardzo biały /