Obserwatorzy

poniedziałek, 29 lipca 2019

B.N. 50/19. SEN PRAWICOWEGO WARIATA?


Motto:
Śnić obywatelowi wolno każdemu.
Nawet temu „prawicowemu”!
/ sąsiad – poeta /

Witam.
Mamy rok 2027.
Jest cudowna „polska jesień”, kolorowe liście fruwają wszędzie, a Polacy szykują się do kolejnych wyborów parlamentarnych.
W kraju jest spokój, bo sytuacja jest dosyć klarowna – Prawo i Sprawiedliwość spokojnie szykuje się do kolejnej samodzielnej kadencji (czwartej już!), a problem jest tylko jeden – czy tym razem przekroczy 65 procent poparcia, czy znowu będzie zaledwie 45 (2019), czy może tylko 55 (2023)?
A Prezes, choć ma lat już 78, nadal trzyma się świetnie i żelazną ręką partię swą prowadzi – ewentualni następcy siwieją, a Prezes rządzi!
Przypomnijmy – jeden z odnowicieli Niemiec, Konrad Adenauer, chrześcijański demokrata (wtedy to jeszcze coś tam znaczyło!), był kanclerzem Niemiec do roku 1963, a miał lat wtedy 87!
Czy Prezes jest w czymś gorszy od Kanclerza?
Opozycja, która już ponad dekadę wcześniej nazwała się „totalną”, uparcie trzyma się tej nazwy (choć u coraz większego procentu wyborców wywołuje to uśmiech politowania!), nadal bruździ, nadal mędzi, a hasło „ulica i zagranica” wciąż ma na swych sztandarach!
Jej „podstawa”, czyli Platforma Obywatelska (takich bytów jak „Nowoczesna”, SLD, czy ZSL, nikt już nie pamięta!), zmieniła nazwę na Platforma Europejska, a jej wciąż aktualny szef, protegowany byłej (kto jeszcze ją pamięta - niemieckiej kanclerz Angeli Merkel), Donald Franciszek Oscar Tusk (PiS miłościwie mu odpuścił, a nawet „pisowski /co to było?/ Trybunał Konstytucyjny uznał, że dowody „na zdradę państwa” co prawda są, ale uległy przedawnieniu /nowe unijne przepisy/, naprawdę bokami robi – ostatnio uznał, że zdobycie przez jego PE 15 procent poparcia to sukces będzie wielki!
Trudno mu się dziwić – przegrane w roku 2020 wybory prezydenckie (Duda – 70, Tusk – 30) – każdego by mogły zdołować!
A Grzegorz „Charyzma” Schetyna, ponownie odstawiony przez Tuska na boczny tor, nareszcie zajął się tym, na czym się zna (czasy studenckie!) – czyli historią. Jego analiza zatytułowana „Polska historia jest wielka, ale my byliśmy mali”, zebrała wiele entuzjastycznych recenzji po obu stronach barykady!
A trzeba dodać, że Platforma Europejska to dzisiaj nadal „fundament totalnych”!
Wciąż istnieją jeszcze partia „pogrobowców PZPR”, pod nazwą Sojusz Socjalistów Socjalnych (SSS), oraz Partia Przyjaciół Przedwiośnia (PPP), pogrobowcy „Wiosny” Biedronia – sam ich ówczesny szef wybrał wolność i wraz ze swym śmiesznym partnerem, po dwóch kadencjach w PE, wyjechał na Florydę!), oraz Polski Związek Pazernych Rolników (PZPR), gdzie rej nadal wodzi krakowski „Lekarz-Rolnik”, ale nawet on to wie – polska wieś już nie dla nich!
W tzw. międzyczasie na polskim rynku politycznym wyrosła nowa siła - frakcja LGBT i Q plus plusów kilkanaście, i powołała partię „Tęczowa Równość”, domagając się dla siebie nadzwyczajnych uprawnień i zmiany Konstytucji, ale odzew polskiego społeczeństwa był dość nikły – w wyborach 2023 uzyskali 5,3 procent i 8 posłów, ale w dzisiejszych już raczej na nic liczyć nie mogą – sondaże dają im zaledwie 2!
Czyli sprawa jest jasna:
PiS – 65, PE – 15, SSS – 6, PPP – 5, PZPR – 5, TR – 2.
Czyli – Prawo i Sprawiedliwość nadal, ku chwale Rzeczypospolitej, spokojnie będzie rządzić.
Czyli – w Polsce spokój!
Ale w Europie tak słodko nie jest.
Chociaż - Merkel padła, Macron padł, Europa idzie do przodu!
Parlament Europejski, po pięciu latach rządów szefowej Komisji Europejskiej (bo ta tu przecież rządzi!), byłej szefowej Bundeswehry pięknej Ursuli von der Leyen, choć starał się, jak mógł, za wiele nie osiągnął (tak nawiasem – tylko w wyborach w Indiach /co na to Chiny?/, głosuje więcej wyborców!) – przeważające w PE „lewactwo” wciąż nie chciało przyjąć do wiadomości, że zagrożenie ze strony dwóch wykluczających się nurtów - „europejskich muzułmańskich uchodźców”, oraz „europejskiego LGBT i Q” - prowadzi do zniszczenia Europy.
A przecież oczywistą oczywistością jest, że wygrana „tych pierwszych” natychmiast doprowadzi do upadku „tych drugich”, a jednocześnie do katastrofy w Europie.
Ale Europa się opamiętała (przypomnijmy – oficjalną siedzibą Parlamentu Europejskiego jest francuski Strasburg, ale większość jej działań to Bruksela, a część jej zaplecza to Luksemburg – to są miliardy euro wyrzucone w błoto, ale do dzisiaj nikt nie odważył się zrobić tu porządku!) - w wyborach roku 2024 wygrała „opcja prawicowa” (już w roku 2019 były tego symptomy!), a szefem Komisji Europejskiej (tu niespodzianka!), została ponownie „piękna Ursula” z Niemiec!
Bo dla wszystkich prawie stało się jasne – albo Unia Europejska zacznie działać w kierunku swego istnienia (państwa w Europie, nie Europa państw!), albo będzie po zawodach – czyli po Unii!
A dlaczego szefem KE ponownie została „piękna Ursula z Niemiec”?
Ano dlatego, że wykazała się „naprawdę europejskim spojrzeniem” (Timmermans zdechł!), oraz dlatego, że Niemcy zrozumiały nareszcie – bez poparcia Polski (plus Trójmorze!), Europa po prostu padnie!
Tu słowo o Trójmorzu (rok 2027, przypomnijmy!) – 12 państw (Polska, Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Węgry), pod światłym przewodnictwem Polski (Kaczyński, Morawiecki!), oraz przy wsparciu USA (Trump!), to był „miód na europejskie problemy” - Francja i Niemcy się ugięły, widząc miałkość swych poczynań, a wygrała Polska – czy kogoś, poza wciąż istniejącą „opozycja totalną”, oraz wciąż jeszcze istniejącym „europejskim lewactwem”, może to dziwić?
Na pewno nie.
Mamy rok 2027.
Polska wygrała, Europa wygrała, czyli wygraliśmy my wszyscy – czy może być lepiej?
Zawsze może być lepiej.
Ale to wcale nie musi być sen!

Do zobaczenia.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Biuletyn / biały, bardzo biały /