Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LGBT i Q. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LGBT i Q. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2020

B.N. 26/20. TOTALNA PARANOJA TOTALNYCH.

Motto:
Choć droga niedaleka, nie dojdziesz, jeśli do celu nie zmierzasz”.
/ chińskie /

Witam.
No i stało się – wyborów w dniu 10 maja nie będzie!
Panowie Kaczyński i Gowin „doszli do porozumienia” i ogłosili „nowe otwarcie” - wybory 10 maja się nie odbędą, a „po przewidywanym” stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory „w pierwszym możliwym terminie”. Wybory mają odbyć się korespondencyjnie.
Jak wynika, na pierwszy rzut oka, z tego tekstu, wybory mogą się odbyć gdzieś na przełomie czerwca i maja, może w połowie czerwca,  co gwarantowałoby zakończenie „procesu wyborczego” przed dniem 6 sierpnia, kiedy kończy się kadencja obecnego prezydenta.
Bo przecież, gdyby tak się nie stało, to mamy horror prawdziwy – Polska bez Prezydenta!
Ale, na drugi rzut oka, sprawa już tak prosta nie jest - wystarczy sprawdzić wszelkie wynikające z tej sytuacji „terminy” (Państwowa Komisja Wyborcza, Sąd Najwyższy, protesty wyborcze, znowu SN, Senat, Sejm, Prezydent, znowu PKW i inne takie!), a dodać trzeba sprawę równie ważną – jeżeli mają to być „nowe wybory”, to mamy „cyrk stulecia” – nowi kandydaci, nowe zbieranie podpisów, nowa kampania wyborcza, nowe pieniądze, czyli „nowe wszystko” - a to „wszystko” nie zakończy się przed 6 sierpnia!
Opozycja Totalna” za wszystko to obwinia Prawo i Sprawiedliwość, choć „oczywistą oczywistością” jest, że za „brak wyborów” w terminie konstytucyjnym, czyli majowym, odpowiada ta właśnie „opozycja totalna”, która zawsze i wszędzie była przeciw tym wyborom (marszałek „Koperta” Grodzki w dniu „otrzymania” przez Senat ustawy o wyborach, czyli 6 maja, stwierdził – najważniejsze jest, by wybory te się nie odbyły!) i tutaj zacytować by można setki wypowiedzi polityków „opozycji totalnej” (od Budki do M K-B!). że wybory w dniu 10 maja odbyć się nie mogą - ale kto by te 10 stron przeczytał?
Tak nawiasem – dzisiaj mamy 75 rocznicę zakończenia (w Europie) II wojny światowej, największej „apokalipsy wieku 20-tego” – niemieccy hitlerowscy naziści akt ten podpisali, ale – w wyniku tej „kapitulacji III Rzeszy” Polska znalazła się w „orbicie wpływów” (przy dużej współpracy „aliantów” oraz „polskich i radzieckich komunistów”), Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (Rosji!), który to ZSRR na 45 lat Polskę zawłaszczył i niepodległości pozbawił!
A dzisiaj tacy tego „zawłaszczenia” sk... synowie, jak Miller, Kwaśniewski, Cimoszewicz czy Czarzasty (obecny szef „nowej Lewicy”, pogrobowcy PZPR!), pouczają nas, co to jest demokracja, a bezczelność ich granic nie ma żadnych – rządy PiS-u porównują do rządów PZPR, licząc na głupotę i „niepamięć” Polaków, że były to ich rządy!
A jeżeli takie „tuzy totalnych” jak:
Borys „Gomułka” Budka, szef Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, mówi o przyzwoitości (Boże, widzisz, a nie grzmisz?), kandydat Hołownia mówi – a jeżeli SN nie powie tak, to Kaczyński powie „sorry Gowin”, wybory będą 23 maja, kandydatka M. K-B – w wyborach wezmę udział, ale w kopertowym plebiscycie nie, a czołowy „prawniczy autorytet” totalnych prof. Piotrowski mówi w TVN 24, że „Trybynał Konstytucyjny nie ma kompetencji”, a w Sejmie - „wniosek pani marszałek spełnia wszelkie wymogi formalne” - to już nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać – wszak wszelkie ich „prawnicze wyznania” zależą tylko od jednego - „pasuje to nam aktualnie, czy nie”?
Pisałem już tutaj (patrz poprzednie B.), że daty wyborów nie wymyślił PiS, ale wynika ona wprost z polskiej Konstytucji – muszą się one odbyć pomiędzy 100-tnym a 75-tym dniem przed końcem kadencji urzędującego prezydenta – a ostatni taki dzień wypada 23 maja 2020!
I tu wracamy do wstępu – umowy „Prezesa z prezesem”!
Jeżeli „opozycja totalna” wykorzysta wszelkie dostępne „prawnie” możliwości (a dlaczego, znając tych chłopców, nie miałaby ich wykorzystać?), to wybór prezydenta RP na podstawie „aktualnej wiedzy”, jest w terminie „prezydenckim”, czyli przed 6 sierpnia, faktycznie niemożliwy.
Piszę „faktycznie”, bo wg mnie cały czas możliwa jest „wersja podstawowa” - wybory w dniu 23 maja!
Należy powiedzieć „sorry Gowin”, wykorzystać pytanie Marszałka Sejmu do TK i spodziewaną odpowiedź (wszak TK marginesu zbyt wielkiego tu nie ma!) i zarządzić wybory „zwykłe” na 23 maja 2020!
Co do „sorry Gowin” - tu Gowin musi „położyć uszy po sobie”, bo „tak wiele już dokonał” i spokojnie zarządzenie to musi przyjąć – ciesząc się, że nikt go nie „zresetował” jeszcze i równie wiele „dokonać jeszcze” będzie mógł!
Co do wyborów „zwykłych” - wszak jeżeli dzisiaj miliony Polaków mogą swobodnie „dokonywać zakupów” w Biedronce, czy innych Lidlach takich, jeżeli mogą „spacerować, biegać czy na rowerach jeżdzić”, jeżeli mogą tysiące paczek z Poczty Polskiej czy „firm kurierskich” codziennie odbierać, to sprawa jest jasna – na wybory też mogą spokojnie pójść!
Innym problemem jest „antypolskie” działanie samorządów, zwłaszcza tych z „wielkich miast” (Warszawa, Poznań, Kraków, Wrocław, Gdańsk, czy inne takie „obywatelskie”), które „danych wyborców” udostępnić nie chcą, a „komisji wyborczych” nie zorganizują w „obronie ich członków” przed „zarażeniem” - tu wkroczyć musi „państwo polskie”, wyznaczając swych „komisarzy”, a „samorządowców” pod odpowiednie paragrafy odsyłając!
I podobnie „najwyższa kasta” (szefowie „polskich sędziów”) - najbardziej antypolskie (od czasów Konstytucji III Maja co najmniej), „polskie” stowarzyszenie!
Pisałem tu po wielekroć - „najwyższa kasta” to największy wróg „dobrej zmiany”!
Jesteśmy w trakcie prac nad „wyborem I prezesa Sądu Najwyższego”, a nominowany na to stanowisko (przez Prezydenta RP!), sędzia Kamil Zaradkiewicz (wg „totalnych sędziów” wcale nie sędzia!), czyli po. Prezesa, wybory te zarządził.
Brak tu czasu i miejsca na „totalne zarzuty” wobec po. Prezesa (patrz Gazeta Wyborcza, czyli GW-no!, oskarżające go o „homoseksualizm”), ale warto spojrzeć na stanowisko „władz LGBTi Q” w tej sprawie – bo sprawa ta dla wodzów LGBT i Q jest prosta – jeżeli „pedał” jest nasz, to bronić go musimy „do oporu”, ale jeżeli „pedał” ten jest „pisowski”, to już raczej „niekoniecznie”!
Jaki będzie „sędziowski wybór”, nie wiemy – ale wciąż można mieć nadzieję, że nie będzie to żaden „pokomunistyczny” sędzia z „najwyższej kasty”?
A sprawa nie jest wcale tak oczywista - „Prawnicy z całej Europy”, czyli lewackie stowarzyszenie „obronców demokracji”, wzywa - „Kontrolę nad polskim SN próbuje przejąć partyjny funkcjonariusz” - czyli, po naszemu, mówiąc wprost, gość, którego my nie akceptujemy!
Faktycznie – zarówno „polskie władze sądowe”, jak i „europejskie władze sądowe”, jak najszybciej, koniecznie, do wymiany – bo jeżeli tu nic się nie zmieni, to nic nie zmieni się nie tylko w Polsce, ale i w Europie – a tak dłużej być nie może!
(TSUE – sędziowie są tu mianowani przez „krajowych” polityków – do szybkiej wymiany!).
Bo Europa wciąż jeszcze chyba chce być Europą?
Tak do końca to wciąż nie wiadomo!
Na pewno Polska chce być Polską, ale czy Europa (muzułmański najazd, który właśnie się budzi – wszak zachodnia Europa „koronowirusa” już pokonała?), wciąż chce być Europą?
Nie można pisać za długo, wszak nikt wtedy tego nie przeczyta, ale sprawa jest ważna - czy możemy się godzić, my, Europejczycy, a zatem i Polacy, na lewacką „europejską definicję” tzw. „lewackiej przyszłości”?
Na pewno nie.
Polska musi być krajem niepodległym, Europa musi być „związkiem krajów suwerennych”, a Świat musi być „związkiem krajów równych” - inaczej będzie „po ptokach” - bo żadne UE, czy OBWE, czy NATO, czy OPA, czy WNP, czy ASEAN, czy LPA, czy AU, czy G8 (ko wie, co to wszystko jest?), nam tego nie zagwarantuje, jeżeli sami (UE w wykazie internetowym największych nie było!), do tego dążyć nie będziemy!
Czyli – Polska musi być krajem suwerennym, niepodległym i samostanowiącym – a jeżeli komukolwiek to się nie podoba, to „kij mu w oko”.
Bo Polska musi być!

Do zobaczenia.

piątek, 14 lutego 2020

B.N. 10/20 POZNAŃ, POLSKA, EUROPA?


Motto:
Poznań wzięty,
Polska się trzyma,
Europa się kończy!
Jak to się wszystko zakończy?
/ sąsiad – poeta /

Witam.
Patrz „motto” - fraza o Poznaniu to oczywiście parafraza z końcówki pierwszego tomu Trylogii Henryka Sienkiewicza „Ogniem i mieczem”, która brzmi okrutnie „Bar wzięty!”
Miasteczko Bar to była twierdza na kresach ówczesnej Rzeczypospolitej (Dzikie Pola, Kozacy, Powstanie Chmielnickiego), gdzie bohaterski Onufry Zagłoba ukrył Helenę, ukochaną Skrzetuskiego, uznając twierdzę Bar za schronienie pewne – niestety, Bar padł pod naporem powstańców!
Zachowując wszelkie proporcje, kilka dni temu i „Poznań wzięty” został, nie przez Kozaków, ale tzw. środowiska LGBT i, pardon, Q, które pod czułym nadzorem miłościwie nam panującego prezydenta Jacka „Ja wszystkich traktuję równo” Jaśkowiaka coraz bardziej jest bezczelne i postępując zgodnie z porzekadłem „daj mi palec, to rękę ci urwę”, szarogęsi się w tym biednym mieście bez umiaru żadnego!
Nie dość, że tzw. Rada Miasta Poznania uchwaliła przyjęcie tzw. Europejskiej Karty Równości (lewacki do „bulu” dokument, na podstawie którego nie tylko nasi uczniowie zagrożeni zostaną „na siłę wciskaną ideologią gender”, ale nawet przedsiębiorcy chcący „robić interesy z miastem” będą musieli udowodnić, że „ideologię gender” nie tylko kochają, ale i w swoich firmach stosują!), to ci „tęczowi rewolucjoniści” poszli na rympał – na znakach drogowych przy wjeździe do miasta, oraz na budynkach użyteczności publicznej, takich jak Urząd Miasta, Urząd Wojewódzki, poznańska Kuria i wielu innych, umieścili (po polsku i angielsku), tęczowe tabliczki z napisem - „W Poznaniu zawsze jesteście mile widziani”!
Ciekawe, kto jest adresatem i z jakiego powodu?
Poznańska Grupa Stonewall (czołowa tutaj grupa „kochających inaczej”!), czyli chamskie stowarzyszenie pedalskiej, pardon, gejowskiej mniejszości, z właściwą sobie bezczelnoscią twierdzi „oczywiście nie mamy pojęcia, o co chodzi, ale ptaszki (ich „chore ptaszki”?) ćwierkają, że dowiemy się więcej w sobotę – i zwołują „bojowników o wolność i tolerancję” (dla nich „tolerancja” polega tylko na afirmacji ich paskudnych poglądów, wszelkie głosy przeciw to „homofobia”!) na poznański plac Wolności – a tam już pokażą biednym poznaniakom, gdzie ich miejsce!
A „równościowy” prezydent Jaśkowiak znów bezczelnie publicznie kłamie, bez żenady podpierając się autorytetem Jana Pawła II:
Tym osobom, które dzisiaj protestują, zadedykowałbym słowa Jana Pawła II: „Nie lękajcie się” - oświaty, tego co w Europie jest powszechne, wykluczajmy stereotypy, idźmy do przodu, jak mówi Olga Tokarczuk – patrzmy do przodu, nie wstecz”.
Dwie uwagi – są to słowa haniebne, nic z prawdą nie mające wspólnego (do przodu – czyli do „pedalstwa”?), a poza tym jakiś czas temu prezydent Jaśkowiak, wraz ze swym ówczesnym zastępcą Wudarskim, urządzili „pokazówkę” przed kamerami WTK, jak to zrywają wszelkie „nieprawe” ogłoszenia z murów, przystanków i gdzie tam jeszcze, grożąc „sprawcom” wielkimi karami!
Ciekawe, jak ukarany zostanie Stonewall?
Szkoda mi mojego Poznania, ale z drugiej strony – czy można żałować tych, którzy świadomie (?) głosowali nie tylko na „Jaśkowiaków” (tęczowy prezydent Poznania, ale i żona-wkurwiona /była?/ na posła!), ale i na Leszka Millera z PZPR, Ewę Kopacz z PO, czy Sylwię „wegankę” Spurek /obciach na całą Europę!/, z Wiosny?
Zgodnie z tytułem, za Poznaniem mamy Polskę!
A Polska, dzięki rządom Prawa i Sprawiedliwości, jakoś się jeszcze trzyma!
Pomimo ciągłych ataków totalnej „ulicy i zagranicy”, pomimo „antypolskiej postawy na europejskim forum polskich europosłów” z Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, PZPR, teraz dla jaj zwanej „Nową Lewicą”, ZSL, wciąż dla jaj zwanego PSL – a szczytem tej bezczelnej, antypolskiej hucpy było wystąpienie „europosła – ja zrezygnuję” Roberta Biedronia – „w Polsce rządzą teraz ludzie, którzy są gorsi niż komuniści”!
Dla przypomnienia „tęczowemu kandydatowi” - tzw. „polscy komuniści” (których wg tow. Czarzastego z „Nowej Lewicy” nigdy nie było!), podczas swych 45 letnich (1944-1989) rządów w Polsce wymordowali setki tysięcy polskich patriotów, miliony Polaków skazali na prześladowania, biedę i poniżenie, a cały Naród trzymali „za mordę” bez żadnej nadziei na lepszą przyszłość!
I teraz Biedroń, kandydat „Nowej Lewicy” (w której pogrobowcy PZPR wciąż grają główne role!) na prezydenta RP, tak bezczelnie kłamie (bo chyba aż takim idiotą, by nie wiedzieć, nie jest?) na „europejskim forum” - w każdym normalnym kraju taki „kandydat na prezydenta RP” byłby spalony „do trzeciego pokolenia”!
A w Polsce wciąż ma szansę na stanowisko Prezydenta RP!
Podobnie z kandydatem na prezydenta Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem – ten kandydat ZSL, wciąż dla jaj zwanego PSL, znowu zapomniał, czym był – agentem Platformy do „specjalnych poruczeń”! To on właśnie wygłaszał z sejmowej mównicy płomienne przemówienia na temat „zajumania pieniędzy z OFE” oraz konieczności podwyższenia wieku emerytalnego Polaków (dla mężczyzn „tylko” o dwa lata, ale dla kobiet o lat siedem!), a teraz mówi – wieku emerytalnego nie podniosę!
A przecież, poza wszystkim, nie jest to prerogatywa Prezydenta, ale większości sejmowej!
I podaje swe hasło wyborcze - „Nadzieja dla Polski”!
A przecież jasne jest jak słońce, że tu akurat jedyną „nadzieją dla Polski” jest jak najszybsze wyeliminowanie tego właśnie kandydata!
A w każdym normalnym kraju taki „kandydat” na prezydenta RP byłby spalony do trzeciego pokolenia!
A w Polsce wciąż ma szansę na stanowisko Prezydenta RP!
Podobnie z kandydatem na prezydenta Szymonem Hołownią – kto za nim stoi, nie wie dzisiaj nikt, ale wyznaczenie na szefa kampanii wyborczej niejakiego Jacka Cichockiego (szefa MSW i A za rządów Donalda Tuska, jego „cichej” prawej ręki!), wiele jednak mówi – czyżby to miała być „ostatnia nadzieja totalnych” po spodziewanej kompromitacji kandydatki Kidawy? Wielce to prawdopodobne, ale – czy forsowanie na prezydenta RP „celebryty z TVN”, bez żadnej oficjalnej „platformy poparcia”, ma jakiś sens?
Sondaże poparcia” dają mu dużo, ale czy „takie nawet sondaże” mogą aż taką sprawe załatwić?
Wydaje się, że nie!
A w każdym normalnym kraju taki „kandydat” na prezydenta RP byłby spalony do trzeciego pokolenia!
A w Polsce wciąż ma szansę na stanowisko Prezydenta RP!
Podobnie z kandydatem na prezydenta RP Krzysztofem Bosakiem – za nim stoi niby Konfederacja, ale patrząc na „występki publiczne” jednego z jej wodzów, Korwina-Mikke (w Polsce i Europie - „dno dna”!), czy Roberta Winnickiego (żadnej „pisowskiej” refomy państwa, jesteście gorsi niż SLD i PO!), czy samego kandydata - „PiS i PO to jedno zło”, to dodając „prorosyjskie sympatie” tego nurtu, widać jak na dłoni – kandydat ten żadnych szans mieć nie powinien!
A w każdym normalnym kraju taki „kandydat” na prezydenta RP byłby spalony do trzeciego pokolenia!
A w Polsce wciąż ma szansę na stanowisko prezydenta RP!
Podobnie z kandydatem na prezydenta RP Małgorzatą Kidawą-Błońską, za którą stoi nie tylko PO (Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską!), ale i Inicjatywa Polska (Nowacka i kto jeszcze?), Nowoczesna (której już nie ma!) i Zieloni (Kudłaty i Koleżanka!) - takich „koalicjantów” nawet Palikot by nie wymyślił!
Podczas występu prezydenta RP Andrzeja Dudy na państwowej uroczystości z okazji „stulecia powrotu Polski do morza” (rok 1920, gen. Haller!), rocznicy ważnej jak diabli, bojówka KOD-u (usadowiona przez gdańskich gospodarzy na honorowym miejscu, dotychczas zajmowanym przez poczty sztandarowe!), cały czas wystąpienie Prezydenta zagłuszała, gwiżdżąc i krzycząc, a można tam było usłyszeć, oprócz standardowego „będziesz siedział”, także i to, cytat - „Duda, ty chuju”!
A kandydatka Kidawa-Błońska, chwilę wcześniej wymieniając na oficjalnej mszy „znak pokoju” z Prezydentem, zaraz po zakończeniu uroczystości biegiem rusza do „kodziarzy”, obściskuje się z nimi, całuje i bliska orgazmu krzyczy - „Było was słychać, było mocno, dziękuję”!
Tu koniecznie trzeba dodać – krok za „kandydatką”, równie rozpromieniona, kroczyła posłanka Barbara Nowacka (ta od „Inicjatywy”, wcześniej szefowa u Palikota!), za „równością” będąca cały czas – a buzi z „kodziarzami” to co?
Wracając do kandydatki K-B – do „kodziarzy z Warszawy” ruszyła „zaraz po”, ale podczas uroczystości nadania jednej z sejmowych sal imienia śp. premiera RP Jana Olszewskiego (jak chwilę wcześniej tow. Czarzasty!), w trakcie po prostu wyszła – jak „po polsku” można to potraktować?
Po prostu – jako wredne, małostkowe i antypolskie zachowanie!
A w każdym normalnym kraju taki „kandydat” na prezydenta RP byłby spalony do trzeciego pokolenia!
A w Polsce wciąż ma szansę na stanowisko prezydenta RP!
O aktualnym prezydencie RP nie będę tu pisał – swą charyzmatyczną, ciągłą, zaangażowaną, konsekwentną i żmudną, a miejscami niebezpieczną nawet pracą na rzecz Polski, po prostu sobie na to zasłużył – to jest właśnie nie żaden tam kandydat, ale Prezydent Polski!
Bo przecież – w każdym normalnym kraju taki „kandydat” byłby prezydentem po wieki!
Na „Europę” nie ma już tutaj miejsca, bo późno, ale – stwierdzenie „Europa się kończy”(patrz „motto”), jest jak najbardziej na czasie – jeżeli „lewackie władze Unii” w porę się nie obudzą, to będzie „po zawodach” - po obecnym (krótkim!), okresie władzy „europejskiego lewactwa”, przyjdzie czas na „europejski kalifat”(ciągłe marzenie „biednych uchodźców”, a właściwie ich „muzułmańskich promotorów”) - a wtedy faktycznie tej „naszej Europy” już nie będzie!
Polska, wraz z tzw. Trójmorzem (jakieś 15 państw!), ma szansę się obronić, wbrew działaniom „polskich europosłów” i ich „lewackich przyjaciół z zachodu”, ale – będzie to bardzo ciężki bój!
Co prawda Polska nie z takimi „kłopotami” sobie radziła – 123 lata zaborów (Niemcy, Austria, Rosja), 5 lat okupacji niemieckiej, 45 lat okupacji sowieckiej – ale czy my zawsze musimy robić za „Mesjasza Europy” („Odsiecz Wiedeńska”, rok 1683, „Bitwa Warszawska”, rok 1920 – uratowanie Europy przed muzułmańską czy komunistyczną nawałą!), za darmo?
Wszak w końcu coś powinniśmy z tego mieć – a tu nic!
Europa musi się obudzić, a budząc się Polskę docenić – a na dzisiaj tę właśnie Polskę „grilluje” bez opamiętania - Europo, obudź się!
Do zobaczenia.



niedziela, 29 grudnia 2019

B.N. 83/19. JUŻ JUTRO ROK 2020!

Motto:
Kończy się kolejny rok,
Wielu płacze, że znów lat nam przybyło!
A sprawa jest prosta jak drut,
Należy się cieszyć!
Bo przecież mógł już się zakończyć,
Ten nasz ziemski trud!
/ sąsiad – poeta /

Witam.
No i znowu kolejny Rok mija!
Nie jest to może zdanie zbyt odkrywcze (wszak dzieje się tak od kilku miliardów lat - choć wszyscy liczą to od Narodzin Chrystusa!), ale jednak prawdziwe – czas wciąż biegnie, a żadnej nie ma możliwości, by go zatrzymać, o cofaniu nawet nie wspominając!
Pod koniec roku każdy prawie człowiek, czy to „wielki naukowiec”, czy to „zwykły obywatel”, coś tam na temat przyszłości, zwłaszcza swojej, sobie myśli – jedni (ci naukowcy!), piszą za wielkie pieniądze wielkie przepowiednie, inni (ci zwykli!), coś tam sobie po cichu, bez wielkich pieniędzy, marzą – ale każdy chciałby wiedzieć, co nas w tym „Nowym Roku” spotka?
(Tak nawiasem, tu chciałbym moim PT Czytelnikom polecić B.N. 67, ostatni wpis w roku poprzednim, wiele się sprawdziło, tu tylko fragment:
No cóż – zawsze można powiedzieć, że może być lepiej – trudniej to zrobić.
Prawo i Sprawiedliwość właśnie to robi, a Opozycja Totalna sypie piach w tryby maszyny „dobrej zmiany”, mało tego, co rusz prosi Komisję Europejską o kolejną piachu dostawę. Twierdzę tak nie dlatego, że „kocham PiS nad życie”, ale dlatego, że aktualnie PiS jest jedyną siłą polityczną w Polsce, która coś dobrego dla Polski nie tylko może zrobić, ale i robi. A całe to totalne bractwo (Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską, Nowoczesna z kropką, z której już tylko kropka została, te wszelkie Razem, Potem, Teraz, Jutro, POKO, SPOKO czy SLD, poparte Biedroniem, którego nie ma, czy ZSL-em, które niestety jest, o tzw. Narodowcach /wciąż w pampersach/, już nie wspominając, marzy tylko o jednym – żeby nareszcie, kurwa, ten PiS już nie rządził!”).
Co można do tego dodać rok później?
Chyba tylko to, że PiS wybory jednak wygrał (z najlepszym wynikiem w historii!), choć Senat (przejściowo?) utracił (są tam wszak „senatorowie niezależni” z prokuratorskimi zarzutami – kiedy w końcu padną?), a „opozycja totalna” (w której coraz większą rolę, co też przewidywałem, odgrywa „najwyższa kasta” sędziowska!), jest coraz bardziej bezczelna i żadnych hamulców w swej „walce z PiS-em” nie ma i mieć nie będzie!
A co będzie w roku 2020?
Wbrew przewidywaniom wszelkiego autoramentu „mędrców” (polityków, ekspertów, znachorów, celebrytów), może nie będzie tak źle?
Prezydent Andrzej Duda ponownie będzie Prezydentem, prezydent Donald Trump ponownie będzie Prezydentem, kanclerz Angela Merkel pójdzie na emeryturę, prezydent Emmanuel Macron pójdzie w odstawkę (ale aż strach pomyśleć, kogo ci coraz bardziej kolorowi Niemcy i Francuzi teraz wybrać mogą?), a „światowe lewactwo”, tak teraz rozpędzone, napalone, mocne i chamskie (paskudna „ideologia neokominizmu”, opresyjna ideologia „LGBT i Q”, kłamliwa ideologia „uchodźctwa”, chora ideologia „zmian klimatu”), dostanie po nosie – ludzie w końcu zrozumieją, że to wszystko razem to wielka „ideologia zła”, która ma na celu rozwalenie istniejącego świata i stworzenie nowego, w którym żadnych świętości już nie będzie, rodzina to przeżytek, podział na państwa to szowinistyczny idiotyzm, a walka o klimat to „głębokie przemyślenia” biednej, chorej nastolatki?
Tzw. „Nowa Lewica” chce zbudować „nowy świat” - bez rasizmu, szowinizmu, ksenofobii, homofobii, antysemityzmu, nacjonalizmu, holocaustu - ale zupełnie nie chce widzieć tego, że dzięki swoim działaniom właśnie, te paskudne zjawiska stwarza, nasila, wywołuje i promuje?
A „zwykli ludzie”, choć na takie ideologie przejściowo dość podatni („magia opozycyjnych mediów”!), powoli dochodzą do wniosku będącego „oczywistą oczywistośćią” - to właśnie takim „złym ideologiom” należy dać odpór, by ten nasz wspaniały świat naprawdę mógł być wspaniały!
A przecież świata naprawdę wspaniałego chcemy?
Na pewno, ale równie pewne jest, że tego „wspaniałego świata” nie zapewni nam coraz bardziej chore „lewactwo”:
  • Co do „ideologii neokomunizmu” - ostatnie idiotyczne i kłamliwe wypowiedzi prezydenta Rosji Władymira Putina (dobrze, że polski Premier, w porozumieniu z Prezydentem, odpowiednio na to zareagował!), mówiące o „winie Polski za wybuch II wojny światowej” i za „holocaust” (pisałem o tym wielokrotnie w poprzednich B., można sprawdzić!), są jaskrawym tego przykładem – jeżeli władcy „pozostałych aliantów” (Francja, Wielka Brytania, USA!), mocno i zdecydownie tu nie zaprotestują, to będzie świadczyć o ich „słabości intelektualnej” i „zaprzaństwie” - wszak kłamstwo to kłamstwo!
  • Co do „ideologii LGBT i Q – natrętne, hałaśliwe, chamskie i bezczelne (choćby tzw. Marsze Równosci!) promowanie chorych urojeń „tęczowych bojowników o wolność”, finansowane przez nieznane źródła (Soros, Soros!), dla wielu „prawdziwych homoseksualistów” (wszak homoseksualiści byli, są i będą – co nam do nich?), nie do przyjęcia, musi się skończyć – jak długo tolerować można żądania mniejszości, większość upadlające?
  • Co do ideologii uchodźctwa - prawdziwi uchodźcy „uchodzą” z krajów, w których trwa wojna, pozostali to „uchodźcy zarobkowi”, a ci podlegają innym przepisom. W większości walczą tam „muzułmanie z muzułmanami”, wyjątkiem może być Syria (mordowani chrześcijanie!) i inne kraje (Afryka, Azja)), w których chrześcijanie prześladowani są przez muzułmanów – tych przyjąć należy. A co do „prawdziwych muzułmańskich uchodźców” - czy tak bogate „arabskie kraje” (wszak muzułmańskie!), jak choćby Arabia Saudyjska, Kuwejt, Bahrajn, Katar – nie powinny w „pierwszym rzędzie” i natychmiast przyjąć do siebie tych „biednych, muzułmańskich uchodźców”? Bo przecież, jeżeli stać je na budowanie „zamków na lodzie” (stadiony z klimatyzacją na lekkoatletyczne czy piłkarskie mistrzostwa świata, czy „wyspy szczęśliwości dla miliarderów”!), to chyba stać je na przyjęcie tych ich „biednych, gnębionych rodaków”? Ale jakoś ich nie przyjmują – wolą wydawać miliony na budowanie minaretów w tej „paskudnej” Europie! Pytanie jest „proste jak drut” - dlaczego? I pytanie drugie, wbrew pozorom bardziej proste – czy nikt tego nie widzi?
  • Co do ideologii zmian klimatu - to już jest „humbug nad humbugami”! Zmiany klimatyczne na Ziemi trwają już miliardy lat, a tzw. emisja CO2 (zaledwie 0,04 procent objętości naszej atmosfery, choć gaz to w „efekcie cieplarnianym” ważny!), to „pic na wodę i fotomontaż”, jak mawiała nasza młodzież za komuny! Jakieś 500 milionów lat temu stężenie CO2 w naszej atmosferze było 10 razy większe niż obecnie (a fabryk, kopalni, hut i samochodów było wtedy chyba nieco mniej, niż dzisiaj?), a obecna „praca w tym temacie” Europy to jakieś niecałe 10 procent światowej całości, a „polska wina” na tle Europy to kolejne kilka procent, co daje nam 21 miejsce (0,9 procent emisji) w skali światowej! Ale nie przeszkadza to „ekologicznym idiotom Europy” (tzw. Komisja Europejska – Timmermans, Jouvrowa!), walić nieustannie w Polskę, bo przecież to „jej węgiel” o zagładzie świata stanowi! A w tzw. międzyczasie Niemcy, emitenci CO2 kilka razy więksi niż Polska, otwierają kolejne kopalnie i elektrownie węgla brunatnego, gorszego „na tym polu” (choćby obszar zniszczenia!), niż „polski” kamienny! Jak widać, nieważne są „statystyczne dane”, ważna jest ideologia! A gdy dodamy tu działalnośc niejakiej Grety Thunberg (biedne, chore szwedzkie dziecko, bezczelnie wykorzystywane przez rodziców i lewackich ideologów!), to sprawa jest jasna – to tylko ideologia!
    Bo przecież „oczywistą oczywistością” jest, że tutaj akurat „praca Człowieka” (Soros, Soros!), na tle „pracy Słońca” (Natura!), wygląda dość mizernie – ale czy warto płacić Słońcu?
Chora ta ideologia atakuje nie tylko Polskę – ale tu skupimy się „tylko” na „neokomuniźmie”- czy ktoś może przypuszczać choć, że niedawne wypowiedzi tow. Czarzastego na temat „wyzwolenia Polski” przez Armię Czerwoną nic z aktualnymi kłamstwami Putina nie mają wspólnego? Oraz, czy wypowiedzi „pisarki Nurowskiej”, jednej z „naczelnych polskich celebrytek” (wolę Polską zależną od Sowietów, niż obecną!), to przypadek?
Na pewno nie, to sprawa dużo większa – Putin (a i jego „polscy”, ale nie tylko, apologeci!), liczą na dużo więcej – Polska, czyli Polski Rząd, zostanie postawiony przed „amerykańsko – żydowską” (żydzi w USA, Izrael!), ścianą – przecież Polacy to antysemici!
Musimy się przed tym bronić (choć to obrona w stylu „nie jestem wielbłądem”), ale jednak musimy (to wynik 30 lat polityki podległości „władz wolnej Polski”!), wcześniejsze komunistyczne czasy pomińmy (to nie była prawdziwa Polska!) - bo przecież Polska (oprócz czasu władz PRL – 68 rok chocby!), nigdy nie była „antysemicka” - przez ostatnie tysiąc lat Polska ciągle ratowała żydów (Anglia, Francja, Niemcy, Hiszpania /edykt z 1492 roku!/ i parę innych nacji mordowało ich systematycznie i z kraju wyrzucało!) - przyjmując ich do siebie i wiele przywilejów, może nawet nad wyraz, dając, a w czasie II wojny światowej (gdy niemiecki, nazistowski naród mordował żydów do oporu!), to już byliśmy „bardziej, niż święci” - tylko w Polsce (gdy w takiej np. Francji „urzędowo” wywożono żydów do „niemieckich obozów śmierci!), obowiązywała (i była natychmiast wykonywana, tysiące Polaków za to zginęło – nie tylko „sprawca”, ale cała jego rodzina i sąsiedzi!) - kara śmierci za jakąkolwiek „pomoc żydom”!
Byli co prawda w Polsce „szmalcownicy”, co Żydów Niemcom wydawali – ale po pierwsze było ich niewielu, a po drugie – w jakim innym europejskim kraju ich nie było? (w Polsce, choć była wtedy pod okupacją niemiecką, podziemny Polski Rząd /Armia Krajowa, największa podziemna armia w okupowanej Europie/), nigdy nie wystapił „przeciw polskim żydom”, wręcz przeciwnie, cały czas ich ratował!).
I po tym wszystkim my, Polacy, mamy się tłumaczyć za nasz „antysemityzm” i „współudział” w holocauście?
(Pomijam tu niezbyt wygodne, a i niezbyt „polityczne”, pytanie – ilu Polaków w historii swej uratowali Żydzi?).
To już doprawdy „śmiech historii”, godny, za przeproszeniem, „śmiechu cmentarnej hieny” - żaden inny naród w historii Europy, a i świata, nigdy więcej nic dobrego dla żydów nie dokonał!
I to jest „oczywista oczywistość”!
Reasumując, bo już późno – Polska (dzięki wybranej w wyborach parlamentarnych władzy Prawa i Sprawiedliwości!), jest krajem niepodległym, suwerennym i samostanowiącym – i żadne tam „unijne”, czy „europejskie”, czy „światowe” nawet napady „lewactwa wszelkiego” nam „nie podskoczą” - Polska teraz jest Polską i Polską będzie – czy to się komuś podoba, czy nie!
I żadne tam wezwania kandydatki PO na prezydenta Polski (Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską) Kidawy-Błońskiej, czy jeszce bardziej lewackich „lewicowych posłanek” (Nowacka /Platforma/, Nowicka /Lewica!/), w kwestii „obrony polskich praw”, nic tu nie zmienią – bo ich akurat wezwania, by polski Prezydent „odpowiednio zareagował na słowa Putina”, to „pic na wodę i fotomontaż” - cały czas przed „głosem Unii”(Tusk!) i „głosem Putina” (Sikorski!), byli na klęczkach – a teraz „walczą o dobre imię Polski” - obłuda do kwadratu!
Bo sprawa jest jasna – Polska, w obecnej sytuacji, może być Polską tylko „pod władzą” Prawa i Sprawiedliwości (choć ci również błędy popełniają!), ale jednak – żadna tam „lewica”, czy „platforma”, żaden tam ZSL, czy PZPR - Polski nie zbawi!
Rok 2019 się kończy, czy tego chcemy, czy nie – a następny powinien być lepszy, choć dla wielu wystarczyłoby, by nie był gorszy – może jednak będzie lepszy?
Wszystkim moim PT Czytelnikom serdecznie życzę, by ten przyszły Rok był najlepszym w ich życiu, a wszelkie ich marzenia zostały spełnione!
Do zobaczenia w Nowym Roku!

piątek, 11 października 2019

B.N. 67/19. NAJWAŻNIEJSZE WYBORY OD TYSIĄCA LAT!

Motto:
To wybór pomiędzy POLSKĄ PLUS, a POLSKĄ MINUS!”
/ Jarosław Kaczyński /

Witam.
Dzisiaj zaczynamy bez polityki, ale czy na pewno?
Polska pisarka Olga Tokarczuk laureatką Literackiej Nagrody Nobla!
I chwała Bogu za to!
Co prawda za rok 2018 (w zeszłym roku, ze względu na paskudny burdel w „szwedzkiej komisji” nagrody nie przyznano!), a za rok 2019 nagrodę dostał (ciekawe, czemu nie odwrotnie?), austriacki pisarz Peter Handke (matka Słowenka), który niegdyś napisał słynną sztukę „Publiczność”, w której aktorzy po chamsku obrażali widzów, a później zasłynął poparciem serbskiego ludobójstwa podczas „wojny bałkańskiej”, a nagrodę dostał za „pomysłowość lingwistyczną”!
Nagroda noblowska dla Olgi Tokarczuk (za wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją prezentuje przekraczanie granic jako formę życia!), to piąta „polska” nagroda literacka – wcześniej byli Sienkiewicz, Reymont, Miłosz, Szymborska – a jednocześnie trzecia budząca pewne wątpliwości.
O ile za czasów Sienkiewicza i Reymonta (1905 i 1924), „literackość” nagrody raczej była oczywista, to już te późniejsze, Miłosz (1980), czy Szymborska (1996), mocno „trąciły polityką”.
Miłosz, którego wiele tekstów było wprost „antypolskich” (Polacy są rasą niezdolną do jakiejkolwiek twórczości, polityki, handlu, przemysłu, religii, filozofii, mogą tylko uprawiać rolę i logikę matematyczną, a poczucie swej podrzędności wyładowywać w biciu Żydów i Murzynów”), czy Szymborska (peany na cześć Stalina, Rezolucja 53, popierająca komunistyczne władze polskie po procesie „grupy księży krakowskich”, gdzie zapadły wyroki kary śmierci!), nie bardzo nadawali się na „wzorce polskości”!
A teraz to samo mamy z Olgą Tokarczuk – ta wielka pisarka („Księgi Jakubowe”, ze trzydzieści rozdziałów, prawie 1000 stron – nie da się tego przeczytać na raz, sprawdziłem!), która na pewno i talent ma i warsztat, w „polityce” sama z siebie (wszak nikt jej chyba nie zmusza?), ustawia się zdecydowanie po „lewackiej stronie mocy”! Popiera słownie i czynnie tzw. „Marsze Równości”, zdeklarowane feministki oraz wszelkiego autoramentu „totalnych obrońców demokracji” w Polsce i na świecie, a szereg jej wypowiedzi, czy w powieściach, czy „na żywo” (Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swych mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów. Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy”), mało ma z „prawdziwym dobrem Polski” wspólnego!
I po otrzymaniu „Nobla” laureatka również nie wytrzymała ciśnienia:
Dla mnie jako Polki ta nagroda pokazuje, że wbrew wszelkim problemom, jakie mamy z demokracją w naszym kraju, wciąż mamy coś do powiedzenia światu”.
Jesteśmy kilka dni przed bardzo ważnymi wyborami, te wybory mogą zmienić przyszłość tego kraju – zagłosujmy dobrze, za demokracją!”
(Tak nawiasem – jak widać, nawet „literacka noblistka” używa formuły „ten kraj” - czy to lewactwo ma to wdrukowane w mózgi?).
A „wraży, pisowski” minister finansów zwolnił laureatkę z obowiązku „opłacenia, podatku od nagrody”, czyli podarował jej jakieś 350 tysięcy zł – faktycznie, to „pisowski zamordyzm”!
Ale – nasza noblistka nam przypomniała – wszak już w niedzielę wybory!
A jak widać, nie tylko „Unia Europejska” (patrz ostatnie wyczyny Franca „Młota” Timmermansa, gdzie jego „zdychająca Komisja” śle kolejne donosy na Polskę do Trybunału Sprawiedliwości!), ale i Komisja Noblowska ma „lewackie odchylenia” – kiedy ostatnio jakiś „prawicowy pisarz” był godzien jej uwagi?
A w Polsce bez zmian – Prawo i Sprawiedliwość spokojnie idzie po kolejne zwycięstwo wyborcze (choć błędy popełnia, patrz choćby „casus Banasia”, ale błędów nie robi tylko ten, co nic nie robi, a poza tym powiem po raz kolejny – za co biorą bejmy „polskie służby”, panie Kamiński?), a totalna opozycja „bokami robi”!
- Cała ta „banda czworga”:
Koalicja Obywatelska (Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską, Nowoczesna, której już nie ma, Nowacka z koleżanką, Zieloni, którzy są „różowi jak diabli”, plus jakieś „czerwone resztówki!), Lewica (SLD komunisty Czarzastego, spadkobierca PZPR), „Razem” Zandberga (którzy na odcięciu się od SLD budowali swą wiarygodność), „Wiosna” Biedronia (zdeklarowanego homoseksualisty, który przyszłość Polski widzi w oparach władzy groźnego absurdu LGBT i, pardon, Q), Koalicja Polska (ZSL, wciąż dla jaj zwane PSL, plus niedobitki KUKIZA, których wódz albo zwariował, albo się ujawnił po prostu?), czy Konfederacja (Korwin-Mikke, Winnicki, Braun, Sośnierz – prorosyjskie, demagogiczne, antypisowskie, antypolskie i wprost idiotyczne ugrupowanie, występy pierwszej trójki są ogólnie znane, czwarty dodany został ze względu na swą ostatnią wypowiedź - „Ci, co biorą 500+, powinni być pozbawieni praw wyborczych” - co tu komentować?)
- Stanowi wyraźny dowód na to, że Polacy tak naprawdę wyboru zbyt wielkiego nie mają – tylko Prawo i Sprawiedliwość!
Bo gdy do władzy powróci „opozycja totalna”, obojętnie, czy pod postacią „bandy czworga”, czy „bandy trojga”, Polska cofnie się w rozwoju o dekadę co najmniej!
Polska już wiele przeszła i naprawdę nie stać nas już na kolejne etapy „błędów i wypaczeń”, by tego wyświechtanego za PRL-u określenia użyć – czas już wielki, by słowa naszego wielkiego poety (wieszcza?) Jana Kochanowskiego, nareszcie przestały być aktualne:
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.”
Wszystko w „rękach”, a właściwie w „kartkach wyborczych” Polaków!
Słowo o mym Poznaniu wszak jeszcze być musi.
A tu jest gorzej jeszcze niż w „tym kraju”!
Poznań ma gospodarza, dla którego ważna jest tylko „polityka na kiepskim poziomie tęczowym”, a miasto powolutku gospodarczo, społecznie i mentalnie dogorywa.
A „prezydent” Jaśkowiak, w towarzystwie swej byłej małżonki Joanny (liderka listy KO w Poznaniu!), pozują do zdjęcia w idiotycznych koszulkach „Wolne miasto Poznań” (to nawiązanie do „Wolne miasto Gdańsk”, w którym Hitler dostał więcej głosów niż w Berlinie?), w towarzystwie gościa w tęczowej koszulce „Cześć i chwała tolerancji” (to nawiązanie do polskiego na wskroś hasła „Cześć i Chwała Bohaterom”?), co jednoznacznie potwierdza, że „gospodarz Poznania” kompletnie zatracił się w promowaniu „tęczowej propagandy LGBT i Q”, o prawdziwych swych zadaniach (rozwój i dobro miasta!), kompletnie zapominając.
W ostatnich wyborach „europejskich” poznaniacy posłali na tłuste etaty do Brukseli takie indywidua jak Leszek „Beton” Miller (PZPR!), Ewa „Na metr w głąb”” Kopacz (PO!), czy Sylwia Spurek (Nowoczesna!), która już nawet w Europie zdążyła idiotkę totalną z siebie zrobić!
Może teraz będzie lepiej?
PiS w Poznaniu na pewno nie wygra, batalia idzie (?) o to, by nie przegrać z kretesem, jakieś 20 do 50!
Znak zapytania dlatego, że działania poznańskiego PiS-u w Poznaniu od dawna są poniżej wszelkiej krytyki (pisałem o tym po wielekroć!), a obecne wystawienie niejakiego Jarosława Pucka (niedawny wielbiciel Platformy, totalny obrońca demokracji, przydupas prezydenta Grobelnego!), jako kandydata na senatora RP (w powiecie poznańskim – podobno palce maczał w tym niejaki Gowin?), tylko to potwierdza – bo „porządnych pisowców w Poznaniu już nie ma”?
Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską, na pierwsze miejsce swej listy (Poznań i Powiat), bezczelnie wystawiła Joannę Jaśkowiak, która do tej pory wsławiła się tylko jednym - chamskim zawołaniem na antypisowskiej demonstracji „Jestem wkurwiona” (za co jej kumpel-sędzia natychmiast ją uniewinnił!), poza tym dokonań nie ma żadnych, choć jest radną w Sejmiku – ale tam się uczy!
Czyli Grzegorz „Charyzma” Schetyna po raz kolejny potraktował Poznaniaków jak kompletnych debili – „my w Poznaniu zwyciężymy, nawet gdy osła wystawimy”!
Prawo i Sprawiedliwość na jedynkę dało minister Jadwigę Emilewicz, kobietę młodą, ładną, energiczną i rozumną (połączenie dość rzadkie!) – to kandydatura dla Poznania świetna, która po wyborze wiele dobrego dla naszego miasta zdziałać może, ale – czy Poznaniacy to docenią?
Pozostałe jedynki to kandydatury bez znaczenia – PSL Wojciech Jankowiak (działacz!), SLD Katarzyna Ueberhan (filozofka!), KONFEDERACJA Jakub Mierzejewski (specjalista!) - tu tylko kandydatka SLD o „bardzo polskim nazwisku” może coś osiągnąć, patrząc na wyborcze preferencja „poznaniaków” - a pokolenie „Poznań 56” znowu w grobie się przewróci!
Do Senatu w Poznaniu mamy kandydatury tylko dwie - PiS wystawił Przemysława Alexandrowicza (znam gościa, spokojnie można na niego głosować!), a KO Marcina Bosackiego („były” dziennikarz GW-na, co kompletnie go dyskwalifikuje!) - czy tutaj również Poznaniacy po raz kolejny dadzą się oszukać?
Do Senatu w powiecie poznańskim również mamy dwie tylko kandydatury (sojusz lewactwa?), PiS wystawił Jarosława Pucka (patrz wyżej!), a KO Jadwigę Rotnicką, wieczną kandydatkę Platformy, która w Senacie wsławiła się dotychczas jednym tylko – nigdy nic dobrego dla Polski i Poznania nie uczyniła!
Dobrze, że nie muszę głosować w powiecie, ale – wyborcy drodzy, zagłosujcie jednak na kandydata PiS, może jego nawrócenie na „dobrą stronę mocy” jest prawdziwe i efekty da niesłychane?
Wybory już w niedzielę, pojutrze, czasu zatem jest niewiele – ale może Poznaniacy mają czasu jeszcze dość, by po rozum do głowy dojść?
Ciekawostka – do list wyborczych w Poznaniu dopisało się jakieś 25 tysięcy „wyborców” (w Polsce ponad 260 tysięcy!), czyli ich głosy mogą w jakimś tam procencie wyniki wyborów ustawić - ciekawe, czy to wyborcy „Polski +”, czy „Polski -”?
Reasumując – każdy Polak, a i „każdy Poznaniak”, musi w swym własnym sumieniu rozstrzygnąć – jestem za rozwojem Polski (PiS!), czy za „kolejnym etapem polskiego wstydu i upadku” (PO!).
Polacy na pewno wybiorą przyszłość (PiS!), a Poznaniacy?
Wielki apel – nie głosujcie za „Polską Sławka Neumanna”, w której Polacy będą wiecznymi niewolnikami w Unii Europejskiej, gdzie „polskość to nienormalność”, a poklepywanie po pleckach „Tuska przez Merkel” to szczyt „waszych marzeń”!
Wszak nie tylko Polacy, ale i Poznaniacy, idiotami jednak nie są?
A powtórzone tu motto to esencja naszej przyszłości – tylko POLSKA PLUS!
Do zobaczenia.


piątek, 23 sierpnia 2019

B.N. 56/19. SZEŚĆ KOLORÓW – TĘCZOWY.

Motto:
Tęcza jest dla wszystkich,
Bo jest „cool”!
Tęcza jest rodzaju żeńskiego,
Co na to Q?
/ sąsiad – poeta /

Witam.

Wybory coraz bliżej (13 października!), atmosfera gęstnieje z dnia na dzień (a nawet z godziny na godzinę!), Prawo i Sprawiedliwość, zupełnie jak „Chińczyki w Weselu” (Wyspiański), trzyma się mocno, a „opozycja totalna” dostaje szału!
Dla „totalnych” żadnych świętości nie ma, takie pojęcia jak – Ojczyzna, Rodzina, Kościół, Patriotyzm, Polska, Krzyż – to dla nich „ciało obce”!
Tu specjalnie dla nich kolejny cytat (Stańczyk do Dziennikarza), z „Wesela”:
Ale Świętości nie szargać, bo trza żeby święte były!”
Ale czy „totalni”, a to przecież „elyta III RP” (politycy PO-KO, funkcyjni dziennikarze GW-na, TOK FM, Polsatu, TVN i wszelkich ich mutacji, tzw. celebryci, sędziowska „kasta” / sami się tak nazwali!/, plus wielkie wciąż, ale jakby malejące „stado lemingów”!), coś z tego zrozumieją?
Na pewno nie, co widać po ich ciągłej agresji w stosunku nie tylko do rządzących, ale i ich wyborców – wszak określenie „pisowiec” to dla „lemingów” zaledwie wstęp do kaskady coraz bardziej obraźliwych „przymiotników”!
Wystarczy zajrzeć do tzw. „sieci”.
I teraz to „hejterskie” środowisko rzuciło się „pisowi” do gardła, a hasło dały niemiecki „onet”i „polska” GW - „pisowscy sędziowie”, wykorzystując „biedną Emilię” (jak się okazuje, żonę sędziego!), pisali jakieś straszne „hejty” o „sędziach antypisowskich”!
No nie, bez jaj – sędzia porównujący Prezesa do Hitlera (Skwara z Iustitii!) to pikuś, celebryci porównujący „pisowską Polskę” do III Rzeszy (Seweryn, Materna, Kleyff i paru nieznanych), to pikuś, hejterka Jachira (dno dna!) jako „kandydat na posła PO-KO to pikuś, „sędzia w stanie spoczynku” Jerzy Stępień (to wciąż sędzia, bierze za to grubą forsę!), mówiący o „bombie, która wybuchnie przed wyborami”, to pikuś, sędzia Tuleya, genetycznie kochający „komunę”, a PiS o „metody ubeckie” oskarżający, to pikuś, sędzia na telefon” Milewski to pikuś, sędzia „włamali mi się na konto” Łączewski to pikuś (patrz również „sędziowie – złodzieje”!) - ale „sędzia „pisowski” hejtujący sędziego „peowca” to przestępstwo!
Dla jasności sprawy – jeżeli to prawda, to sędziowie tacy powinny jak najszybciej przestać być sędziami – ale jednocześnie sędziami natychmiast przestać być powinni ci wszyscy sędziowie, którzy byli aktywni na wszelkich „antypolskich” demonstracjach KOD-u, czy Obywateli SB, czy innych „obrońców demokracji”- natychmiast won z zawodu!
A bywała tam I prezes Sądu Najwyższego, która po wielekroć świadczyła przeciw Państwu Polskiemu za granicą – i nadal przewodzi polskiemu Sądowi Najwyższemu?
Tak - „opozycja totalna” dostaje szału!
A ponieważ „programu wyborczego” wciąż nie mają (tu zdziwienie jest niewielkie – bo jak przebić prospołeczny, a jednocześnie rozwój Polski gwarantujący program Prawa i Sprawiedliwości?), rzuciła do boju „LGBT i Q”, jako lewacką „forpocztę” totalnych!
Przykładzik jakiś?
Poznań wprowadzi (szkoły podstawowe i średnie – a może i przedszkola?), zajęcia z edukacji seksualnej!
Miasto przeznaczyło 50 tysięcy (tylko? - bo na podwyżki dla pracowników wciąż nie ma!), na „specjalne szkolenia dla nauczycieli”, którzy już od przyszłego roku „specjalnie będą szkolić uczniów!
Popiera to, a właściwie promuje, prezydent Jacek Jaśkowiak (największe nieszczęście Poznania od czasów komuny!), a wspiera (a właściwie prowadzi!), niejaka Marta Mazurek (doktorat z „pedalstwa” na UAM!), niegdyś „pełnomocnik prezydenta do spraw równości”, aktualna radna i kandydat Po-Ko do Sejmu!
A gdy dr Mazurek mówi - „edukacja seksualna nie służy żadnej seksualizacji dzieci”, to możemy być pewni – na pewno posłuży!
Poznaniacy – nadal wam nie wstyd?
Podczas estońskiego programu „sztuki feministycznej” dla młodzieży szkolnej, tamtejsza „interdyscyplinarna artystka” (problemy płci, doświadczenia queer, żądanie zrównoważonego rozwoju!), Mare Tralla, rozebrała się przed „chłopięcą, szkolną publicznością”!
Jedyną nadzieją na przyszłość może być reakcja owych biednych chłopców (dodajmy, że młodość tej otyłej obecnie artystki to początek lat 90-tych!) - całkowity olew i zażenowanie!
Estonio – nie wstyd ci?
Lubimy takie poranki – tak Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy (naprawdę!), zatytułował zdjęcie wrzucone do sieci – a na zdjęciu tym widzimy Rabieja (w odpowiedniej pozycji), wraz z kochankiem w łóżku!
Warszawo – nie wstyd ci?
W Portugalii wprowadzono nowe przepisy dla wszelkiego rodzaju szkół – każdy uczeń ma prawo korzystać z takiej toalety czy szatni, z jaką płcią się identyfikuje – czyli 5, 15 czy 18-letni nawet chłopak, który czuje się „dziewczyną”, może iść z koleżankami pod prysznic, i vice versa?
A podstawą do tego jest obowiązek wprowadzenia do programów szkolnych wymogów „ideologii gender”.
Portugalio – nie wstyd ci?
Spraw takich są tysiące, nie sposób ująć tego w jednych wpisie, zatem tylko dwie sprawy jeszcze.
Polskie Tatry, nasze wspaniałe, narodowe Góry, po raz kolejny pokazały swą moc.
Podczas nagłej, niespodziewanej (ale jednak zapowiadanej!) burzy, 4 turystów straciło życie, a ponad 140 zdrowie.
I wcale nie mam zamiaru tu ich winić (choć „słysząc grzmoty” od razu powinni się wycofać), bo sam niegdyś po Tatrach chodziłem – i wtedy również nikt się prognozami pogody nie przejmował!
Ale jednak – gdy „słyszysz burzę”, idziesz w dół!
Akcja ratownicza (największa taka tragedia w historii), przeprowadzona została wspaniale, a pamiętać trzeba, że śmigłowiec w czasie burzy latać nie powinien – tu osobne słowa uznania dla ratowników - ryzykowali własnym życiem!
Powiem tylko jedno – dziękować należy Bogu, że premierem w tym czasie nie był nikt (Tusk, Kopacz) z Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską – wtedy dopiero to byłaby masakra!
Ale – do „motta” tej notki (wrócimy do niego!), pasuje to, co tzw. „lewactwo” ogłosiło „po tatrzańskiej tragedii”!
Portal fakt 24.pl podał zaraz tytuł - „Zabójczy krzyż na Giewoncie.”, a prof. Jan Hartman (kto mu dał ten tytuł i kto pozwala mu nadal pracować z polską uniwersytecką młodzieżą?), napisał na Twitterze:
Krzyż nadal zabija! Usunąć z Giewontu!
I paru innych „lewicowych debili” umieściło podobne wpisy.
A ja muszę powiedzieć wprost – metalowy, na ponad 17 metrów bodaj wysoki Krzyż (zamontowany przez Górali z Zakopanego w sierpniu 1901 roku – na pamiątkę 1900 rocznicy urodzin Jezusa Chrystusa!), nie tylko jest jednym z „symboli Polski” (plus nasz Papież!), ale jednocześnie wspaniałym piorunochronem – nikt w promieniu 50 metrów od niego nie musi obawiać się trafienia!
Inna sprawa to woda płynąca po skałach czy metalowe łańcuchy – ale o takich sprawach każdy „taternik” wchodzący na Giewont powinien wiedzieć – siadamy (najlepiej na plecaku choćby, byle nie na skale i w wodzie!), nic metalowego nie dotykamy i modlimy się żarliwie!
Wiem to – mądry Polak po szkodzie.
Ale – czy „po szkodzie” możemy pozwolić na kretyńskie uwagi „Polaków” myślących inaczej, czyli tzw, „antypisowców”?
Na pewno nie – nie Krzyż był sprawcą.
Ale dla „totalnych” (tu – usunąć Krzyż!), każda sprawa, choć nic z PiS-em nie mająca wspólnego (patrz - śmierć boksera w areszcie!), będzie teraz „polem do ataku” - a Prawo i Sprawiedliwość musi być na to gotowe!
Ciekawe – czy „dziwnej śmierci milionera” na mazurskim jeziorze (ochrona do domu, ja pływam z panienką!), nikt PiS-owi nie „przypisze”?
Nie będę tu „totalnym” podawał tych „pól”, ale jestem pewien – do wyborów będzie ich mnóstwo jeszcze!
I tutaj PiS musi wykazać charakter – olać tych „totalnych debili”, a jeżeli coś jednak prawdziwego wyjdzie (tu zapytam ponownie – za co bierze bejmy „koordynator” służb, teraz już wszelkich – a on akurat /sędziowie!/ coś wiedzieć powinien?) - to ciąć równo z trawą!
I słowo o tytule (parafraza tytułu pewnego polskiego filmu!)
Tęcza to zjawisko optyczne (i meteorologiczne), powstałe w wyniku rozszczepienia widma światła widzialnego (dyspersja, różne długości fali, krople wody), na barwy składowe – od czerwonej (na zewnątrz łuku), przez pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo, do fioletowego (wewnątrz łuku) – czyli siedem barw.
Tęcza (nie dodam tu „prawdziwa tęcza”, bo tylko taka jest!), od wieków była i jest symbolem przymierza Boga i człowieka – i tak powinno zostać!
Tzw. „tęcza pedalska”, sztandar LGBT i, pardon, Q, powstała w roku 1978 (pisałem już tutaj o „naukowcach z USA”!), na zamówienie Harveya Milka (jeden z twórców tej wrażej ideologii!), a wcześniej „symbolem pedalstwa” był „różowy trójkąt”, ale zbytnio kojarzył się z „nazistowskim symbolem” (kto to byli ci naziści – czyżby Niemcy?), używanym w niemieckich obozach koncentracyjnych do oznaczania „homoseksualistów”.
I trzeba było wymyślić nowy „sztandar”.
I padło na tęczę – czyż nie jest piękna?
Najpierw było 8 kolorów, ale ze względów praktycznych (kto by to nam wydrukował?), stanęło na sześciu – a głupcy i tak się nabiorą!
Nie dajmy się zwariować – LGBT i, pardon, Q, próbuje zawłaszczyć „naszą tęczę”, ale nic z tego - „prawdziwa tęcza” wciąż należy do nas!
Ci „nowi komuniści” idą dalej – chcą zawłaszczyć nie tylko tęczę, ale i takie bliskie nam pojęcia jak „tolerancja” czy „wolność”, czy „niezależność” - na pewno na to nie pozwolimy!
Można by jeszcze pisać o tym i pisać, ale na dzisiaj wystarczy.
Bo przecież pisać o Macronie (Francja), czy Johnsonie (GB), nie ma sensu – ci goście nadal (choć tylko Kanał ich dzieli!), nadają na „odmiennych falach”!
A o Donaldzie Trumpie też nie warto – jego „totalna opozycja” (taka, jak „polska”), nie chce jego wizyty w Polsce, bo to „umocni Prezesa” - panie Prezydencie, nie daj się Pan zwariować!
A o takiej frau Merkel?
Po zawodach!
To samo o pakcie Ribbentrop – Mołotow (III Rzesza /Niemcy/- ZSRR /Rosja/ - 23 sierpnia 1939), zwanym „IV rozbiorem Polski” - co wiedzą o nim „Europejczycy”?
Do zobaczenia.








niedziela, 18 sierpnia 2019

B.N. 55/19. CO TO JEST TO LGBT?


Motto:
Piewcy ideologii LGBT krzyczą – to nie ideologia!
Co to zatem do KN jest – nowa psychobiologia?

/ sąsiad – poeta /

Witam.
Piewcami „ideologii LGBT' są „amerykańscy naukowcy” z lat 60-tych, nie podam tu ich nazwisk, by reklamy zbytecznej nie czynić. Faktem jest, że chora ta ideologia (moja płeć zależy od tego, co ja sobie o niej pomyślę!), ma już grubo ponad pół wieku! Jednym z najbardziej charakterystycznych jej objawów jest stwierdzenie jednego (nazwisko dla wiadomości redakcji!) z jej guru – jeżeli ktoś pisze cokolwiek „przeciw naszej ideologii”, to na pewno sam jest „pedałem” - określenie „gey” /szczęśliwy chłopiec/, wymyślono nieco później! Ideologia ta święciła tam wtedy trumfy, ale nieco przygasła – nowego „kopa” dała jej „rewolucja 68” w Europie, a takie indywidua jak Daniel Cohn-Bendit (uczucie rozbierania przez 5-letnią dziewczynkę jest fantastyczne!), są do dzisiaj europosłami w Parlamencie Europejskim!
Jakiś czas był spokój – chore, europejskie lewactwo się nieco przyczaiło (a powinno siedzieć w więzieniu!) - ale od kilku lat już nie ma zmiłuj - „chore lewactwo” ruszyło do ataku!
Cały czas dzieje się to w tzw. Europie Zachodniej (Niemcy, Francja, Skandynawia!), ale wróćmy do Polski – tu atak środowisk LBGT i pardon, Q, przekroczył ostatnio wszelkie „europejskie normy”!
Ciągłe ataki na Kościół Katolicki – profanacje Mszy Świętej, Matka Boska w „pedalskiej aureoli”, „kobieca pipa” zamiast monstrancji na „procesji Bożego Ciała”, plus fizyczne ataki na księży i Kościół (nożownik, pobicie, znieważenie, niszczenie, porąbanie /siekiera!/ ołtarza) – to chyba już dość?
Bo w Europie (Niemcy, Francja zwłaszcza!), takie numery to niby (?) nic dziwnego (tam chrześcijaństwo od dawna umiera!), ale w katolickiej Polsce?
Tutaj to już szczyt bezczelności – a mimo tego to paskudne LGBT i, pardon, Q, pcha się dalej – a my mamy myśleć, że oni robią to „tak sami z siebie”?
Nic z tego – stara prawda mówi, że jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, tym razem o „grube pieniądze”! (Soros, Soros, Soros!).
Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości jest państwem demokratycznym, i tutaj żadna Francja (pałowanie „żółtych kamizelek” przez francuską policję), czy żadne Niemcy (pałowanie „myślących inaczej” pod katedrą w Kolonii, gdy „uchodźcy” Niemki molestowali!), czy żadna Skandynawia (muzułmańskie getta!), nam nie podskoczy – polska demokracja (żaden „kodowiec” czy inny ubek z „Obywateli SB”
przez Policję pobity nie został)– to wzór europejskiej demokracji!
I tak jest, ale pytanie zasadnicze pozostaje – czy tak dalej być powinno?
Tu musimy się zastanowić.
Wiadome jest (to oczywista oczywistość!), że całe to antypolskie bractwo (totalna opozycja, ideolodzy LGBT i, pardon, Q), marzy tylko o jednym – niech nas w końcu, kurwa mać, pobiją, i wyjdziemy na swoje – będziemy męczennikami!
A tu nic – ta wredna, pisowska policja nosi ich na rękach!
I dobrze, niech nosi – ale jak długo nosić można?
Wydaje się, że zbyt długo już nie – wszak każda demokracja ma jakieś granice!
I tu zadanie wielkie dla nowego szefa MSWiA, Mariusza Kamińskiego – jako koordynator służb wszelkich nie dokazałeś nic (ilu internetowych prowokatorów w okresie matur choćby dorwałeś?), ale teraz możesz się wykazać – wszak antypolskie i antykatolickie (w Polsce!) działania powinny podlegać karze!
Pożyjemy, zobaczymy – może jednak?
I nic to nie ma wspólnego z „prześladowaniem wolnościowych działań” kogokolwiek, to sprawa „narodowa”!
Albowiem „ideologia LGBT” jest nie tylko „zwykłą ideologią”, ale jedną z najbardziej zbrodniczych ideologii naszych czasów – przy niej „czerwona zaraza” (KC PZPR, KC KPZR!), to prawdziwy „pikuś”(choć miliony ofiar tu padło!), ale ta „tęczowa zaraza” to szczyt szczytów – tutaj miliony padną, nawet o tym nie wiedząc!
Za „czerwonej zarazy” dla „ludzi normalnych”(pomimo komunistycznej propagandy!), było jasne – musimy z nią walczyć, inaczej zginiemy!
Za „tęczowej zarazy” dla „ludzi normalnych” też to jest jasne, ale dla pozostałych?
Bo przecież Europa,bo przecież „jak można dyskryminować” tych „innych”, bo przecież musi być „równość”!
Taka akurat nie musi być, naprawdę.
Równość, to równe prawa dla wszystkich – a o jakiej równości możemy mówić, gdy 2 procent obywateli chce swe chore wyobrażenia narzucić większości?
Tu ponownie słowo wyjaśnienia być musi – ideologia LGBT to jedno, a „zwykli homoseksualiści” to drugie – oni nic z tym nie mają wspólnego!
Nie dajmy się zwariować.
Równe prawa dla wszystkich – owszem.
Ale żadnych dodatkowych uprawnień dla żadnej mniejszości – to jest chore!
A „syryjscy uchodźcy” w Niemczech masowo jeżdżą na wakacje do Syrii – to dopiero jest numer!
Pisałem już o tym nieraz – ci „muzułmańscy uchodźcy” nas wykończą!
Ale i tutaj PiS mówi nie – popierajmy zatem PiS!
Czyli – wracamy do tytułu – co to jest to LGBT?
(Słowo wyjaśnienia – do KN znaczy po prostu „do kurwy nędzy”, to bardzo staropolskie określenie!).
Tęczowa zaraza gorsza od tej czerwonej.
Czuj Duch!

Do zobaczenia.



poniedziałek, 29 lipca 2019

B.N. 50/19. SEN PRAWICOWEGO WARIATA?


Motto:
Śnić obywatelowi wolno każdemu.
Nawet temu „prawicowemu”!
/ sąsiad – poeta /

Witam.
Mamy rok 2027.
Jest cudowna „polska jesień”, kolorowe liście fruwają wszędzie, a Polacy szykują się do kolejnych wyborów parlamentarnych.
W kraju jest spokój, bo sytuacja jest dosyć klarowna – Prawo i Sprawiedliwość spokojnie szykuje się do kolejnej samodzielnej kadencji (czwartej już!), a problem jest tylko jeden – czy tym razem przekroczy 65 procent poparcia, czy znowu będzie zaledwie 45 (2019), czy może tylko 55 (2023)?
A Prezes, choć ma lat już 78, nadal trzyma się świetnie i żelazną ręką partię swą prowadzi – ewentualni następcy siwieją, a Prezes rządzi!
Przypomnijmy – jeden z odnowicieli Niemiec, Konrad Adenauer, chrześcijański demokrata (wtedy to jeszcze coś tam znaczyło!), był kanclerzem Niemiec do roku 1963, a miał lat wtedy 87!
Czy Prezes jest w czymś gorszy od Kanclerza?
Opozycja, która już ponad dekadę wcześniej nazwała się „totalną”, uparcie trzyma się tej nazwy (choć u coraz większego procentu wyborców wywołuje to uśmiech politowania!), nadal bruździ, nadal mędzi, a hasło „ulica i zagranica” wciąż ma na swych sztandarach!
Jej „podstawa”, czyli Platforma Obywatelska (takich bytów jak „Nowoczesna”, SLD, czy ZSL, nikt już nie pamięta!), zmieniła nazwę na Platforma Europejska, a jej wciąż aktualny szef, protegowany byłej (kto jeszcze ją pamięta - niemieckiej kanclerz Angeli Merkel), Donald Franciszek Oscar Tusk (PiS miłościwie mu odpuścił, a nawet „pisowski /co to było?/ Trybunał Konstytucyjny uznał, że dowody „na zdradę państwa” co prawda są, ale uległy przedawnieniu /nowe unijne przepisy/, naprawdę bokami robi – ostatnio uznał, że zdobycie przez jego PE 15 procent poparcia to sukces będzie wielki!
Trudno mu się dziwić – przegrane w roku 2020 wybory prezydenckie (Duda – 70, Tusk – 30) – każdego by mogły zdołować!
A Grzegorz „Charyzma” Schetyna, ponownie odstawiony przez Tuska na boczny tor, nareszcie zajął się tym, na czym się zna (czasy studenckie!) – czyli historią. Jego analiza zatytułowana „Polska historia jest wielka, ale my byliśmy mali”, zebrała wiele entuzjastycznych recenzji po obu stronach barykady!
A trzeba dodać, że Platforma Europejska to dzisiaj nadal „fundament totalnych”!
Wciąż istnieją jeszcze partia „pogrobowców PZPR”, pod nazwą Sojusz Socjalistów Socjalnych (SSS), oraz Partia Przyjaciół Przedwiośnia (PPP), pogrobowcy „Wiosny” Biedronia – sam ich ówczesny szef wybrał wolność i wraz ze swym śmiesznym partnerem, po dwóch kadencjach w PE, wyjechał na Florydę!), oraz Polski Związek Pazernych Rolników (PZPR), gdzie rej nadal wodzi krakowski „Lekarz-Rolnik”, ale nawet on to wie – polska wieś już nie dla nich!
W tzw. międzyczasie na polskim rynku politycznym wyrosła nowa siła - frakcja LGBT i Q plus plusów kilkanaście, i powołała partię „Tęczowa Równość”, domagając się dla siebie nadzwyczajnych uprawnień i zmiany Konstytucji, ale odzew polskiego społeczeństwa był dość nikły – w wyborach 2023 uzyskali 5,3 procent i 8 posłów, ale w dzisiejszych już raczej na nic liczyć nie mogą – sondaże dają im zaledwie 2!
Czyli sprawa jest jasna:
PiS – 65, PE – 15, SSS – 6, PPP – 5, PZPR – 5, TR – 2.
Czyli – Prawo i Sprawiedliwość nadal, ku chwale Rzeczypospolitej, spokojnie będzie rządzić.
Czyli – w Polsce spokój!
Ale w Europie tak słodko nie jest.
Chociaż - Merkel padła, Macron padł, Europa idzie do przodu!
Parlament Europejski, po pięciu latach rządów szefowej Komisji Europejskiej (bo ta tu przecież rządzi!), byłej szefowej Bundeswehry pięknej Ursuli von der Leyen, choć starał się, jak mógł, za wiele nie osiągnął (tak nawiasem – tylko w wyborach w Indiach /co na to Chiny?/, głosuje więcej wyborców!) – przeważające w PE „lewactwo” wciąż nie chciało przyjąć do wiadomości, że zagrożenie ze strony dwóch wykluczających się nurtów - „europejskich muzułmańskich uchodźców”, oraz „europejskiego LGBT i Q” - prowadzi do zniszczenia Europy.
A przecież oczywistą oczywistością jest, że wygrana „tych pierwszych” natychmiast doprowadzi do upadku „tych drugich”, a jednocześnie do katastrofy w Europie.
Ale Europa się opamiętała (przypomnijmy – oficjalną siedzibą Parlamentu Europejskiego jest francuski Strasburg, ale większość jej działań to Bruksela, a część jej zaplecza to Luksemburg – to są miliardy euro wyrzucone w błoto, ale do dzisiaj nikt nie odważył się zrobić tu porządku!) - w wyborach roku 2024 wygrała „opcja prawicowa” (już w roku 2019 były tego symptomy!), a szefem Komisji Europejskiej (tu niespodzianka!), została ponownie „piękna Ursula” z Niemiec!
Bo dla wszystkich prawie stało się jasne – albo Unia Europejska zacznie działać w kierunku swego istnienia (państwa w Europie, nie Europa państw!), albo będzie po zawodach – czyli po Unii!
A dlaczego szefem KE ponownie została „piękna Ursula z Niemiec”?
Ano dlatego, że wykazała się „naprawdę europejskim spojrzeniem” (Timmermans zdechł!), oraz dlatego, że Niemcy zrozumiały nareszcie – bez poparcia Polski (plus Trójmorze!), Europa po prostu padnie!
Tu słowo o Trójmorzu (rok 2027, przypomnijmy!) – 12 państw (Polska, Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Węgry), pod światłym przewodnictwem Polski (Kaczyński, Morawiecki!), oraz przy wsparciu USA (Trump!), to był „miód na europejskie problemy” - Francja i Niemcy się ugięły, widząc miałkość swych poczynań, a wygrała Polska – czy kogoś, poza wciąż istniejącą „opozycja totalną”, oraz wciąż jeszcze istniejącym „europejskim lewactwem”, może to dziwić?
Na pewno nie.
Mamy rok 2027.
Polska wygrała, Europa wygrała, czyli wygraliśmy my wszyscy – czy może być lepiej?
Zawsze może być lepiej.
Ale to wcale nie musi być sen!

Do zobaczenia.