Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samorządy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samorządy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2020

B.N. 26/20. TOTALNA PARANOJA TOTALNYCH.

Motto:
Choć droga niedaleka, nie dojdziesz, jeśli do celu nie zmierzasz”.
/ chińskie /

Witam.
No i stało się – wyborów w dniu 10 maja nie będzie!
Panowie Kaczyński i Gowin „doszli do porozumienia” i ogłosili „nowe otwarcie” - wybory 10 maja się nie odbędą, a „po przewidywanym” stwierdzeniu przez Sąd Najwyższy nieważności wyborów, wobec ich nieodbycia, marszałek Sejmu ogłosi nowe wybory „w pierwszym możliwym terminie”. Wybory mają odbyć się korespondencyjnie.
Jak wynika, na pierwszy rzut oka, z tego tekstu, wybory mogą się odbyć gdzieś na przełomie czerwca i maja, może w połowie czerwca,  co gwarantowałoby zakończenie „procesu wyborczego” przed dniem 6 sierpnia, kiedy kończy się kadencja obecnego prezydenta.
Bo przecież, gdyby tak się nie stało, to mamy horror prawdziwy – Polska bez Prezydenta!
Ale, na drugi rzut oka, sprawa już tak prosta nie jest - wystarczy sprawdzić wszelkie wynikające z tej sytuacji „terminy” (Państwowa Komisja Wyborcza, Sąd Najwyższy, protesty wyborcze, znowu SN, Senat, Sejm, Prezydent, znowu PKW i inne takie!), a dodać trzeba sprawę równie ważną – jeżeli mają to być „nowe wybory”, to mamy „cyrk stulecia” – nowi kandydaci, nowe zbieranie podpisów, nowa kampania wyborcza, nowe pieniądze, czyli „nowe wszystko” - a to „wszystko” nie zakończy się przed 6 sierpnia!
Opozycja Totalna” za wszystko to obwinia Prawo i Sprawiedliwość, choć „oczywistą oczywistością” jest, że za „brak wyborów” w terminie konstytucyjnym, czyli majowym, odpowiada ta właśnie „opozycja totalna”, która zawsze i wszędzie była przeciw tym wyborom (marszałek „Koperta” Grodzki w dniu „otrzymania” przez Senat ustawy o wyborach, czyli 6 maja, stwierdził – najważniejsze jest, by wybory te się nie odbyły!) i tutaj zacytować by można setki wypowiedzi polityków „opozycji totalnej” (od Budki do M K-B!). że wybory w dniu 10 maja odbyć się nie mogą - ale kto by te 10 stron przeczytał?
Tak nawiasem – dzisiaj mamy 75 rocznicę zakończenia (w Europie) II wojny światowej, największej „apokalipsy wieku 20-tego” – niemieccy hitlerowscy naziści akt ten podpisali, ale – w wyniku tej „kapitulacji III Rzeszy” Polska znalazła się w „orbicie wpływów” (przy dużej współpracy „aliantów” oraz „polskich i radzieckich komunistów”), Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (Rosji!), który to ZSRR na 45 lat Polskę zawłaszczył i niepodległości pozbawił!
A dzisiaj tacy tego „zawłaszczenia” sk... synowie, jak Miller, Kwaśniewski, Cimoszewicz czy Czarzasty (obecny szef „nowej Lewicy”, pogrobowcy PZPR!), pouczają nas, co to jest demokracja, a bezczelność ich granic nie ma żadnych – rządy PiS-u porównują do rządów PZPR, licząc na głupotę i „niepamięć” Polaków, że były to ich rządy!
A jeżeli takie „tuzy totalnych” jak:
Borys „Gomułka” Budka, szef Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, mówi o przyzwoitości (Boże, widzisz, a nie grzmisz?), kandydat Hołownia mówi – a jeżeli SN nie powie tak, to Kaczyński powie „sorry Gowin”, wybory będą 23 maja, kandydatka M. K-B – w wyborach wezmę udział, ale w kopertowym plebiscycie nie, a czołowy „prawniczy autorytet” totalnych prof. Piotrowski mówi w TVN 24, że „Trybynał Konstytucyjny nie ma kompetencji”, a w Sejmie - „wniosek pani marszałek spełnia wszelkie wymogi formalne” - to już nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać – wszak wszelkie ich „prawnicze wyznania” zależą tylko od jednego - „pasuje to nam aktualnie, czy nie”?
Pisałem już tutaj (patrz poprzednie B.), że daty wyborów nie wymyślił PiS, ale wynika ona wprost z polskiej Konstytucji – muszą się one odbyć pomiędzy 100-tnym a 75-tym dniem przed końcem kadencji urzędującego prezydenta – a ostatni taki dzień wypada 23 maja 2020!
I tu wracamy do wstępu – umowy „Prezesa z prezesem”!
Jeżeli „opozycja totalna” wykorzysta wszelkie dostępne „prawnie” możliwości (a dlaczego, znając tych chłopców, nie miałaby ich wykorzystać?), to wybór prezydenta RP na podstawie „aktualnej wiedzy”, jest w terminie „prezydenckim”, czyli przed 6 sierpnia, faktycznie niemożliwy.
Piszę „faktycznie”, bo wg mnie cały czas możliwa jest „wersja podstawowa” - wybory w dniu 23 maja!
Należy powiedzieć „sorry Gowin”, wykorzystać pytanie Marszałka Sejmu do TK i spodziewaną odpowiedź (wszak TK marginesu zbyt wielkiego tu nie ma!) i zarządzić wybory „zwykłe” na 23 maja 2020!
Co do „sorry Gowin” - tu Gowin musi „położyć uszy po sobie”, bo „tak wiele już dokonał” i spokojnie zarządzenie to musi przyjąć – ciesząc się, że nikt go nie „zresetował” jeszcze i równie wiele „dokonać jeszcze” będzie mógł!
Co do wyborów „zwykłych” - wszak jeżeli dzisiaj miliony Polaków mogą swobodnie „dokonywać zakupów” w Biedronce, czy innych Lidlach takich, jeżeli mogą „spacerować, biegać czy na rowerach jeżdzić”, jeżeli mogą tysiące paczek z Poczty Polskiej czy „firm kurierskich” codziennie odbierać, to sprawa jest jasna – na wybory też mogą spokojnie pójść!
Innym problemem jest „antypolskie” działanie samorządów, zwłaszcza tych z „wielkich miast” (Warszawa, Poznań, Kraków, Wrocław, Gdańsk, czy inne takie „obywatelskie”), które „danych wyborców” udostępnić nie chcą, a „komisji wyborczych” nie zorganizują w „obronie ich członków” przed „zarażeniem” - tu wkroczyć musi „państwo polskie”, wyznaczając swych „komisarzy”, a „samorządowców” pod odpowiednie paragrafy odsyłając!
I podobnie „najwyższa kasta” (szefowie „polskich sędziów”) - najbardziej antypolskie (od czasów Konstytucji III Maja co najmniej), „polskie” stowarzyszenie!
Pisałem tu po wielekroć - „najwyższa kasta” to największy wróg „dobrej zmiany”!
Jesteśmy w trakcie prac nad „wyborem I prezesa Sądu Najwyższego”, a nominowany na to stanowisko (przez Prezydenta RP!), sędzia Kamil Zaradkiewicz (wg „totalnych sędziów” wcale nie sędzia!), czyli po. Prezesa, wybory te zarządził.
Brak tu czasu i miejsca na „totalne zarzuty” wobec po. Prezesa (patrz Gazeta Wyborcza, czyli GW-no!, oskarżające go o „homoseksualizm”), ale warto spojrzeć na stanowisko „władz LGBTi Q” w tej sprawie – bo sprawa ta dla wodzów LGBT i Q jest prosta – jeżeli „pedał” jest nasz, to bronić go musimy „do oporu”, ale jeżeli „pedał” ten jest „pisowski”, to już raczej „niekoniecznie”!
Jaki będzie „sędziowski wybór”, nie wiemy – ale wciąż można mieć nadzieję, że nie będzie to żaden „pokomunistyczny” sędzia z „najwyższej kasty”?
A sprawa nie jest wcale tak oczywista - „Prawnicy z całej Europy”, czyli lewackie stowarzyszenie „obronców demokracji”, wzywa - „Kontrolę nad polskim SN próbuje przejąć partyjny funkcjonariusz” - czyli, po naszemu, mówiąc wprost, gość, którego my nie akceptujemy!
Faktycznie – zarówno „polskie władze sądowe”, jak i „europejskie władze sądowe”, jak najszybciej, koniecznie, do wymiany – bo jeżeli tu nic się nie zmieni, to nic nie zmieni się nie tylko w Polsce, ale i w Europie – a tak dłużej być nie może!
(TSUE – sędziowie są tu mianowani przez „krajowych” polityków – do szybkiej wymiany!).
Bo Europa wciąż jeszcze chyba chce być Europą?
Tak do końca to wciąż nie wiadomo!
Na pewno Polska chce być Polską, ale czy Europa (muzułmański najazd, który właśnie się budzi – wszak zachodnia Europa „koronowirusa” już pokonała?), wciąż chce być Europą?
Nie można pisać za długo, wszak nikt wtedy tego nie przeczyta, ale sprawa jest ważna - czy możemy się godzić, my, Europejczycy, a zatem i Polacy, na lewacką „europejską definicję” tzw. „lewackiej przyszłości”?
Na pewno nie.
Polska musi być krajem niepodległym, Europa musi być „związkiem krajów suwerennych”, a Świat musi być „związkiem krajów równych” - inaczej będzie „po ptokach” - bo żadne UE, czy OBWE, czy NATO, czy OPA, czy WNP, czy ASEAN, czy LPA, czy AU, czy G8 (ko wie, co to wszystko jest?), nam tego nie zagwarantuje, jeżeli sami (UE w wykazie internetowym największych nie było!), do tego dążyć nie będziemy!
Czyli – Polska musi być krajem suwerennym, niepodległym i samostanowiącym – a jeżeli komukolwiek to się nie podoba, to „kij mu w oko”.
Bo Polska musi być!

Do zobaczenia.