Obserwatorzy

sobota, 8 lutego 2020

B.N. 09/20. DOŚĆ UNIJNEGO CHAMSTWA!

Motto:
Polska to kraj suwerenny,
Nawet UE nam nie podskoczy!
Polska to kraj suwerenny,
Chamstwu mówimy to w oczy!
/ sąsiad – poeta /

Witam.
Wiceszefowa Komisji Europejskiej, niejaka Viera Jourova (czeska komunistka, która sama miała problemy z prawem!), raczyła powiedzieć, w sprawie „polskiej reformy wymiaru sprawiedliwości”, w wywiadzie dla niemieckiej (!) gazety „Der Spiegel”:
Nie jest to już ukierunkowana interwencja przeciwko pojedyńczym czarnym owcom, jak jest też w innych krajach członkowskich UE, ale bombardowanie na dużą skalę. To nie jest reforma, lecz niszczenie. Dlatego zastrzegamy sobie wszystkie opcje prawne i obecnie szczegółowo analizujemy nowe prawo.”
I dodała z gracją godną najlepszych komunistycznych wzorców władz Unii:
Polska reforma jest dokonywana za pomocą łomu!”
Oprócz „chamstwa i kłamstwa” tej kuriozalnej wypowiedzi i bezczelności jej po prostu, zastanowić może jedno – na czym może polegać owa „szczegółowa analiza nowego prawa” po takiej wypowiedzi?
I jeszcze jedno – podczas niedawnego pobytu w Polsce ta sama czeska „szefowa” powiedziała to:
Organizacja wymiaru sprawiedliwości jest wewnętrzną sprawą państw członkowskich UE”.
Czyli – biedna ta „unijna komunistka” nie wie, co mówi, i co robi?
Jak podają z kolei „źródła polskie” (dziennik Rzeczypospolita), powstał już podobno projekt postanowienia TSUE (Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej!), zgodnie z którym na Polskę mają być nałożone olbrzymie kary finansowe (nawet dwa miliony euro dziennie!), za kontynuowanie „reformy sądownictwa”, ze szczególnym wyróżnieniem „dalszej działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego!
Bezczelna wypowiedź przewodniczącej Jourovej to fakt, informacja o „2 milionach kary dziennie” to niepotwierdzona informacja (już „wyśmiewana”, patrz choćby prawicowy portal wPolityce.pl), ale tu przypomnę – jeszcze za „ministrowania” śp. nieodżałowanego ministra Szyszko, ten sam TSUE nałożył na Polskę karę w wys. „100 tys. euro dziennie” za „wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej”!
Polska się z „wycinki” wycofała (kosztem min. Szyszko, niestety), a teraz Puszcza Białowieska systematycznie, całymi kwartałami, po prostu zdycha!
Politycy tzw. polskiej opozycji totalnej (Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską, PZPR, teraz dla jaj zwanej Nową Lewicą, ZSL, dla jaj wciąż nazywane PSL, plus różne takie „mniejsze pomiotła lewackie”), oficjalnie popierają ( a nawet wywołują!),
działania „Timmermansa w spódnicy” i lewackiego TSUE (tam działa „polski” sędzia Marek Safjan, zdeklarowany wróg „dobrej zmiany”, w latach 1998-2006 prezes TK!), a przykłada się do tego „antypolskiego chóru”, niestety, nawet „prawicowa” Konfederacja (Korwin-Mikke - „Gdybyśmy wiedzieli, że PiS zdobędzie większość, to byśmy bronili Komorowskiego jak niepodległości”!) - czy Polacy nie widzą, że to „najprawdziwsza zdrada Polski”?
A sprawę do końca wyjaśnił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, w rozmowie z jednym z naczelnych funkcjonariuszy TVN, nomen omen, Kajdanowiczem – pomijając brednie o „pisowskich sądach” (kto je widział?), na dramatyczne pytanie „funkcjonariusza” - to kto dzisiaj może powiedzieć stop, Komisja Europejska? - Rafał odpowiedział – panie redaktorze, przede wszystkim nasi sędziowie!
I sprawa jest jasna jak słońce - „nasi sędziowie”!
Tak nawiasem – dzisiejsza konwencja PO to był obraz „nędzy i rozpaczy” - zarówno wystąpienie Kidawy-Błońskiej, kandydatki na „prezydentkę”, jak nowego szefa PO Budki (charyzma Schetyny, który jej nie miał, to w porównaniu z Budką Himalaje!), potwierdziły prawdę znaną od dawna – Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską, programu wyborczego nadal nie ma, a Budka to faktycznie „wnuk Gomułki” - bez końca może mówić o „najważniejszych sprawach”, a nic z tego nie wynika!
Od dawna tu pisałem – nie żadna tam „ulica”, a nawet nie „zagranica”, ale „polska nadzwyczajna kasta” (sami się tak nazwali – patrz sędzia Irena Kamińska, NSA, która później dodała spokojnie - „będę szczera, pragnę zemsty”!) - będzie największym i najtrudniejszym przeciwnikiem „dobrej zmiany”!
(Tu po raz kolejny powiem – szkoda, że „pisowcy” nie czytają Biuletynu – może kilku idiotyzmów udało by się uniknąć?).
Ta „nadzwyczajna kasta” „suchą nogą” przeszła od PRL do III RP, wbrew obietnicom prezesa Strzembosza, który twierdził w 1989 roku (okrągły stół - „sędziów nie ruszamy, to środowisko samo się oczyści”), nigdy „się nie oczyściła”, a mało tego – przez 30 lat „niepodległości” nie zgłosiła żadnego projektu „odnowy polskich sądów”!
Reforma „polskiego systemu sprawiedliwości” autorstwa Prawa i Sprawiedliwości jest całkowicie zgodna z Konstytucją RP oraz Traktatami Unijnymi, a dodać trzeba koniecznie, że właśnie w tych Traktatach „reforma krajowych systemów sprawiedliwości krajów UE” jest bezwzględnie wyłączona do działań tych właśnie „unijnych krajów”!
Co zatem można z tym „unijnym burdelem prawnym” zrobić?
Odpowiedź wydaje się prosta – Polska przed bezprawnym unijnym dyktatem ugiąć się nie może, a reguła „ani kroku wstecz” jest tu jedyną do przyjęcia!
Ale – co zrobić, gdy prawdą okaże się informacja o „milionowych karach” TSUE dla Polski?
Oczywistą oczywistością jest, że są jeszcze możliwości „rozmów na wysokim szczeblu” (Premier vs. Ursula von der Leyen), ale – podczas ostatniej rozmowy naszego premiera Morawieckiego z „piękną Ursulą”, mówiono o wielu sprawach (podobnież głównie o nowym budżecie Unii), ale o polskiej reformie sądownictwa nic – bo „piękna Ursula”o to nie zapytała!
A czy polski Premier „sam z siebie” nie mógł tego ważnego problemu poruszyć?
Otóż to – jeżeli nie chciał, jego wybór, jeżeli nie mógł, to już niedobrze – bo w końcu co my możemy?
Wielka warszawska manifestacja przed Trybunałem Konstytucyjnym, pod hasłem
Obrońmy naszą suwerenność” (Kasta-Basta!), której celem było poparcie działań „dobrej zmiany” w sprawie „refomy polskiego sądownictwa”, to wielka rzecz, bo przecież dobre jest dla władzy, gdy widzi „poparcie ludu”, ale – dla „lewackich unijnych władz” wiele to znaczyć nie będzie – tak samo jak „paryskie bicie strażaków przez policjantów”, jak roczne francuskie manifestacje „żółtych kamizelek”, bestialsko pacyfikowanych przez francuską policję, jak pałowanie i zamykanie do więzień „katalońskich bojowników o wolność” przez hiszpański „wymiar sprawiedliwości”, czy parę jeszcze innych „europejskich ciekawostek”, jak choćby wyroki takich „skandynawskich sądów” w sprawie „zbrodni i występków” tamtejszych „uchodźców muzułmańskich” (no cóż, zgwałcił ją, ale skąd mógł wiedzieć, że ona nie chciała”?)!
Co zatem można z tym „unijnym burdelem prawnym” zrobić?
Pozostaje jedno tylko chyba – bardzo wyraźnie powiedzieć „unijnym władzom” (tej całej Komisji Europejskiej, temu całemu Parlamentowi Europejskiemu, tej całej Radzie Europy, tej całej Radzie Europejskiej i podobnym im „weneckim lewackim popychadłom!) - że możecie „się walić”, że Polska, jako suwerenny, europejski kraj nigdy nie zgodzi się na „dyktat europejskiego lewactwa” i gdy będzie trzeba (a to będzie wynik waszej „polityki europejskiej”, nie naszej „antyeuropejskości”!), gotowa będzie, choć z bólem wielkim, z tej paskudnej, lewackiej do bólu organizacji wystąpić – bo suwerenność Polski jest dobrem najwyższym!
Niedawno z Unii Europejskiej wystąpiła Wielka Brytania – bo „Angole” mieli dość wtrącania się Unii w każdy, najmniejszy wymiar ich suwerenności – a władze Unii Europejskiej nadal udają, że nic się nie stało – a z Unii wystąpiło państwo dla Europy bezcenne – światowe mocarstwo, które niedawno jeszcze pół świata miało u stóp!
Oczywistą oczywistoscią jest, że wystąpienie Polski z Unii miałoby wymiar mniejszy (tak mówią specjaliści!), ale – nawet tak ogłupiona przez „polityczną poprawność” organizacja, jak Unia Europejska, musi wiedzieć – „polexit” może być dla Unii dużo gorszy niż „brexit”!
Pierwszy może wyskoczyć i możemy go olać, opowiadając o „głupocie i braku wyobraźni”, ale gdy zrobi to drugi (w końcu nie bylejaki, z pierwszej piątki, i to idący do przodu!), to „każdy głupi” musi się zastanowić – chyba, cholera jasna, coś u nas nie gra?
Bo jeżeli się „nie zastanowi”, to świadczy tylko o jednym – upadek UE to tylko kwestia czasu!
Czyli sprawa jest prosta – Polska może (tym razem ona Unię, nie, jak zawsze ostatnio, Unia Polskę!), tę wstrętną Unię zaszantażować – albo się obudzicie, albo Unia won!
A Unia Europejska bez Polski (i bez GB!), to już nie będzie „taka sama Unia”, a dodać tu trzeba, że wtedy nie byłby to „ostatni taki występ” - gdyby Polska wystąpiła z Unii (tu trzeba dodać – wcześniej sojusz USA-GB-POLAND!), to dalszy proces „zanikania Unii” byłby pewny – nie będę tu wymieniał państw kolejnych (bo to byłoby nieładne), ale – jakieś 10 państw jest pewnych (choć to dawne wyrażenie teraz brzmi dość śmiesznie), jak w banku!
Krótko – dość tego „europejskiego kurestwa”, Polska musi postawić się mocno – albo „my w Europie”, albo „Europa bez nas”!
Choć oczywiście Polska, jako kraj „wolność, pokój i zgodę miłujący”, cały czas daje Unii Europejskiej możliwość wyboru – przestaniecie „grilować Polskę”, to wam odpuścimy!
Ale, przypomnijmy:
  • gdy TSUE wydał wyrok w sprawie Puszczy Białowieskiej, Puszcza zdycha!
  • Gdy TSUE wyda wyrok w sprawie „reformy polskiego sądownictwa”, czyli Polski – Polska też ma zdechnąć?
Odpowiedź jest prosta – nigdy w życiu!
Do zobaczenia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Biuletyn / biały, bardzo biały /