Motto:
Wybory
to „święto demokracji”,
Ale nie dla „totalnej
nacji”!
/ sąsiad – poeta /.
Witam.
Dzisiaj mija 16 rocznica
wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Było to 1 maja 2004 roku,
a wraz z Polską wstąpiły Cypr, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa,
Malta, Słowacja, Słowenia i Węgry .
Polskie „wstąpienie”
poprzedziło dwudniowe (7-8 czerwca 2003) referendum, w którym
poszło do urn 59 procent wyborców, z których 77 procent
powiedziało „tak”.
No i w tej Unii jesteśmy!
(Nawiasem – dla mnie na
zawsze „polskim wstydem” będzie to, że do Unii weszliśmy za
rządów „Millera i Kwaśniewskiego”, czyli „czołowych
przedstawicieli dwóch pokoleń zbrodniczego PZPR” - no ale, wszak
kilka lat po „odzyskaniu niepodległości” wybrali ich Polacy?).
I bardzo dobrze, że w tej
Unii jesteśmy, choć nie wszyscy tak sądzą – ich prawo, wszak
jesteśmy wolnym krajem.
Ale nic wspólnego z
prawem nie ma „totalne kłamstwo totalnych”, którzy wszem i
wobec, w Polsce i za granicą, głoszą – PiS chce wyprowadzić
Polskę z Unii Europejskiej!
Jest to ordynarne
kłamstwo, bo PiS tak naprawdę chce tylko jednego – by Unia była
związkiem krajów wolnych i suwerennych, związkiem, w którym głos
każdego z tych krajów liczy się tak samo, związkiem, w którym
głos Niemiec czy Francji takiej nie może być wyrocznią czy
rozkazem, związkiem, w którym nie ma państw „lepszych i
gorszych”!
Ale dzisiejsza Unia
Europejska, w której władzę wciąż jeszcze sprawują „lewacy z
pokolenia '68”, takich standardów nie spełnia, czego dowodem są
ciągłe próby prześladowania Polski czy Węgier, w których do
władzy doszła „prawica konserwatywna” (Kaczyński, Orban), dla
której lewackie ciagoty Unii (LGBT i, pardon, Q /gender!/, „milardy
imperium Sorosa”, „kochani uchodźcy” /Merkel!/, „wyznawcy”
Spinellego, lub „pożyteczni idioci” /Timmermans, Tusk!/), są po
prostu nie do przyjęcia!
Bo Europa musi zmienić
kurs.
Z „lewackiego” na
„prawicowy”.
Nie czas tu na rozprawy
doktorskie, ale „oczywistą oczywistością” jest, że
kontynuowanie kursu „lewackiego” doprowadzi Europę, czyli nas,
do zguby – prędzej czy później (raczej prędzej!), zakończy się
to Europejskim Kalifatem. Niezależnie od tego, że teraz podobno
bilety „uchodźcze” na trasie Hiszpania-Afryka są dwa razy
droższe niż poprzednie Afryka-Hiszpania!
Ale to „historia
przejściowa” - teraz bojownicy ISIS boją się pandemii, ale gdy
tylko ona przeminie, niezaleznie od tego, jak długo potrwa (Allah i
jego wyznawcy są cierpliwi!) - natychmiast do „zasiedlania Europy”
powrócą!
I jeżeli nic się nie
zmieni, to po dwóch lub trzech dekadach do tego Europejskiego
Kalifatu, marzenia „muzułmańskich mędrców” (kilka razy
mieli już Hiszpanię, o czym nikt dzisiaj pamiętać nie chce!), na
pewno dojdzie.
Europo, masz jeszcze czas
(a jest go coraz mniej!), by się opamiętać!
Polska ci pomoże.
No właśnie - Polska, a
tu wybory!
Jak pisałem już tutaj,
muszą się one odbyć w maju, zgodnie z polską Konstytucją, jaka
by ona nie była – a to akurat wszelcy „obrońcy Konstytucji”
negują na potęgę – wszak wybory można przesunąć!
Przewodniczący Platformy,
wciąż dla jaj zwanej Obywatelską, niejaki Borys „Gomułka”
Budka, powiedział – wybory mogą być na jesieni, a nawet za rok!
I mówi to gość, który
jednocześnie „jebie” PiS za zmiany prawa dotyczące wyborów
podejmowane mniej niż „pół roku przed wyborami”!
Faktycznie, PiS może
wprowadzić stan nadzwyczajny i „kuglować” terminem wyborów „do
oporu”, ale – tak naprawdę nie ma powodów, bo stan epidemii,
wymyślony przez PO w roku 2008 sprawdza się dobrze – a
wprowadzenie go teraz spowoduje „narodową bankrucję”, bo daje
on wielu podmiotom (zwłaszcza tym wielkim, zagranicznym!), okazję
do wystąpienia o miliardowe odszkodowania!
Rozumiem, że dla
„totalnej opozycji”, dla której „im gorzej, tym lepiej”,
taka sytuacja byłaby szansą na odzyskanie władzy, bo kraj pogrążył
by się w chaosie strasznym, ale – czy naprawdę ktoś może
wymagać od PiS-u, by dla spełnienia marzeń „totalnych”
pogrążył Polskę?
Chyba tylko, oprócz
antypolskich „totalnych”, którzy działają świadomie i z pełną
determinacją, zaczadzony ich „polityką” bezrozumny, totalny
leming – ich wyborca!
Choć tych wyborców, jak
widać z wszelkich sondaży, jest coraz mniej – kandydatka M. K-B
nie może wyjść ponad 5 procent!
Jej „wyborcy” są już
tak załamani, że przekładają swe głosy na niejakiego Hołownię,
którego wybór na prezydenta RP byłby dowodem absolutnym na to, że
„polscy wyborcy” zwariowali do reszty!
Ale przecież „polscy
wyborcy” jeszcze nie zwariowali?
Wystarczy porównać sobie
dzisiejszą „konwencję Dudy” - ponad dwie godziny programu
mówionego z „głowy” (czy ktoś wyobrazić sobie może takie
wystąpienie Małgorzaty K-B?), z „debatą wyborczą”zorganizowaną
przez tow. red. Lisa (Newsweek), w której udział wzięli
„kandydaci najważniejsi” - Kidawa-Błońska, Hołownia, Biedroń,
Kosiniak-Kamysz, Bosak – to porównanie „dnia do nocy”!
Kandydat, a jednocześnie
prezydent Andrzej Duda swobodnie opowiedział o dotychczasowych
dokonaniach swoich i rządzącej partii, a jednocześnie zapowiedział
kilka rozwiązań na przyszłość.
(Tu mała uwaga
dyscyplinująca – każdy kto twierdzi, że gdy prezydent zgłoszony
przez jakąś partię popiera jej ustawy, jest „jej długopisem”,
to idiota – wszak ma popierać ustawy opozycji?).
Kandydaci „totalnej
opozycji u Lisa” nie zawiedli – ich jedynym programem (czy można
uznać to za program?), było tylko to - „jebać PiS”!
(Słowo do „kandydata”
Bosaka – naprawdę musiałeś wziąć w tym udział?).
A pytanie jest krótkie -
czy z takim „programem” można w Polsce wygrać?
Na pewno nie – ale czy
„Polacy” w końcu to zrozumieją?
Na dzisiaj wydaje się, że
tak – Polacy, nie „Polacy”, w końcu idiotami jednak nie są!
Do zobaczenia.