Obserwatorzy

piątek, 15 listopada 2019

B.N. 75/19. KONIEC OPOZYCJI TOTALNEJ? WOLNE ŻARTY!

Motto:
Najwięcej rozumu trzeba wtedy, gdy ma się do czynienia z głupcami.”
/ chińskie /

Witam.
Podczas posiedzenia nowego Sejmu prezes Kaczyński, po dyskusji na temat wyboru marszałka i za dobrą monetę biorąc niby jej „łagodny przebieg”, był łaskaw powiedzieć:
Podsumowałbym to tak – to koniec opozycji totalnej”.
Na szczęście znam Prezesa od dawna i mogę to skomentować tylko tak – jego poczucie humoru jest tak wielkie, jak powszechna na ten temat niewiedza!
Bo przecież „oczywistą oczywistością” jest (to Prezes!), że „opozycja totalna” nigdy nie zejdzie ze ścieżki „ulica i zagranica” (patrz „śpiewanie” polskiego Hymnu w Sejmie przez „nabranego” peowca Tomczyka, czy kłamliwy „donos na Polskę” do UE Biedronia homoseksualisty, czy bezczelny niemiecki występ I prezes polskiego SN Małgorzaty Gersdorf /tyle kłamstw za 10 tysięcy euro!/ - przez cztery ostatnie lata doświadczyliśmy życia w ustroju, który można określić jako autorytaryzm wyborczy” - to obciach kompletny!) - a teraz, po „zwycięstwie senackim” (choć przecież PiS wygrał i w Senacie – 48 senatorów na 100!), gdzie „totalna opozycja” zdobyła fotel Marszałka, dostała wiatru w żagle i swe antypisowskie i antypolskie działania jedynie bezczelnie i po chamsku wzmocni!
Potwierdza to nie tylko „odpowiedź” wodza totalnych, Grzegorza „Charyzmy” Schetyny – to koniec „władzy totalnej” - ale przede wszystkim postawa nowego marszałka Senatu, Tomasza „Lekarza” Grodzkiego (51 na 100 głosów!).
Najpierw, jeszcze w trakcie posiedzenia Senatu, kretyńsko i bezczelnie „grał polskim papieżem” („Przybyłem ze Szczecina”, „przyjmuję nominację” po bełkocie o słowach papieża, „uniesione ręce” (tu „dodał Mazowieckiego”), „bogobojna fizys” mówiąca o „zwycięstwie demokracji”), głosząc maniacko „teorie o równości wszelkiej ”, później ogłosił, że pojedzie do USA „podziękować” senatorom (walącym w Polskę!), a popis dał w tzw. orędziu (?!), które o godz. 20 puściła TVP 1 !
Tak nawiasem – nawet „lewacka noblistka” Tokarczuk ich olała – pięknie!
I nie chodzi mi tutaj o kolejne opowieści Marszałka o wszelkiej równości, tolerancji, szanowaniu przeciwników czy podobne populistyczne bzdety, ale o zdania typu - „naród w swej zbiorowej mądrości zdecydował, że w Sejmie przewagę będzie miał obóz rządzący, a w Senacie opozycja, czy raczej demokratycznie wybrana większość” (Polaków, których nigdy nie da się stłumić próbami wtłoczenia w ramy jednej, sztywnej, czasami dziwacznej ideologii!), oraz głównie to - Pragnę zapewnić, że każda choroba, nawet najcięższa, zwłaszcza kiedy jest mądrze leczona, kiedyś się kończy, czasami szybciej, niż ktokolwiek by przypuszczał!
Czyli – tak PiS, jak i wyborcy PiS, to „chorzy ludzie”, których „my” wyleczymy!
I dodał - Jeśli ktoś by się obawiał, że Senat będzie narzędziem do blokowania Sejmu, jest w całkowitym błędzie!
I to właśnie, wbrew pozorom, a nawet opiniom „mądrych działaczy PiS-u”, jest jedynym prawdziwym zdaniem w „orędziu pana marszałka”!
Bo przecież „blokowanie Sejmu” to „mały pikuś”, wynikający z przepisów, Marszałek pójdzie (a przecież już idzie!), o wiele dalej - własna polityka zagraniczna, polegająca na współpracy z „wrogami Polski” ( anty „trampowi” idioci w USA, nie tylko „Demokraci, lewackie władze Unii Europejskiej, „najwyższa kasta” /sądy!/ w Polsce / 10 tysięcy euro dla Gersdorf od Niemców!/ i jej poplecznicy w Unii, „totalna opozycja” w Polsce i UE!) - a przecież minęło zaledwie kilka dni!
Tak nawiasem – pan Marszałek był kilkanaście lat dyrektorem szpitala w tym „jego Szczecinie”, który to szpital doprowadził, przez katastrofalne zadłużenie, do katastrofy i upadku (zwolniono go!), a jedna z ważnych „szczecińskich person”, nauczyciel akademicki, oskarżyła go wprost o przyjęcie 500 dolarów (w postaci datku ?), w procesie leczenia jej matki!
Bardzo to jest ciekawe, zwłaszcza w kontekście majątku pana Marszałka i jego miłości do drogich samochodów – czyżby słowa ministra Dorna sprzed paru lat - „pokaż lekarzu, co masz w garażu”, były nie tylko prawdziwe, ale i prorocze?
Tak nawiasem – od dawna ciekawi mnie, w jaki to sposób tacy właśnie goście (prezydenci miast, lekarze, sędziowie!), zarabiający na etacie jakieś 20 tysięcy na miesiąc, po kilku latach dochodzą do milionowych fortun?
Słowo o podstawach prawnych działań „wodza Senatu” (sam sprawdziłem!) - ani w polskiej Konstytucji (tak chwalonej przez „lewactwo”!), ani w „prerogatywach” Senatu, nie ma słowa o możliwości „prowadzenia polityki zagranicznej” (jedyne coś z tego „podwórka”, to - „współdziałanie z organizacjami polonijnymi”!), ani o wygłaszaniu „orędzia”, ani o tworzeniu „senackich komisji śledczych”!
A to wszystko „chce uskuteczniać” marszałek Senatu – czy PiS naprawdę aż tak jest głupkowaty, czy bojaźliwy, czy nieodpowiedzialny (poparcie społeczeństwa!), że na taką masę „totalnych przekrętów” nie chce, czy nie może, odpowiednio i na czas zareagować?
A propos – pan Marszałek dużo mówił o szacunku, przyzwoitości, honorze i „kuźni najlepszego prawa” nowo wybranych senatorów, a mówił przecież o takich gościach, jak - Krzysztof Brejza (hejterska afera miejska w Inowrocławiu), Jerzy Fedorowicz (kto przejdzie do PiS-u, będzie przeklęty i bity do trzeciego pokolenia!), Kazimierz Ujazdowski (pisowski zdrajca!), Marek Borowski (czerwony reformator, bratanek Bermana, w PZPR od 1967), Antoni Mężydło (zdrajca z PiS), Bogdan Klich (lekarz-psychiatra, za „katastrofy smoleńskiej” minister obrony narodowej), czy Jan Filip Libicki oraz Michał Kamiński (obecnie ZSL, zdrajcy z PiS), czy może Stanisław Gawłowski (sekretarz generalny Platformy, wciąż dla jaj zwanej Obywatelską), czy Krzysztof Kwiatkowski (PO, były szef NIK) – a obu tych panów łączą mocne „zarzuty prokuratorskie”?
Tylko pogratulować panu Marszałkowi tych „nowych budowniczych demokracji”!
A wszystko to potwierdził szef „totalnych”, Grzegorz „Charyzma” Schetyna - „teraz demokracja ma solidne podstawy”!
Bo przecież to jasne – demokracja jest tylko wtedy, kiedy my rządzimy!
Słowo tylko o Konfederacji, określającej się jako „formacja na prawo od PiS” - jej chorobliwe i idiotyczne wprost ataki na PiS właśnie (PiS i PO to jedno zło!”), świadczą o jednym tylko – chłopcy z Konfederacji nadal „z pampersów nie wyrośli”, mimo zaawansowanego wieku dwóch trzecich ich władców (a może dlatego?) - a bezczelne i tendencyjne domaganie się zmiany „kompromisu aborcyjnego”, w świetle aktualnie panujących w Europie (i w Polsce!), pomysłów środowisk proaborcyjnych, to „gwóźdź do polskiej trumny” - chłopcy nie rozumieją, czy rozumieć nie chcą?
Pisać by tu można i pisać o „demokracji totalnych”, ale ile można?
Powtórzmy tu apel do Prawa i Sprawiedliwości - nie dajcie się zwariować kochani „demokracji totalnych”, ale dodać trzeba i to – tak samo „demokracji lewicy” (Komisja Rodziny dla aborterki z Razem?) - bo oba te „nurty wolnościowe” mają zadanie jedno tylko – jak najszybciej „obalić rządy PiS-u” i wrócić do „naszej normalności” („polska reżyserka” Holland!) - ma być tak, jak było!
Ale – Prezes Kaczyński (czytaj Wodzu Biuletyn!), chyba czuwa?
Co do USA – tzw. impeachment prezydenta Donalda Trumpa, najbardziej lewacka akcja „amerykańskich lewaków” od czasów prezydenta Ronalda Reagana (1981-1989), powoli staje się przysłowiowym „strzałem w kolano” - im bardziej tzw. Demokraci się w nią zagłębiają, tym bardziej demokratycznego kandydata (?) Joe Bidena pogrążają – nie tylko jego syna Huntera!
Przy okazji okazuje się, że również były polski prezydent Aleksander Kwaśniewski też wielkie pieniądze (ponad milion euro!), w towarzystwie „europejczyków światłych i amerykańskich demokratów”, za „firmowanie przekrętów ukraińskich oligarchów” brał!
Ciekawostką przyrodniczą jest – czy te wszelkie „polityczne” działania „europejskich, polskich, ukraińskich, amerykańskich” biznesmenów (!) - są zgodne z prawem?
Na „polski”, czy „europejski” wymiar sprawiedliwości nie ma co liczyć – w Polsce „postkomuna”, w Europie „chora postkomuna” - ale amerykański (najlepszy ponoć na świecie!), niezależny i suwerenny „wymiar sprawiedliwości” chyba sobie tutaj poradzi?
A „prawdziwi Amerykanie” na pewno prezydenta Trumpa poprą!
Tak nawiasem – mówiłem już tutaj dawno – Lechu, nic już nie mów, pozostań ikoną naszej walki - ale nie, on (Wałęsa!), dzisiaj mówi Amerykanom – runął mur (berliński!), mam nadzieję, że narody świata już nigdy nie pozwolą na budowę takich murów – ciekawe, co Amerykanie myślą o tym w kontekście swego „meksykańskiego muru?).
Co do Europy – przypomnijmy, Europa od tysięcy lat była centrum „naszego świata”, dokonań starożytnej Grecji choćby, czy takiegoż Rzymu, nikt z normalnych „europejczyków” negować nie może – chyba, że jest „chorym, nowoczesnym lewakiem”!
Albowiem kilka tysięcy lat minęło i co mamy?
Europę rządzoną przez „europejskie lewactwo”, dla którego te wszystkie minione historyczne wieki to idiotyzm kompletny, a hasłem naczelnym jest (patrz Rewolucja Francuska) - „wolność, równość, braterstwo, albo śmierć”.
A jednocześnie Europa ta zalewana jest milionami „muzułmańskich uchodźców” (przybyło już /ostatnio!/ ponad 5 milionów, napływ ciągle trwa, a w roku przyszłym dramatycznie się nasili!), dla których (na pewno nie wszystkich, ale dla tych „uświadomionych” na pewno!), „pozyskanie Europy”, jako kolejnego kontynentu (a na razie najważniejszego!), jest dla „wyznawców Mahometa” podstawowym celem!
A w dodatku - „lewackie elity” rządzące Europą wciąż nie mogą tego zrozumieć – bo przecież, gdy „muzułmanie” opanuję Europę (na razie, dzięki Bogu, tylko tę „zachodnią” - bo Polska czuwa!), to będzie już „po zawodach” - Europa jako ta „nasza”, po prostu przestanie istnieć!
Tu „dobre słowo” o Francji, rzecz już dawno niesłychana – francuskie władze „zamknęły” ponad 150 miejsc „dotkniętych politycznym islamizmem i komunitaryzmem (?) - niemożliwe, czyżby prezydent Emmanuel Macron „doznał objawienia”?
Ale i małe słowo o Portugalii, dawno tu nie widzianej - jej Parlament przyjął był właśnie rezolucję „potępiającą totalitaryzmy wszelkie” - ale nie wpisał do niej komunizmu! Czyżby wieloletnie tam (40 lat!), rządy Antonio „Faszysty i Socjalisty” Salazara (Nowe Państwo, Kolonializm!), nadal były w Portugalii obowiązujące?
Tak więc nadal powstaje pytanie – czy wtedy, gdy granica „europejskiego kalifatu” stanie na rzece Odrze (granica Polsko – Niemiecka!) - Polska może się obronić?
Wyrazić można tu tylko nadzieję, popartą „polską wiarą w Boga” - może!
Ale jest czas jeszcze (ale upływa szybko!), na opamiętanie się Europejczyków – może jednak obudzicie się i zaczniecie działać?
Bo inaczej wszyscy my, Europejczycy, „będziemy mieć przejebane” !
Patrz „motto”.
Do zobaczenia.
PS.
Drogi PiS-ie, nie bój ty się” – bo wybory „prezydenckie” musisz wygrać, choćbyś (patrz motto), na pysk, z urobienia, miał paść – bo inaczej „totalni” dadzą ci „Senat Stulecia” i będzie „po zawodach”!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Biuletyn / biały, bardzo biały /